W rozmowie z "Faktem", Andrzej Duda, pytany o Nuclear Sharing, czyli program współdzielenie broni jądrowej w ramach NATO, prezydent odparł, że "od pewnego czasu" jest to temat rozmów polsko–amerykańskich.
"Ja na ten temat już rozmawiałem kilkakrotnie. Nie ukrywam, że pytany o to, zgłosiłem naszą gotowość. Rosja w coraz większym stopniu militaryzuje okręg królewiecki. Ostatnio relokuje swoją broń nuklearną na Białoruś" - powiedział.
"Jeżeli byłaby taka decyzja naszych sojuszników, żeby rozlokować broń nuklearną w ramach nuclear sharing także i na naszym terytorium, żeby umocnić bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO, to jesteśmy na to gotowi. Jesteśmy sojusznikiem w Sojuszu Północnoatlantyckim i ponosimy zobowiązania również i w tym zakresie, czyli po prostu realizujemy wspólną politykę"
– wskazał.
Zapowiedź prezydenta spotkała się z reakcją rządu koalicji 13 grudnia, który - na szczeblach ministerialnych - do pomysłu podszedł z pewną dezaprobatą. Szeregowi politycy koalicji rządzącej nie szczędzili jednak ostrych słów krytyki.
1 maja Andrzej Duda ma spotkać m.in. w tej sprawie z szefem rządu, Donaldem Tuskiem.
– Program Nuclear Sharing to program natowski, program odstraszania, który polega na tym, że amerykańska bron nuklearna jest magazynowana w krajach, które nie są mocarstwami nuklearnymi. I teraz to jest pytanie o nasze bezpieczeństwo – czy to zwiększa nasze bezpieczeństwo, czy nie. Oczywiście, że zwiększa, szczególnie w sytuacji, w której przed rokiem na Białoruś zostały przesunięte siły nuklearne przez Putina – powiedział w RMF Wojciech Kolarski
– Ci, którzy mówią, że to nie służy naszemu bezpieczeństwu, to są też osoby, które mówiły, że obecność wojsk NATO w Polsce jest drażnieniem Rosji. To są te same głosy
– zaznaczył prezydencki minister.