Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Pierwszy poważny test Kancelarii Prezydenta. Brejza stawia ultimatum Karolowi Nawrockiemu

Albo Cenckiewicz, albo Tusk. Taki szantaż przedstawił dzisiaj prezydentowi RP Karolowi Nawrockiemu europoseł Koalicji Obywatelskiej, Krzysztof Brejza. Ten sam, który składał przed laty interpelacje o identycznej treści jak te znalezione w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO pod egidą Pytla, Noska i Duszy. Zdaniem Katarzyny Gójskiej, postawa Kancelarii Prezydenta RP wobec reseciarzy to jej pierwszy poważny test.

W środę, 27 sierpnia, odbędzie się Rada Gabinetowa, którą zwołał nowo zaprzysiężony prezydent RP, Karol Nawrocki. Rząd Donalda Tuska będzie tłumaczył się na niej ze stanu budżetu państw, planów w sprawie kluczowych inwestycji - budowy CPK i elektrowni jądrowych oraz stanu polskiego rolnictwa i jego ochrony przed szkodliwymi działaniami ze strony UE.

Reklama

Szantaż wobec głowy państwa

Nie wydaje się, by rząd był chętny do przedstawiania informacji o sprawach, które ewidentnie ciążą na jego funkcjonowaniu. Jednocześnie, próbuje rozegrać sprawę posiedzenia Rady politycznie.

Dziś na łamach "Super Expressu" europoseł Koalicji Obywatelskiej, Krzysztof Brejza, postanowił zaszantażować prezydenta RP.

- Jeśli pan Cenckiewicz, który ma prokuratorskie zarzuty, ma problem z dostępem do informacji niejawnych, pojawi się na radzie gabinetowej, to mamy wielki problem. On nie powinien się tam pojawiać, to sytuacja niebezpieczna dla państwa. Człowiek z zarzutami, z problemem dostępu do informacji, nie ma prawa brać udziału w tym wydarzeniu. Rada gabinetowa nie powinna się wówczas odbyć z udziałem premiera i ministrów. Jeśli pan Cenckiewicz się pojawi, to rząd, premier i ministrowie nie powinni brać w niej udziału

- powiedział Brejza.

Insynuacje bez potwierdzenia w prawie

W tym rzecz, że insynuacje dotyczące rzekomego "problemu z dostępem do informacji niejawnych"  prof. Cenckiewicza nie znajdują potwierdzenia na gruncie prawnym.

W lipcu 2024 roku Służba Kontrwywiadu Wojskowego kierowana przez Jarosława Stróżyka podjęła próbę odebrania prof. Cenckiewiczowi poświadczeń bezpieczeństwa. Profesor zaskarżył tę decyzję. Sprawa znalazła swój finał w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie, który 17 czerwca 2025 roku uchylił decyzje SKW oraz premiera Donalda Tuska w tej sprawie. Sąd w obszernym uzasadnieniu stwierdził, że "w sprawie doszło do naruszenia przepisów prawa materialnego", i nie było żadnych podstaw, by uznać, że prof. Cenckiewicz nie daje rękojmi zachowania tajemnicy. 

Co do zarzutów, jakie stawia prof. Cenckiewiczowi prokurator ppłk Marcin Maksjan, w związku z przedstawieniem archiwalnych i odtajnionych planów obrony na tzw. linii Wusły, pojawia się bardzo dużo wątpliwości - zarówno natury prawnej, jak i personalnej. 

Brejza i interpelacja pisana w CEK 

Warto przypomnieć, że sam europoseł Krzysztof Brejza, ma związki z ekipą "reseciarzy" realizującą zbliżenie z Rosją w czasie pierwszych rządów Donalda Tuska, co obszernie przedstawili właśnie prof. Sławomir Cenckiewicz i Michał Rachoń. Jednak już wcześniej, sprawę między Brejzą a byłym kierownictwem Służby Kontrwywiadu Wojskowego opisał w "Gazecie Polskiej" Adrian Stanowski.

- W Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO, w którym rezydowali panowie Pytel, Dusza [obecny wiceszef SKW] i Nosek, czyli byli szefowie SKW. znaleziono wśród szeregu innych znalezisk, 5 interpelacji gotowych, trzeba było tylko dopisać nazwisko posła. Tak się składa, że pan Krzysztof Brejza taką interpelację o treści identycznej złożył w Sejmie. Ona do dzisiaj jest do sprawdzenia na stronach sejmowych. Interpelacja ta wymagała insiderskiej wiedzy dot. SKW i była składana w interesie CEK NATO, które było pomyślane jako "eksterytorialne" miejsce dla tych szefów SKW na czas rządów Zjednoczonej Prawicy. To wszystko się nie udało, ale ta znaleziona interpelacja to działanie bezprawne, bo narusza zasady apolityczności armii, kompromituje polityka, któremu SKW pisze interpelację. Do dzisiaj nie usłyszałem żadnego wytłumaczenia tych faktów przez pana posła Brejzę. Zastanawiam się po dziś dzień, czy gdy pan Brejza coś mówi czy pisze, to czy nie przygotowują mu tego nadal jego koledzy z SKW

- mówił dziś na antenie TV Republika Stankowski.

Dodajmy, że szczególną rolę w obecnych naciskach odgrywa płk Krzysztof Dusza, postać symboliczna dla polityki „resetu” z Rosją za pierwszych rządów Donalda Tuska. Był on jednym z głównych negocjatorów umowy o współpracy między SKW a rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Jak ujawnili m.in. prof. Cenckiewicz i Michał Rachoń w filmie "Reset", kontakty oficerów SKW z przedstawicielami rosyjskich służb budziły niepokój nawet wśród sojuszników z NATO. Warto przypomnieć, że Krzysztof Dusza był m.in. "wśród uczestników alkoholowej biesiady z oficerami FSB w Kadynach".

Niedawno do BBN wpłynęły dwa pisma, które Kancelaria Prezydenta tak opisała w odpowiedzi na pytania portalu Niezalezna.pl:

"Pod koniec zeszłego tygodnia do kierownictwa Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostały wysłane dwa jawne pisma ze służb specjalnych. Jedno ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego, podpisane przez zastępcę Szefa SKW płk. Krzysztofa Duszę. Drugie z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, z podpisem szefa tej służby, płk. Rafała Syrysko. Oba pisma prezentują niespójne wobec siebie, ale też niezgodnie ze stanem faktycznym i prawnym stanowisko obu służb, jakoby Szef BBN prof. Sławomir Cenckiewicz nie posiadał ważnych poświadczeń bezpieczeństwa".

Pałac Prezydencki ma wiele do stracenia

Co powinien zrobić w tej sytuacji prezydent?

Adam Andruszkiewicz, wiceszef Kancelarii Prezydenta, w "SE" stwierdził, że atak przypuszczony przez Brejzę "jest stricte polityczny i nie ma tu żadnych argumentów merytorycznych".

Uleganie naciskom ze strony koalicji rządzącej może jednak wiele kosztować Duży Pałac. 

Katarzyna Gójska w swoim felietonie wskazała, że jeśli ma zniknąć symboliczna "linia Wisły", o czym mówił 15 sierpnia prezydent RP, z polskiej sfery bezpieczeństwa "muszą odejść ludzie tworzący linię Wisły, w tym ci skompromitowani spiskowaniem z putinowcami".

"I to chyba pierwszy poważny test, któremu zostaje poddany prezydent oraz jego kancelaria. Czy ulegną nielegalnej przemocy reseciarzy, czy będą mieli odwagę się jej przeciwstawić? Czy zaakceptują dyktat uczestnika tajnych i antypolskich biesiad z ruskimi – Duszy – czy jednak staną na straży prawa i racji stanu? Za mocnymi słowami muszą iść stanowcze czyny, bo krytycznych słów wobec demokracji walczącej Tuska mieliśmy aż nadto"

- napisała Katarzyna Gójska.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama