Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Patologie w Szpitalu Południowym. Tusk już wie: Afera ma źródło w konflikcie między lekarzami

- Coraz bardziej wydaje się dość oczywiste, że ta afera ma też źródło w konflikcie między dwoma lekarzami, szpitalem a jednym z tych lekarzy, który dzisiaj informował o swojej sytuacji i swojej opinii w tej kwestii, ja nie będę rozstrzygał, który z nich bardziej zawinił, jeśli chodzi o sytuację wewnątrz szpitala - tak o aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie mówił dzisiaj szef rządu, Donald Tusk.

Dzisiaj podczas konferencji prasowej w Brukseli, prezes Rady Ministrów, Donald Tusk, zapytany był o aferę w Szpitalu Południowym, która wybuchła po ujawnieniu zarobków 28-letniego lekarza, koordynatora tamtejszego SOR, Dawida Kacprzyka.

Tusk stwierdził, że "konsekwencje dla niego [Kacprzyka] były przykre, zanim dojdzie do konsekwencji o charakterze prawnym czy karnym". 

- Oprócz tego, co go już w tej chwili spotkało, więc nie jest w KO, zwrócił pieniądze, chyba zawiesza się jako lekarz, zdał mandat radnego - to nie załatwia sprawy z mojego punktu widzenia. Będę zwracał się do Prokuratora Generalnego, także ze względu na znaczenie społeczne tej sprawy, żeby nadzorował tak, żeby możliwie szybko znalazła wyjaśnienia, nieważne dla kogo ono będzie przykre. - stwierdził Tusk.

W dalszej części swojej wypowiedzi Tusk przeniósł jednak sprawę na tory personalne.

- Jest też druga strona tego konfliktu, coraz bardziej wydaje się dość oczywiste, że ta afera ma też źródło w konflikcie między dwoma lekarzami, szpitalem a jednym z tych lekarzy, który dzisiaj informował o swojej sytuacji i swojej opinii w tej kwestii, ja nie będę rozstrzygał, który z nich bardziej zawinił, jeśli chodzi o sytuację wewnątrz szpitala

- powiedział szef rządu.

Ordynator alarmował Trzaskowskiego

Dziś portal zero.pl ujawnił, że prezydent stolicy, Rafał Trzaskowski, miał otrzymać sygnały o nieprawidłowościach w podległym mu Szpitalu Południowym już w lipcu 2025 roku, a więc blisko rok przed wybuchem obecnego skandalu. Alarmował o tym ordynator jednego z oddziałów szpitala, który wcześniej - bez skutku - powiadamiał dyrekcję szpitala.

Ordynator chirurgii w wiadomości przekazanej Trzaskowskiemu pisał m.in. "o niepokojącej sytuacji dot. lekarza Dawida Kacprzyka", który już na pierwszym roku specjalizacji został realnym kierownikiem SOR oraz - jak wskazał ordynator - "wykonywał procedury, do których nie ma uprawnień".

"Zarządzanie Szpitalem Południowym wymyka się normom etycznym, zdroworozsądkowym i merytorycznym. Nie chodzi tylko o moje stanowisko – chodzi o przyszłość tej placówki, o bezpieczeństwo pacjentów, o godność pracy lekarzy"

- pisał do prezydenta Warszawy lekarz. 

Ratusz rozkłada ręce

Rafał Trzaskowski utrzymywał, że nie posiadał wiedzy o patologiach w placówce. Po ujawnieniu przez media informacji o wiadomości od ordynatora, prezydent Warszawy stwierdził, że "nie jest w stanie zapoznać się z każdą informacją" i nie była to formuła właściwa do zawiadamiania ratusza o nieprawidłowościach w należącej do niego placówce. 

Dzisiaj popołudniu warszawski ratusz stwierdził, że "pismo od byłego ordynatora ze Szpitala Południowego oficjalnie nie wpłynęło ani do urzędu miasta, ani do prezydenta Warszawy".

Żurek: Prokuratura prowadzi postępowanie

Sprawie ma przyjrzeć się prokuratura.

Prokuratura prowadzi postępowanie sprawdzające. To jest taki etap, gdy zbiera się wszystkie dostępne dowody i jeżeli prokuratura dopatrzy się naruszenia prawa, będzie wszczęte postępowanie karne. I wtedy już będziemy badać, kto naruszył prawo, kto powinien za to odpowiadać. Tu są oczywiście dwa różne aspekty. Z jednej strony odpowiedzialność prawno-karna, z drugiej strony odpowiedzialność polityczno-moralna. (…) Natomiast chciałbym mieć pewność, że rzeczywiście jest to informacja zgodna z prawdą

- mówił w Polskim Radiu 24 minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, pytany o informację portalu zero.pl.

Minister dodał, że „chciałby wiedzieć, czy rzeczywiście ten dokument, który opisywał nieprawidłowości powstał, czy został zlekceważony, a tzw. sygnalista, czyli ten, który zgłasza nieprawidłowości, czy został za to w jakiś sposób ukarany zwolnieniem z pracy, czy też zerwaniem z nim kontraktu”. 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska