Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Żołnierz ścigany za obronę polskiej granicy. Wkrótce wyrok

Sprawa, która wzbudza ogromne emocje, wchodzi w decydującą fazę. Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie wyznaczył na 27 maja termin ogłoszenia wyroku w głośnym procesie szeregowego Karola S. Młody żołnierz stanął przed sądem za obronę polskiej granicy przed migrantami. W środę strony wygłosiły mowy końcowe.

Wszystko wydarzyło się 25 marca 2024 roku w okolicach Dubicz Cerkiewnych na Podlasiu. Wczesnym popołudniem grupa nielegalnych migrantów sforsowała stalową barierę graniczną. Użyli do tego samochodowego lewarka, którym rozgięli przęsła zapory. Na polską stronę przeszli niosąc drabiny przygotowane do pokonania kolejnej przeszkody – zwojów concertiny.

Sytuacja była dynamiczna i niebezpieczna. Patrole polskich służb natychmiast ruszyły w stronę miejsca przekroczenia granicy, oddając strzały alarmowe w powietrze. Te wystrzały usłyszał między innymi 25-letni szeregowy Karol S., pełniący wówczas służbę w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej. Razem z drugim żołnierzem ruszył biegiem w stronę zagrożenia.

Według ustaleń śledczych, biegnąc w stronę miejsca zdarzenia, oddał łącznie 12 strzałów z broni służbowej wzdłuż drogi granicznej. Prokuratura twierdzi, że strzały padły w kierunku grupy złożonej z migrantów, funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy. Żaden pocisk nie trafił człowieka. Trzy z nich rykoszetowały po uderzeniu w słup, ziemię i zwoje drutu kolczastego. W tym samym czasie migranci wycofywali się na stronę białoruską, rzucając w polskich funkcjonariuszy kamieniami i konarami.

„Strzały miały charakter alarmowy”

Karol S. od początku nie przyznaje się do winy. Konsekwentnie tłumaczy, że oddane strzały były alarmowe i ostrzegawcze. Ich celem miało być zaalarmowanie sąsiednich posterunków, powstrzymanie migrantów próbujących sforsować zaporę oraz wsparcie funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Oskarżony działał w warunkach intensywnego stresu, w realnej sytuacji zagrożenia, w dynamicznej akcji granicznej, w której na jego oczach migranci podejmowali działania agresywne – mówił przed sądem adwokat Krzysztof Rogalski. – Oskarżony działał w granicach prawa. Jego celem nie było narażenie kogokolwiek, lecz realizacja obowiązków służbowych w nadzwyczajnej sytuacji, jaka wtedy panowała na granicy – dodał.

Sam żołnierz wyjaśniał, że przed oddaniem strzałów krzyknął do migrantów: „Wojsko Polskie, stój”, a następnie „Wojsko Polskie, stój, bo strzelam”. Według jego relacji strzelał pod lekkim kątem w powietrze - w kierunku, który uznał za bezpieczny.

Mocne słowa obrony

Druga z obrońców, adwokat Edyta Skwira, zwróciła uwagę na rzecz fundamentalną. Gdyby jej klient – jak podkreślała, bardzo dobrze wyszkolony i znakomity strzelec – chciał kogoś zabić lub zranić, „z całą pewnością by to zrobił”. Tymczasem nie ustalono dokładnych torów lotu pocisków, żaden nie trafił w człowieka, a przesłuchani w sprawie żołnierze i funkcjonariusze Straży Granicznej nie potwierdzili, że czują się pokrzywdzeni.

Adwokat krytycznie odniosła się do samego aktu oskarżenia. W jej ocenie sprawę można było załatwić w ramach postępowania dyscyplinarnego albo zwykłej rozmowy służbowej. Mecenas Skwira podkreśliła, że Karol S. od dziecka kształcił się na żołnierza i kochał swoją służbę. Jego zachowanie na granicy – jak stwierdziła – powinno być wzorem do naśladowania. Skutki postawienia zarzutów okazały się dla młodego żołnierza bardzo poważne. Zwolnił się z wojska, nie pełni już służby i wyjechał za granicę.

Czego żąda prokuratura? Wyrok 27 maja

Prokurator Piotr Smoliński utrzymuje, że materiał dowodowy – głównie opinie biegłych i nagrania z kamer – potwierdza winę oskarżonego. Wyjaśnienia Karola S. uznał za niewiarygodne i przyjętą linię obrony. Prokuratura wnosi o sześć miesięcy ograniczenia wolności, po 500 zł nawiązki na rzecz każdego z pokrzywdzonych oraz odczytanie wyroku podczas zbiórki żołnierzy 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Wesołej.

Sprawa Karola S. od miesięcy budzi gorące dyskusje. Dla wielu osób stała się symbolem trudnej sytuacji żołnierzy pełniących służbę na wschodniej granicy – ludzi, którzy w warunkach realnego zagrożenia muszą podejmować decyzje w ułamkach sekund, a potem latami odpowiadać za nie przed sądem.

Wyrok zapadnie 27 maja.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska