30 września ma odbyć się odroczone wcześniej posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego, który zajmie się wnioskiem premiera Mateusza Morawieckiego o zbadanie zgodności z konstytucją RP zapisów Traktatu o Unii Europejskiej. Sprawa stała się powodem do podgrzewania pojawiającej się od kilku lat w polskiej polityce narracji dotyczącej rzekomego "polexitu". Tą wizją straszy często opozycja, wskazując, że obecny rząd dąży do wyjścia Polski ze Wspólnoty. Jednym z kamieni milowych miałoby być orzeczenie TK we wspomnianej sprawie.
Emocje studzi prof. Genowefa Grabowska, była eurodeputowana. Na antenie Polskiego Radia 24 przypomniała, że TK w podobnej kwestii wypowiadał się już dwukrotnie.
- Po wejściu Polski do Unii Europejskiej zadano tego typu pytanie Trybunałowi, aby rozstrzygnął, czy w razie kolizyjności norm, również normy konstytucyjne mają ustępować i dawać pierwszeństwo porządkowi unijnemu czy też tego czynić nie należy. Kolejna, analogiczna rozprawa, po wejściu w życie Traktatu z Lizbony, odbyła się w roku 2010. Trybunał również badał, czy te nowe przepisy zawarte w Traktacie mogą zakłócać funkcjonowanie prawa wewnątrz kraju
- powiedziała Grabowska.
Dodała, że w obu przypadkach TK orzekł, że "normy konstytucyjne mają pierwszeństwo przed normami prawa unijnego" i że "konstytucja RP jest na terenie Polski prawem najwyższym". Wskazała, że nie powinno to dziwić, bo taki zapis widnieje w art. 8 konstytucji.
2.Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.
- Jeżeli pojawi się tego typu odpowiedź, to będzie to utrzymanie dotychczasowej linii orzeczniczej. TK nie może orzec inaczej niż uznać polską konstytucję za najwyższe prawo obowiązujące w naszym państwie. Bo TK orzekał tak do tej pory, pod rządami różnych prezesów. Co wcale nie oznacza, że my nie stosujemy unijnego prawa
- powiedziała prof. Genowefa Grabowska.