Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zrobią nam z Polski Francję? Dawid Wildstein o liberalno-lewicowych łże-strategiach

To, w jaki sposób na kryzys we Francji zareagowały w Polsce środowiska związane z rządzącym obecnie obozem lewicowo-liberalnym, pokazuje skalę ich intelektualnego upadku. Nie tylko nie są one w stanie skonfrontować się z rzeczywistością, one nawet jej nie widzą. Nietrudno się domyślić konsekwencji. Ci ludzie – trzeba sobie to powiedzieć wprost – naprawdę są gotowi, jeśli tylko uśmiechnięta władza im na to pozwoli, wpuścić nas w to samo piekło, które przeżywa Francja.

Ostatnie zamieszki we Francji nie są naszym liberalno-lewicowym środowiskom na rękę. Przyczyny są oczywiste. Po pierwsze, płonące kolejny raz ulice francuskich miast są wymownym dowodem na to, czym mogą się skończyć lewicowe slogany o „multi-kulti”, „wzbogacaniu kultur” czy „refugees welcome”. Po drugie, co z ich perspektywy jeszcze istotniejsze, uderzają one w dogmat o wspaniałej stabilnej Unii, dogmat o tyle istotny, że będący kluczowym elementem antyamerykańskiej histerii, jaką te środowiska usiłują w Polsce rozkręcić.

Nic się nie stało!

Jak więc sobie z tym problemem radzą? W przewidywalny sposób. Dostajemy festiwal oszałamiającej wręcz głupoty, infantylnych szantaży moralnych, pozbawionych jakiejkolwiek próby realnej analizy tego, co dzieje się we Francji, nie mówiąc już o rewaluacji własnych idei. Pozwolę sobie przytoczyć kilka przykładów błyskotliwości tego typu „refleksji”, ponieważ idealnie oddają one „intelektualną jakość” tych polskich środowisk, które w końcu pretendują do bycia elitą Polski.

Niektórzy reprezentanci polskich salonów lewicowo-liberalnych uznali, że najprostszą strategią obrony będą wyparcie oraz zachwyt. Zajrzyjmy, chociaż to czynność dość obrzydliwa, do „Gazety Wyborczej”. Mogliśmy tam przeczytać artykuł autorki podpisanej jako „badaczka, pisarka, aktywistka feministyczna”, który tłumaczy nam, jak „naprawdę wyglądają protesty we Francji” (czyli, jak można zrozumieć, zupełnie inaczej, niż przedstawia to ta straszna brunatna propaganda prawicowych mediów). Zamiast streszczać ten tekst, wystarczy przytoczyć jeden cytat: „(...) protest wybuchł z poczucia antyrasistowskiej solidarności społecznej i chęci dekonstrukcji społecznych przywilejów”. Mogą się więc Państwo domyślić ogólnego wydźwięku tego artykułu. Protestuje piękna, pokojowa, postępowa młodzież w imię najwspanialszych ideałów, które bliskie są każdemu czytelnikowi „GW”. A kiedy następnym razem zdenerwują się Państwo, oglądając płonące kościoły czy zdewastowane synagogi, walące się zabytkowe ratusze etc., to proszę pamiętać, że to w imię dekonstrukcji społecznych systemów opresji.

Rzecz jasna narracja „Gazety Wyborczej" to skrajność i większość reprezentantów środowisk liberalno-lewicowych ma świadomość, że tak groteskowe kłamstwo nie przejdzie. Uderza więc w podobny ton, starając się jednak niuansować przekaz. Słyszymy więc, że może i te protesty bywają brutalne, ale musimy zrozumieć, że bojówkarze to tylko margines. Że to wszystko jest wyolbrzymiane przez – jakżeby inaczej – tę straszną prawicę, a tak naprawdę mamy do czynienia ze słuszną walką o swoje prawa. Że nie powinniśmy robić z tych zamieszek jakiejś wielkiej tragedii. Jeden z lewicowych publicystów stwierdził nawet, że Polacy negatywnie oceniają to, co dzieje się we Francji, ponieważ po prostu zazdroszczą Francuzom, że ci potrafią protestować…

W Polsce jeszcze gorzej 

Jednak część środowisk liberalno-lewicowych i powiązanych z nimi mediów zdały sobie sprawę, że ani zachwyt, ani próba bagatelizowania tego, co się dzieje (a już tym bardziej sugerowanie, że Polacy są zazdrośni, bo sami chcieliby sobie spalić ratusz na przykład w Zamościu), nie przyniosą na dłuższą metę pożądanych skutków. Awantury we Francji, ich brutalność, to, że natychmiast pojawiają się z nich filmowe relacje, że internet aż od nich huczy, po prostu uniemożliwia przykrycie tematu zwyczajowym manewrem „oj, to tylko prawicowa histeria”.

Pojawiła się więc inna strategia neutralizacji tematu francuskich zamieszek. Otóż dowiadujemy się, że może faktycznie we Francji sprawy wymknęły się spod kontroli, sytuacja wygląda naprawdę źle i dzieją się rzeczy straszne, ale... w Polsce jest tak samo albo nawet gorzej. Nie, Szanowni Czytelnicy, to nie żart. Ta narracja przybiera formę czasem probabilistyczną („gdyby takie zamieszki były u nas, dopiero byłby koszmar”), czasem jednak jest przekazywana odbiorcom wprost. Poseł Śmiszek stwierdził, że to, co widzimy we Francji, jest tym samym, co obserwujemy 11 listopada w Polsce.

Dokładnie tak samo zareagowała gwiazda Koalicji Obywatelskiej – posłanka Jachira. Jak widać, politycy ci żyją w równoległym świecie, w którym w Polsce regularnie 11 listopada płonie Pałac Kultury. Z kolei inny tuz intelektualny, jeden z publicystów „Krytyki Politycznej”, dokonał nieprawdopodobnego manewru intelektualnego. Wyszło mu, że skoro większość protestujących zadymiarzy we Francji to młodzi mężczyźni, a w Polsce tacy popierają Bosaka i Mentzena, więc właściwie możemy uznać, że to Konfederacja odpowiada za dewastację Paryża. Dodatkowo ta propaganda operuje wyjątkowo prymitywnym moralnym szantażem. Nie widzisz, że u nas jest tak samo? To dlatego, że jesteś rasistą „zafiksowanym” na punkcie koloru skóry.

Ten bełkot może nas szokować, ale zauważmy, że jest on naturalną konsekwencją ich narracji, którą infekują polską debatę publiczną od lat. W końcu to zawsze Polska nie dorosła do demokracji, jest państwem ciemnogrodu i plebsu, którym muszą zarządzać mądrzejsi. Nie może być tak, że społeczeństwo tak wspaniałej Francji okazuje się znacznie brutalniejsze i prymitywniejsze… Dlatego na koniec dnia okazuje się, że nawet jeśli płonie Paryż, to dlatego, że urządzono tam polski 11 listopada.

Poznawczy impotenci 

Tekst ten jednak byłby niepełny, gdybyśmy pominęli jeszcze jedną strategię propagandową, jaką w sprawie zamieszek we Francji wykorzystuje ta władza, a konkretnie sam Tusk. Otóż premier oświadczył, że brak w Polsce takich zadymiarzy jak ci we Francji… to jego zasługa. No i że oczywiście to PiS chciał masowo wpuszczać do Polski migrantów. Kłamstwo bezczelne, wyjątkowo durne, do natychmiastowego obalenia chociażby poprzez pokazanie, jak wyglądały polityka Tuska u boku Merkel, jego stosunek do hybrydowego ataku na polską granicę czy, najważniejsze, „drobny fakt”, że jego władza wkopała nas w pakt migracyjny. Jasne, tylko pamiętajmy, że równie głupia i fałszywa narracja o prorosyjskim PiS-ie… odniosła skutek.  

Tuskowi bowiem, dokładnie jak w wypadku tamtej operacji propagandowej, nie tyle chodzi o przekonanie Polaków, że to on własną piersią obronił nas przed migracją. Tak jak w przypadku kłamstwa o prorosyjskości Kaczyńskiego i tu celem jest maksymalne rozmycie tematu, sprawienie wrażenia, że właściwie każda partia ma swoje za uszami, że nikt nie jest bez winy, że właściwie nawet nie do końca wiadomo, kto kogo i co popiera. Przy okazji jest to też próba przekierowania głosów części wyborców PiS do Brauna. Opozycja, nauczona błędami z przeszłości, nie może tego tematu „odpuścić”, uznając go za zbyt groteskowy.

Z naszej perspektywy przytoczone w tym tekście brednie liberalno-lewicowych „autorytetów” czy polityków mogą się wydawać wręcz zabawne, niemniej powtórzmy: jest to jednocześnie ponure świadectwo ich intelektualnego (nawet bardziej niż ideologicznego) upadku. W końcu mówimy tu o postaciach, które mają wpływ na elektorat, a niektóre z nich nawet na nasze państwo. Tymczasem jakakolwiek próba komunikacji z nimi, porozmawiania o prawdziwych problemach, jakie niosą ze sobą współczesne czasy, o tym, czego może nas uczyć przykład Francji, nie ma sensu. W tym środowisku doszło do pełnej kastracji intelektualnej, która, trzymając się tego dość dosadnego porównania, skutkuje impotencją poznawczą. Ci ludzie nie są w stanie nie tylko skonfrontować się z rzeczywistością, oni nawet jej nie widzą. Nietrudno się domyślić konsekwencji. Trzeba sobie to powiedzieć wprost: oni naprawdę są gotowi, jeśli tylko uśmiechnięta władza im na to pozwoli, wpuścić nas w to samo piekło, które przeżywa Francja. Zrobią to, możemy być pewni, bez mrugnięcia okiem.

Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska