Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Matka chciała zabić syna wymagającego stałej opieki. Sąd rozpatrzy apelację

Sąd Apelacyjny w Białymstoku ma rozpoznać w poniedziałek apelację obrońcy w sprawie kobiety oskarżonej o usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem nastoletniego syna, wymagającego stałej opieki. W pierwszej instancji zapadł nieprawomocny wyrok 25 lat więzienia.

Chłopiec wymaga stałej opieki ze względu na liczne niepełnosprawności. W ocenie śledczych, matka zaniedbywała syna, na wiele dni zostawiała bez posiłków i leków, doprowadzając w ten sposób do skrajnego wyczerpania grożącego nawet śmiercią.

W grudniu ub. roku Sąd Okręgowy w Ostrołęce skazał oskarżoną na 25 lat więzienia, ma ona też zapłacić dziecku 100 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok zaskarżył obrońca, który przed sądem pierwszej instancji argumentował, że nie ma mowy o - jak przyjęła prokuratura - usiłowaniu zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a jedynie o nieudzieleniu pomocy (zagrożenie do 3 lat więzienia).

Apelacji nie złożyła prokuratura, która w pierwszej instancji chciała dożywocia.

Syn oskarżonej - ze względu na liczne niepełnosprawności - jest dzieckiem całkowicie niesamodzielnym. Musi być karmiony, ubierany i myty przez drugą osobę, korzysta z wózka i fotelika rehabilitacyjnego.

Według aktu oskarżenia w 2024 r. 35-letnia wówczas matka - mieszkanka gminy Kadzidło (powiat ostrołęcki) przez ok. pięciu miesięcy trzymała chłopca w odosobnieniu w mieszkaniu, w zaciemnionych, brudnych pomieszczeniach, bez kontaktu z rodziną.

Przez wiele dni zostawiała go samego, bez wyżywienia, nawadniania, higieny osobistej oraz bez zapewnienia rehabilitacji i leczenia.

Z ustaleń śledztwa wynika, że oskarżona pojawiała się w mieszkaniu nieregularnie, niekiedy pozostawiając dziecko bez opieki przez kilka dni z rzędu. W tym czasie koncentrowała swoją aktywność życiową na relacjach osobistych i wyjazdach, zaniedbując obowiązki wobec syna.

Bliskim i znajomym mówiła, że dziecko jest w ośrodku, gdzie ma zapewnioną specjalistyczną opiekę.

Członkowie rodziny nie do końca jednak jej wierzyli. Zaniepokojony nieobecnością chłopca dziadek powiadomił ośrodek pomocy społecznej, że z dzieckiem może dziać się coś niedobrego. Wtedy wyszło na jaw, że chłopiec (wówczas 13-letni) był skrajnie niedożywiony i odwodniony.

Gdy latem 2024 roku trafił do szpitala, ważył ledwie 9,8 kg. Biegli stwierdzili, że chłopiec znajdował się w stanie krytycznym, a rezerwy metaboliczne jego organizmu były na skraju wyczerpania, wręcz na pograniczu życia i śmierci. Według lekarzy, gdyby został w niezmienionych warunkach, mógłby umrzeć w każdej chwili z głodu i pragnienia czy nawet w wyniku błahej infekcji.

Prokuratura zarzuciła matce chłopca usiłowanie zabójstwa małoletniego dziecka poprzez długotrwałe, celowe i szczególnie okrutne zaniedbanie podstawowych obowiązków opiekuńczych.

Kobieta nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i odmówiła składania wyjaśnień. Biegli psychiatrzy, oceniający na zlecenie śledczych jej stan psychiczny stwierdzili, że w czasie czynu była w pełni poczytalna, zdawała sobie sprawę z tego co robi i jakie to może mieć konsekwencje.

Sąd pierwszej instancji ocenił, że zachowanie oskarżonej świadczy o działaniu z zamiarem bezpośrednim oraz ze szczególnym okrucieństwem. W konsekwencji przypisał jej usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu syna.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej