GZM, czyli Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia skupia 41 miast i gmin z województwa śląskiego. Łącznie zajmuje ponad 2,5 tysiąca kilometrów kwadratowych. Dla porównania, Warszawa to 517 km kwadratowych, a Londyn 1,5 tys. Pomysł na Metropolis przebija oba europejskie ośrodki.
Od pomysłu do struktury
Równie imponująco wygląda liczba mieszkańców całej GZM. To blisko 2,1 miliona ludzi, a więc więcej niż stolica, w której żyje niecałe 2 mln osób. Gdyby więc te 41 samorządów połączyło się w jedno megamiasto, pod względem liczby mieszkańców i powierzchni powstałby największy ośrodek w Polsce. I jeden z większych w całej Europie Środkowej.
Sam pomysł połączenia śląskich miast w jeden organizm dojrzewał od lat. Prof. Tomasz Pietrzykowski z Uniwersytetu Śląskiego od dawna jest jednym z jego głównych propagatorów. To właśnie środowisko akademickie UŚ współtworzyło intelektualne i prawne podstawy dzisiejszej GZM.
Założenie w teorii brzmi prosto. Zamiast 41 samorządów działających obok siebie, miałoby powstać wspólne planowanie transportu, inwestycji i podział kompetencji.
Pomysł z nowymi narzędziami
GZM jako związek metropolitalny funkcjonuje od 2017 roku - jako pierwszy i jedyny taki twór w Polsce. Gminy zachowują swoją odrębność, ale coraz ściślej ze sobą współpracują.
Co ciekawe, w tym roku idea zyskała nowe narzędzia. Prezydent RP Karol Nawrocki podpisał ustawę, która rozszerzyła zakres zadań GZM. Otworzyła ją też na współpracę z powiatami. Nowe przepisy weszły w życie już 31 lipca. - Po dziewięciu latach funkcjonowania otrzymujemy nowe możliwości, które pozwolą nam jeszcze skuteczniej odpowiadać na wspólne wyzwania naszych miast i gmin - powiedział Leszek Pietraszek, który w kwietniu objął stanowisko przewodniczącego zarządu GZM, po wieloletnim szefie Kazimierzu Karolczaku.
Nie wszyscy są "za"
Skala projektu budzi emocje, i to nie tylko pozytywne. Dla zwolenników to szansa. Wiadomo, jedna marka, mocniejsza pozycja w Polsce i Europie, większa siła przyciągania inwestorów.
Przeciwnicy wskazują na ryzyko dla mniejszych miast. Każde z nich ma swoją historię, tożsamość i ambicje. Po powstaniu Metropolis ich głos mógłby zaniknąć w potędze nowego ośrodka. Nawet sama nazwa budzi spory. Najczęściej mówi się o Metropolis, ale słyszało się też o Nowych Katowicach, co u niektórych przekreślało pomysł już na starcie.
Pietraszek podkreśla, że planowane zmiany nie oznaczają likwidacji obecnych miast i gmin. Siłą GZM jest współpraca samorządów przy zachowaniu ich odrębności.
Projekt jednego megamiasta wciąż więc pozostaje na razie wizją akademicką i polityczną, ale liczby mówią same za siebie.