Rano parlamentarzyści PO pojawili się w kancelarii premiera, by - jak poinformowano - uzyskać informacje na temat nagród i premii za rządów Prawa i Sprawiedliwości.
Marek Suski stwierdził, że zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora mają takie uprawnienie.
W jakimś sensie jest to być może zemsta za kontrole, które my robiliśmy w urzędach. Ale takie jest uprawnienie posłów, mają prawo do kontrolowania i z tego korzystają. Szkoda, że nie kontrolowali jak rządzili, wtedy może by coś wykryli
– powiedział nam na gorąco Marek Suski.
Politycy Platformy zapowiedzieli, że pojawią się również w ministerstwach.
Nie mamy nic do ukrycia, jak będą przychodzić do ministerstw, bo wiem, że tam też się wprosili, to otrzymają informacje, nie widzimy powodów, żeby coś ukrywać
– powiedział nasz rozmówca.
Poseł PiS przypomniał, ze z takich uprawnień korzystali wcześniej, lecz dotyczyło to głównie spółek Skarbu Państwa.
Myśmy z tego też korzystali, choć w niewielkim stopniu. Kiedy rządziła Platforma też kontrolowaliśmy, ale głównie spółki Skarbu Państwa, bo tam za czasów PO działy się dantejskie sceny. U nas nic takiego się nie dzieje, więc zapraszamy, niech przychodzą
– powiedział nam szef Gabinetu Politycznego Premiera.
W ubiegłym tygodniu posłowie Prawa i Sprawiedliwości w urzędach miast w różnych regionach chcieli zapoznać się z dokumentami dotyczącymi m.in. nagród dla urzędników.
Odwiedzono m.in. prezydent Łodzi, Hannę Zdanowską.
Jak Zdanowska zareagowała na wizytę posłów PiS? Zamiast odpowiedzieć na pytania… groziła donosami
W piśmie zaznaczyła też odniosła się do ich wizyty w urzędzie.
Może po prostu wówczas wiedzieli, że już się przygotowują do takiej akcji i wiedzieli, że z ich strony jest to akcja właśnie PR-owsko-polityczna, stąd sypnęła swoich kolegów, jakie są ich zamiary
– zakończył Marek Suski.