Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie rozlewa się szerzej z każdym dniem. Zaczęło się od informacji o wysokich zarobkach 28‑letniego lekarza bez specjalizacji, Dawida Kacprzyka – byłego już działacza KO, który pełnił funkcję koordynatora SOR‑u. Później portal zero.pl ujawnił istnienie „szybkiej ścieżki” dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin oraz dostęp do „saloniku VIP”.
Politycy KO bagatelizują problemy w służbie zdrowia
Politycy KO próbują minimalizować problem. Donald Tusk zapowiedział kontrolę NIK i sugerował, że podobne praktyki mogą występować w wielu miejscach. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał zarząd szpitala i zapowiedział zmiany w radzie nadzorczej, jednocześnie twierdząc, że o nieprawidłowościach nie wiedział. Tymczasem ustalenia mediów wskazują, że sygnały o patologiach docierały do ratusza już latem 2025 roku.
Do tego dochodzą relacje lekarzy. Jeden z nich – anonimowo – opowiedział w TV Republika, że próbował alarmować polityków KO o nieprawidłowościach, w tym o działaniach Kacprzyka. Według jego relacji minister Marcin Kierwiński miał otrzymać szczegółowe informacje już rok temu.
Upolityczniona służba zdrowia
W tym politycznym chaosie głos zabrała warszawska Okręgowa Rada Lekarska. W swoim stanowisku ORL podkreśla, że sprawa Kacprzyka zostanie rozpatrzona zgodnie z przepisami, ale jednocześnie wskazuje, że ujawnione nieprawidłowości są częścią znacznie większego problemu: upolitycznienia publicznej ochrony zdrowia.
ORL ostrzega, że wpływy partyjne w szpitalach prowadzą do patologii kadrowych, niejasnych decyzji organizacyjnych i utraty zaufania pacjentów. Samorząd sprzeciwia się także narracji stygmatyzującej lekarzy jako „kastę”, podkreślając, że takie uogólnienia podsycają agresję wobec medyków i odwracają uwagę od realnych problemów systemu.
W konkluzji ORL apeluje o natychmiastowe działania legislacyjne: pełną przejrzystość finansowania, jasne zasady kontraktowania i zakaz łączenia funkcji kierowniczych w publicznych placówkach z czynną działalnością polityczną. Bo – jak wynika z afery Szpitala Południowego – bez odpolitycznienia systemu kolejne skandale są tylko kwestią czasu.