Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Safjan: "Sędziowie nie mogą czekać". W siecie przypomniano sytuację z TSUE. "Jakoś wycia nie słychać"

"Sędziowie nie mogą czekać" - orzekł dzisiaj prof. Marek Safjan, odnosząc się do sytuacji osób wybranych przez Sejm na wolne miejsca w Trybunale Konstytucyjnym. Prof. Kamil Zaradkiewicz, sędzia Sądu Najwyższego, wytknął Safjanowi wybiórcze czytanie dotychczasowego orzecznictwa TK, a adwokat Marcin Bury przypomniał pewien precedens, gdy Safjan był sędzią TSUE. Dwoje kandydatów na stanowisko sędziego TSUE - następcę Safjana - wybranych w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy zostało odrzuconych, a obecny rząd wcale nie spieszy się z wyborem polskiego sędziego TSUE.

Koalicja rządząca naciska obecnie na prezydenta, by odebrał także ślubowanie od pozostałej czwórki osób wybranych na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm. Zarzuca głowie państwa "łamanie prawa" i planuje - w przypadku braku odebrania ślubowania - wdrożenie "planu B".

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

"Świat prawniczy" szuka sposobów na ów słynny "plan B" . Obok teorii ślubowania przez notariuszem i ślubowania przez megafon, mocno komentowana jest opcja ślubowania przed Zgromadzeniem Narodowym, a także - co stwierdził Adam Bodnar, cytując Marka Chmaja - złożenie aktu ślubowania w Kancelarii Prezydenta RP.

"Sędziowie nie mogą czekać"

Dziś prof. Marek Safjan, autor koncepcji ślubowania przed notariuszem, stwierdził w TVN 24, że "powinna się rozpocząć procedura, która pozwoli na znalezienie właściwej formy złożenia ślubowania w sposób skuteczny".

Sędziowie nie mogą już czekać

- ocenił Safjan.

Prof. Kamil Zaradkiewicz skomentował te słowa stwierdzeniem, że "prof. Safjan przeczytał jedno zdanie z orzeczenia K34/15. Szkoda, że nie przeczytał pozostałych".

Wskazał, że decyzja Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wniosku dot. procedury wyboru sędziów "wprost przełoży się na ocenę statusu nominatów z marca". 17 marca 2026 r. TK odroczył rozprawę w tej sprawie bez terminu i zwrócił się do prezydenta RP o zajęcie pisemnego stanowiska ws. wniosku.

Nie zabrakło też innych komentarzy dotyczących "czekania" - m.in. dotyczących zwłoki koalicji rządzącej w wyborze sędziów na wakujące miejsca w TK. Pierwszy wakat pojawił się bowiem już w grudniu 2024 r.

Szczeciński adwokat Marcin Bury, nawiązał jednak w swoim wpisie do nieco innej sprawy, dotyczącej bezpośrednio prof. Safjana.

- Ale jak Pan zasiadał w TSUE, bo nie chciano się zgodzić na przedstawiciela wybranego przez PiS, i blokował Pan stanowisko, pomimo zakończenia kadencji, to było ok - stwierdził mec. Bury.

Komentarz w tej sprawie dał także sędzia Zaradkiewicz.

- Czy wiedzą Państwo, że przez blokadę kandydatów Polska przez tych „zatroskanych o praworządność” od kilku lat wciąż nie ma należnego sędziego w TSUE? Jakoś wycia i wezwań do natychmiastowej obsady nie słychać. Można? Można - napisał.

Prawie trzy lata po końcu kadencji

Chodzi o aktywność Marka Safjana jako polskiego sędziego Trybunału Sprawiedliwości UE. Stanowisko to piastował przez dwie kadencje, od 2009 r. Druga kadencja wygasła w 2021 r., jednak z powodu braku nowego polskiego sędziego, faktycznie Safjan opróżnił stanowisko dopiero w styczniu 2024 r. 

- W zasadzie sędzia TSUE ma obowiązek doczekać do powołania następcy i ja czekałem na to prawie trzy lata. Poprosiłem o zwolnienie z tego obowiązku i otrzymałem taką zgodę. Wydawało się, że moje odejście, a to miało miejsce niedługo po objęciu po wyborach władzy przez nowy rząd, przyspieszy procedurę wyłaniania kandydata

- mówił w wywiadzie dla prawo.pl.

Pierwsza kandydatura odrzucona w Brukseli?

W 2021 r. sędzia TK, dr hab. Rafał Wojciechowski wygrał zorganizowany rząd Zjednoczonej Prawicy konkurs na stanowisko sędziego TSUE. Wojciechowski to prawnik specjalizujący się w prawie rzymskim, od 2014 r. kierownik Pracowni Europejskiej Kultury Prawnej na Wydziale Prawa Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, w latach 2016-2020 prorektor tej uczelni.

"Dziennik Gazeta Prawna" informował w październiku 2022 r., że objęcie przez Wojciechowskiego stanowiska polskiego sędziego TSUE upadło na forum specjalnego komitetu unijnych ekspertów.

"W lutym [2022], co potwierdza KPRM, unijne gremium przedstawiło swoją ocenę kandydatury Polaka i, jak wszystko wskazuje, opinia ta była negatywna" - pisała "DGP".

Choć procedura opiniowania przez komitet jest poufna i rząd nie przedstawił wówczas jej wyników, to o odrzuceniu kandydatury miałyby świadczyć informacje zawarte w okresowych raportach z prac komitetu.

Wcześniej RMF FM informowało, że "kandydatura Wojciechowskiego jest dla unijnych sędziów bardzo kontrowersyjna i może zostać odrzucona". Powodem miało być zasiadanie przez Rafała Wojciechowskiego w Trybunale Konstytucyjnym, który w 2021 r. orzekł o nadrzędności prawa krajowego nad europejskim. 

Druga kandydatura odrzucona przez Tuska

W połowie 2023 r. rząd Mateusza Morawieckiego ogłosił jednak kolejny konkurs na polskiego sędziów TK, który wygrała dr hab. Dobrochna Bach-Golecka, prawnik i teolog, specjalistka w zakresie prawa międzynarodowego i prawa UE, w latach 2016-2018 sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Bach-Golecka w listopadzie 2023 r. uzyskała rekomendację rządu na stanowisko w TSUE, jednak w grudniu 2023 r., po przejęciu władzy przez Donalda Tuska, kandydaturę tę wycofano.

KPRM oficjalnie twierdził, że powodem wycofania Bach-Goleckiej (jak i kandydatów do Sądu UE) były "nieprawidłowości w procedurze konkursowej", ponieważ "konkursy nie spełniły wymagań, jakie powinny mieć zastosowanie w przypadku stanowisk o tak doniosłym znaczeniu". Podkreślono, że z uwagi na składy zespołu konkursowego "aspekty merytoryczne nie mogły zostać uwzględnione w wystarczającym stopniu".

Co więcej, w mediach pojawiły się informacje, że rząd miał wyrażać obawy o zatwierdzenie kandydatury Bach-Goleckiej na forum UE z powodu "współpracy z politycznie zaangażowaną organizacją". Chodziło prawdopodobnie o jej współpracę z Instytutem Ordo Iuris.

Tusk się nie spieszy

Obecnie, Polska wciąż nie ma sędziego w TSUE, mimo że od rezygnacji Safjana minęło już ponad 2 lata. 

W sierpniu 2025 r., czyli ponad półtora roku po rezygnacji Safjana, Adam Bodnar, były minister sprawiedliwości, zwrócił się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z pytaniem o to, czy planuje w najbliższym czasie rozpoczęcie procedury wyboru polskiego sędziego do TSUE.

"Brak sędziego z Polski utrudnia funkcjonowanie Trybunału. TSUE oczywiście może dalej działać w niepełnym składzie, jednak sprawy rozpatrywane przez Trybunał są w takiej sytuacji przydzielane mniejszej liczbie sędziów. Wakat na stanowisku sędziego z Polski nie pozwala również na wzbogacanie debaty na temat rozpatrywanych spraw o polskie uwarunkowania kulturowe, tradycję prawną czy krajowe spojrzenie na rozstrzygane sprawy. Ponadto brak sędziego z Polski obniża reputację polskiego środowiska prawniczego"

- napisał w oświadczeniu Bodnar.

Podkreślił, że na mocy przyjętej przez Sejm w lipcu 2023 r. ustawy kompetencyjnej, rząd jest zobowiązany do skonsultowania kandydatury na stanowisko sędziego TSUE z prezydentem RP.  Jednocześnie w oświadczeniu pisał o "wątpliwościach" wysuwanych przez ekspertów dotyczących tej ustawy.

Bodnar otrzymał odpowiedź od wiceszefa MSZ, Władysława T. Bartoszewskiego, który stwierdził, że "rząd ma świadomość istnienia wakatu na stanowisku sędziego TSUE".

"Harmonogram planowanych działań nie został dotychczas określony. Intencją rządu jest należyte przygotowanie procesu wyłaniania kandydata na stanowisko sędziego TSUE"

- odpowiedział Bartoszewski.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej