Podczas wczorajszej Rady Gabinetowej Donald Tusk poinformował, że jego rząd "i tak będzie zwiększał, i to radykalnie, moc z wiatraków na lądzie" mimo prezydenckiego weta do ustawy, która regulowała te kwestie.
- Mam informację, panie prezydencie, że wiatraki będą powstawały i znaleźliśmy sposoby, aby mocą rozporządzenia zintensyfikować nasze działania. Także weto będzie mało skuteczne. Być może pan prezydent będzie z tego niezadowolony, ale ja będę usatysfakcjonowany
- przekazał szef koalicji 13 grudnia.
O komentarz do jego zapowiedzi poprosiliśmy Piotra Naimskiego, b. wiceministra gospodarki oraz eksperta w zakresie elektroenergetyki.
- Takie deklaracje są bardzo niebezpieczne, ponieważ przekonanie obozu rządzącego, że problemy z bezpieczeństwem energetycznym kraju można rozwiązać poprzez lawinową rozbudowę instalacji wiatrowych, jest złudne i prowadzi wprost do katastrofy, do zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii – powiedział nam Piotr Naimski.
Podkreślił również, że "nadmiar źródeł odnawialnych w stosunku do stabilnych prowadzi do ryzyka blackoutów, czyli przerw w dostawach energii".
– W tej dyskusji są dwa kluczowe aspekty, o których mówi się zbyt mało. Pierwszy dotyczy równowagi w systemie elektroenergetycznym Polski. Nadmiar źródeł odnawialnych w stosunku do stabilnych prowadzi do ryzyka blackoutów, czyli przerw w dostawach energii. Z takim problemem zmagały się niedawno Hiszpania i Portugalia. Warto, by rząd zapoznał się z dostępnymi publicznie informacjami na temat stanu systemu elektroenergetycznego w Polsce. Rozwiązaniem jest szybka budowa elektrowni niezależnych od wiatru, słońca i pory dnia a nie dalsze promowanie budowy i zwiększania mocy turbin wiatrowych. Drugi problem to próba lokowania turbin wiatrowych w odległości zaledwie 500 metrów od domów mieszkalnych. Takie rozwiązanie jest wprost zrealizowaniem interesów dwóch grup: producentów tych urządzeń, turbin etc, niemieckich ale nie tylko, oraz polskich przedsiębiorców zajmujących się ich instalacją. Zachodnie koncerny, które nie mogą już sprzedać swoich produktów na rynkach Europy Zachodniej, próbują nadal lokować je w Polsce. Połączenie presji ze strony tych lobby z uległością naszego rządu sprawia, że zmierzamy w stronę poważnego kryzysu
– podkreślił Naimski.
Naszego rozmówcę dopytaliśmy również o ocenę próby omijania prezydenckiego weta za pomocą rozporządzeń.
– Proceder zastępowania ustaw uchwałami lub rozporządzeniami to psucie państwa. W praktyce oznacza rozmontowywanie systemu prawnego naszej ojczyzny. Donald Tusk podważa w ten sposób rolę konstytucyjnych organów państwa, Sejmu, Senatu i oczywiście Prezydenta. To jest pełzający zamach, z którym mamy do czynienia od chwili utworzenia rządu KO – ocenił Piotr Naimski.
Jan Przemyłski