Chodzi o doniesienia zero.pl. Portal ujawnił, że 22 lutego ub.r. posłanka Pępek stawiła się w szpitalu w Żywcu, gdzie wykonano jej specjalistyczne badanie, na które zapisała się - jak sama twierdzi - trzy tygodnie wcześniej. „Szkopuł w tym, że czas oczekiwania na to badanie wynosi ponad 23 miesiące (w 2024 r. wynosił w Żywcu niewiele krócej, ok. półtora roku). Pępek wyprzedziła wielu pacjentów, którzy zapisali się na takie samo badanie przed nią. Dodatkowo nie było powodu, aby wykonać je u niej szybciej niż u innych pacjentów” – zaznaczono w publikacji.
„Pracownicy lecznicy ustalili, że posłanka (Pępek) wepchnęła się w kolejkę” i w związku z tym „w ogóle nie wysłano rozliczenia tego konkretnego badania do Narodowego Funduszu Zdrowia”. „Szpital nie chciał od Małgorzaty Pępek zwrotu pieniędzy. Po prostu ją poinformował, by w przyszłości nie wpychała się w kolejkę. Dodatkowo placówka podkreśliła, że zasady równego traktowania zostaną przypomniane personelowi szpitala”
- napisano.
Sprawą poseł Pępek zajęło się dziś kolegium klubu KO. Jak przekazała rzeczniczka partii Dorota Łoboda, członkowie kolegium wysłuchali „wyczerpujących wyjaśnień” posłanki. Podkreśliła, że przedstawione informacje „nie potwierdzają obrazu sytuacji przedstawianego w części publikacji medialnych”.
Rzeczniczka klubu KO podkreśliła, że kolegium nie może ujawniać szczegółów, gdyż sprawa dotyczy kwestii zdrowotnych posłanki.
- To oficjalne stanowisko kolegium klubu KO
- zaznaczyła Łoboda.