W południe odbyła się przed Pałacem Prezydenckim manifestacja "Nie dla SAFE" organizowana przez Kluby "Gazety Polskiej". Licznie zgromadzeni manifestanci protestowali przeciwko unijnej pożyczce oraz skierowali apel do prezydenta o weto wobec ustawy wprowadzające instrument finansowy SAFE.
- Wydajemy w tej chwili 5 proc. PKB rocznie na obronność, Niemcy przez lata nie wydawali nawet 2 proc., nie wypełniali zobowiązań NATO. Nasze uzbrojenie nie zależy od tej pożyczki - my co roku łożymy na uzbrojenie, kupowaliśmy sprzęt w USA, najnowocześniejsze samoloty F-35. Po to jest to zrobione, aby nas zadłużyć, rozwijać ich fabryki, a za pieniądze, za które my kupimy ich sprzęt, oni kupią dla siebie nowocześniejszy sprzęt amerykański
- wskazuje w rozmowie z portalem niezalezna.pl Adam Borowski, szef warszawskiego Klubu "GP", główny organizator dzisiejszego protestu.
- Niemcy uzbrojone po zęby z największą armią świata, chcące, bo zapowiada to Merz, wziąć odpowiedzialność za naszą wschodnią granicę to dynamit, bomba atomowa, która jest podłożona pod nasze bezpieczeństwo. Oni przebierają nogami, żeby dogadać się z Rosją. Projekty Nord Stream 1 i Nord Stream 2 podpisane mimo naszych protestów stały się tak naprawdę przyczyną wojny na Ukrainie. Miliardy euro, które płynęły do Moskwy w zamian za ropę i gaz spowodowały, że Moskwa dostała pieniądze na prowadzenie tej wojny. Trzeba sobie zdawać z tego sprawę. Niemcy, którzy chcą karać Ukraińców, którzy wysadzili ten rurociąg. Oni zrobili to w naszym interesie. Ten rurociąg był wbrew naszym interesom - dodał.
Borowski zwrócił się dzisiaj z apelem do prezydenta RP o weto wobec ustawy wdrażającej mechanizm SAFE.
- Doradcy pana prezydenta i wszyscy niezależni od tego rządu eksperci ds. bezpieczeństwa, obronności, spraw finansowych stwierdzają, że to szkodliwe dla Polski. Mamy gigantyczne zadłużenie, ten rząd nas zadłuża - jeśli dołożymy ten dług, to się nie wygrzebiemy - wskazuje szef warszawskiego Klubu "GP".
- Dla własnych dzieci to robimy, dla ich przyszłości, a oni mówią - "po nas choćby potop". Oni chcą tu zostawić zgliszcza, dla nich polskość to nienormalność. Ten przywódca tej bandy uzależnionej od niemieckiego euro chce Polskę zniszczyć, on nie chce Polski suwerennej, on chce jednego państwa tak naprawdę, czwartej rzeszy. Nie możemy na to pozwolić, bo Polski nie będzie. Ja chciałbym, żeby tu ludzie za 100, 200, 300 lat stali na baczność i wzruszali się, gdy będzie hymn Polski, będą śpiewać rotę, będą słuchać poloneza Ogińskiego, czytać poezję Herberta, Mickiewicza, bo my to mamy w sercu, mamy piękną heroiczną historię, nie mamy w historii tych łajdactw, tego bezeceństwa, zbrodni, które mają na swoich łapach Niemcy, Rosjanie. Jesteśmy narodem, który nikogo nie napadał, bronił się i walczył za wolność naszą i waszą. Dlatego niech sobie Donald Tusk nie myśli, że my ten gen wolności zatraciliśmy, gdy on wyjdzie i będzie nas straszył, mówił, że jesteśmy "ruskie onuce", że służymy Putinowi. To on jest uczniem Putina, to on mówił, że razem z Putinem dopilnują, by nikt piachu w tryby nie sypał, to on mówił, kiedy w 2014 r. na Ukrainę napadła Rosja, jadąc do Brukseli, że "Polska nie może być w awangardzie krajów antyrosyjskich". On w duszy ma nie Polskę, w sercu i w oczach ma wyłącznie kasę, euro. Jest gotowy sprzedać wszystko za kasę i za euro - zadeklarował.