Jak przekazał rzecznik prasowy prezydent Łodzi Marcin Masłowski, według danych łódzkiego Urzędu Stanu Cywilnego rejestrującego wszystkie zgony, do których doszło na terenie miasta, w listopadzie odnotowano ich 1497. Około 90 proc. zmarłych to mieszkańcy Łodzi.
W porównaniu do listopada ubiegłego roku, to o 674 zgonów więcej. Wówczas odnotowano 823 zmarłych. Wzrost rok do roku wynosi 81 proc. Wskazano, że choroba Covid-19 w listopadzie przyczyniła się do śmierci 485 mieszkańców. Jak zaznaczono, ta statystyka opiera się na podstawie przyczyn śmierci wpisanych w karty zgonu.
Zdaniem demografa z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Piotra Szukalskiego trwająca epidemia Covid-19 może oddziaływać na liczbę zgonów na trzy sposoby.
Pierwszy to bezpośrednia przyczyna, o czym dowiadujemy się w przekazywanych codziennie statystykach. Jest też "ciemna liczba", ponieważ wiemy, że rzeczywista liczba zakażonych - choćby z uwagi na bezobjawowy przechodzenie choroby - jest większa niż podawana oficjalnie. Domyślamy się zatem, że być może część osób umiera na Covid-19, ale nie zostało to potwierdzone testem. Prawdziwy problem odnosi się do pośredniej liczby zgonów wynikającej z odziaływania pandemii na przykład na sposób funkcjonowania ochrony zdrowia. Diagnozowanie raka i innych problemów nie przebiega bowiem tak sprawnie, jak było to w przeszłości
– tłumaczył demograf w rozmowie z Radiem Łódź.
Według danych uzyskanych w łódzkim Urzędzie Stanu Cywilnego wzrost liczby zgonów zauważalny jest od września, a wyraźny był już w październiku. W tym miesiącu w Łodzi zmarło 1084 osób, czyli o blisko 200 więcej niż w październiku 2019 roku. Jak przekazał natomiast Główny Urząd Statystyczny, w Łodzi w pierwszym półroczu 2020 roku zanotowano 4890 zgonów przy 4917 w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Przedstawiciele łódzkiego sanepidu zwrócili natomiast uwagę, że w całym 2019 roku na terenie województwa było 78 śmierci z powodu chorób zakaźnych, w tym 7 z powodu grupy.