Dziś Michał Rachoń w swoim programie #Jedziemy ujawnił kulisy narady polskich ambasadorów w 2010 r., na którą polski MSZ, kierowany przez Radosława Sikorskiego, zaprosił szefa rosyjskiej dyplomacji, Siergieja Ławrowa. - Szef rosyjskiego MSZ na życzenie polskiego premiera i polskiego MSZ potraktował polskich dyplomatów jak studentów MGiMO, kuźni kadr rosyjskiego wywiadu i dyplomacji - ocenił Rachoń.
W rozmowie po emisji materiału, Zbigniew Kuźmiuk, eurodeputowany PiS, wskazał, że "coraz jaśniej widzimy kulisy polityki rządu Donalda Tuska wobec Rosji".
- Wiele już wiedzieliśmy, zresztą są takie obrazki, które pozostają w pamięci na całe życie. To jest ten wiec w Tbilisi, gdzie prezydent Lech Kaczyński ostrzega przed Rosją i to, co się działo po jego powrocie - przypominam jaka to była histeria, "ślepy snajper by trafił". To jest też obrazek bardzo wymowny z 2009 r., 70-lecie wybuchu drugiej wojny światowej, prezydent Lech Kaczyński mówi - nie wymieniając Rosji z nazwy, ale jednoznacznie kierując to do Putina - o imperialnych dążeniach niektórych krajów i zagrożeniach z tym związanych. Schodzi z mównicy, siedzi Putin, Merkel i Tusk i gdyby wzrok mógł zabijać, to już wtedy Lech Kaczyński padłby trupem. To są obrazki, których nie zapomnimy. Teraz mamy dokumenty, które potwierdzają te politykę
- powiedział Kuźmiuk.
Europoseł ocenił, że "od momentu, kiedy zabrakło prezydenta Kaczyńskiego, sprawy [rosyjskie] potoczyły się dużo szybciej".
- To była wizyta [byłego szefa FSB, Nikołaja] Patruszewa w Polsce, przyjmowanie go hucznie przez [prezydenta RP, Bronisława] Komorowskiego, podpisanie umów między służbami specjalnymi o specjalnych kontaktach. To był zaraz wielki kontrakt na dostawę gazu, który miał obowiązywać do 2037 r., ale po wielkiej awanturze, jaką zrobiło Prawo i Sprawiedliwość w Sejmie i interwencji UE, rokiem granicznym został rok 2022. Sprawy rosyjskie ruszyły wtedy absolutnie z kopyta
- wskazał.
Odnosząc się do ujawnionych przez Michała Rachonia dokumentów, Zbigniew Kuźmiuk wskazywał, że MSZ z czasów rządów Tusk forsował stanowisko, że "Rosja może być sojusznikiem NATO" w obliczu niedawnej wówczas inwazji Rosji na Gruzję i "pacyfikacji dwóch dużych części niepodległego kraju".
Na zakończonym kilka dni temu szczycie NATO Sojusz uznał Rosję za zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa.
- Polska teraz wnosi swój wkład, mówiąc, że Rosja i jej dążenia neoimperialne są wieczne i są zagrożeniem dla NATO, ale to są działania rządu PiS i prezydenta Andrzeja Dudy. Zabiegaliśmy od momentu przejęcia władzy, by uzmysłowić UE i krajom NATO, że Rosja to potworne zagrożenie - powiedział eurodeputowany.