Sprawa rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców znalazła się w programie obrad, ponieważ zgodnie z ustawą to Krajowa Rada Sądownictwa zobowiązana jest udostępnić RDSSP i jego zastępcom biuro, w którym mogą pełnić swoje obowiązki związane z piastowaną funkcją.
To stanowisko, jak rozumiem, stanowi swego rodzaju podkładkę pod to, co można przypuszczać że trzynastoosobowa grupa inicjacyjna być może już ustaliła, tzn. odebrania obsługi administracyjnej panom rzecznikom dyscyplinarnym. Czy to w formule wymiany zamków, czy to w formule dezaktywacji kart wstępu, czy to w formule wprowadzenia policji, bo taka jest moda po 13 grudnia, że kiedy się nie ma racji, to wprowadza się jednostki uzbrojone i umundurowane, żeby wymusić posłuch. Tylko, z całym szacunkiem, panie przewodniczący, to stanowisko nie zdejmie to z pana odpowiedzialności za to, co się dalej stanie
– stwierdził dobitnie sędzia Łukasz Piebiak, który był przeciwko projektowi stanowiska, jakie ostatecznie przegłosowała KRS w nowym składzie.
Z głosowaniem nad pisemną uchwałą dotyczącą RDSSP przewodniczący Dariusz Zawistowski zaczekał do ostatniej chwili przed zamknięciem posiedzenia. Członkom KRS-u przedstawiono do oceny przygotowany z wyprzedzeniem dokument. "Nie muszę przypominać, jak oni zachowywali się [s. Piotr Schab, s. Michał Lasota i s. Przemysław Radzik] - stwierdził, uzasadniając projekt, s. Bartłomiej Starosta.
Przypomniał przy tym, że RDSSP wytoczył przeciwko niemu kilka postępowań dyscyplinarnych.
Peany dla ministra sprawiedliwości
Nowa KRS jawnie poparła bezprawne działania ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.
"Skoro jesteśmy członkami Krajowej Rady Sądownictwa i mamy dbać o sędziowską niezależność i niezawisłość, to nie czyńmy z naszych uchwał peanów na cześć ministra sprawiedliwości!" - zaprotestował sędzia Łukasz Zawadzki. Jego wątpliwości wzbudziła powszechna zgoda co do tego, że minister może dowolnie rozszerzać przyznane sobie uprawnienia - wbrew Konstytucji. S. Zawadzki zauważył, że "jeżeli na trawniku jest tabliczka z napisem 'Nie deptać trawników', to nie znaczy, że można tam wjechać czołgiem!".
A taką interpretacją posługuje się decyzja ministra
– argumentował s. Zawadzki.
Bartłomiej Starosta: s. Radzik groził stacji TVN
Oburzenie sędziego Łukasza Piebiaka wzbudziły z kolei niepoparte przykładami zarzuty rzekomego niewłaściwego prowadzenia się legalnego RD i jego zastępców.
W dyskusji sędziowie Piebiak i Zawadzki chcieli dowiedzieć się, jakie cechy czy konkretne zachowania s. Schaba, Radzika i Lasoty były ponoć dyskwalifikujące dla pełnienia ich funkcji? Tym bardziej, że co do ich legalności Sąd Najwyższy nie miał wątpliwości.
W odpowiedzi zalecono im lekturę... serwisu OKO.Press.
Podam jedno zachowanie sędziego Przemysława Radzika, który groził dziennikarzowi TVN - czy w ogóle stacji TVN - że nie daruje im, i że jego mama płacze. Już nie pamiętam dokładnie tego tekstu, chociaż widziałem go wielokrotnie. To na pewno nie było działanie zgodne z zasadami etyki sędziowskiej
– dodał sędzia Bartłomiej Starosta.
Sędzia Piebiak nie zostawił na przedstawionym mu stanowisku suchej nitki. "Opamiętajcie się przed naruszaniem dóbr osobistych, czy nawet przed brnięciem w domenę prawa karnego, bo te osoby mają prawo do obrony własnego dobrego imienia i do tego, żeby nie obrażano ich w urzędowym dokumencie, jakim jest stanowisko Krajowej Rady Sądownictwa" - zaapelował do koleżanek i kolegów obecnych na sali.
Nie mamy prawa jako Rada zajmować stanowiska w tej sprawie. O tym, kto jest rzecznikiem dyscyplinarnym, decydują sądy i SN, kim jest rzecznik dyscyplinarny. My wszyscy tu jesteśmy winni posłuszeństwo wyrokom i postanowieniom Sądu Najwyższego, szczególnie gdy brak środków odwoławczych
– przypomniał s. Piebiak.