Podczas wspólnej konferencji prasowej premiera i prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego, przypomniano działania rządu PO-PSL w latach 2007-2015, które określono mianem prorosyjskich. Wśród nich wskazano kwestie energetyczne, przede wszystkim długoletnią umowę z Gazpromem oraz rezygnację z budowy gazociągu Baltic Pipe.
Kaczyński przypomniał, że podpisana w październiku 2010 r. umowa gazowa "została skorygowana z nakazu Unii Europejskiej" i dlatego m.in. dziś już nie obowiązuje.
- PO chciała zgotować nam uzależnienie od rosyjskiego gazu do roku 2037. Nawet są pewne dokumenty, że jeszcze dłużej, do roku 2045. Pokażemy te dokumenty całemu światu
- zadeklarował Mateusz Morawiecki.
W lipcu 2018 r. Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport, który wykazał, że były istotne nieprawidłowości w działaniach Ministra Gospodarki, wówczas Waldemara Pawlaka z PSL, w zakresie uzgadniania porozumień gazowych z Gazpromem międzynarodowych w latach 2009–2010. NIK uznała, że brakowało m.in. instrukcji negocjacyjnych, a negocjacje zostały podjęte bez przygotowania merytorycznego.