Pytany, czy to oznacza, że Rosja zdaniem Polski powinna zostać określona jako wróg NATO, Szrot odparł:
Rosja sama się pozycjonuje jako wróg NATO i po prostu chodzi o dostosowanie dokumentów programowych NATO do tej smutnej rzeczywistości.
Druga sprawa to wzmocnienie wschodniej flanki sojuszu od Morza Czarnego po Bałtyk z dużym naciskiem na kraje bałtyckie, bo one mogą być obiektem wrogich działań Rosji w pierwszej kolejności
- dodał Szrot.
Michał Rachoń pytał o słowa premier Estonii, która uważa, że obecne plany NATO wobec państw bałtyckich skazują je na anihilację. Jej zdaniem Rosja zajęłaby te państwa, zanim zostałyby one odbite przez państwa sojuszu.
Do tej pory strategie NATO przewidywały jakieś głębokie operacje wewnątrz tych krajów (bałtyckich). Siły NATO były skoncentrowane we wschodniej Polsce, niektóre bazy operacyjne i centra logistyczne. Ta doktryna powinna przewidywać, że ani skrawka terytorium NATO nie należy oddać nawet pod chwilową okupację wrogich sił. To dotyczyć powinno też tych krajów nieco słabiej militarnie przygotowanych na odparcie agresji, takich jak kraje bałtyckie
- podkreślił minister.
Przypominam, że te kraje są oczywiście zaangażowane we własną obronę i zdeterminowane w obronie swojego terytorium, ale z powodów oczywistych, geopolitycznych, ludnościowych, mają mniejszy potencjał
- podkreślił Szrot.
.@PSzrot w #Jedziemy: Rosja sama się pozycjonuje jako wróg NATO, chodzi o dostosowanie dokumentów programowych do tej smutnej rzeczywistości #wieszwięcej pic.twitter.com/dNHPOftPya
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) June 28, 2022