Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie Marcin Saduś poinformował, że są to kolejne zatrzymania w śledztwie dotyczącym grupy kierowanej przez Andrzeja Sz.
- Zatrzymani w dniu 7 grudnia to osoby, które pełniły w grupie funkcje kierowców lub byli odbiorcami paliw. U dwojga z zatrzymanych ujawniono ponad tysiąc podrobionych faktur, mających fałszywie świadczyć, że olej napędowy pochodzi od dużego krajowego producenta paliw
- tłumaczył prokurator Marcin Saduś.
- Straty, jakie poniósł Skarb Państwa w wyniku działania grupy, to niemal 190 milionów złotych, z czego blisko 65 milionów nieopłaconego podatku VAT oraz ponad 124 mln podatku akcyzowego, przy czym jest to tylko kwota wynikająca z wydanych dotychczas postanowień o przedstawieniu zarzutów - zaznaczył.
Podkreślił, że zatrzymania mają związek z prowadzonym od końca 2020 roku śledztwem dotyczącym m.in. nielegalnego obrotu paliwami.
- Powyższe działania realizowano przy wykorzystaniu podmiotów gospodarczych związanych z branżą paliwową, które, jak ustalono, były kontrolowane przez członków grupy przestępczej - podał.
- Na ślad grupy natrafiono w trakcie prowadzonego odrębnie śledztwa, zakończonego 10 listopada 2020 roku skierowaniem przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie aktu oskarżenia przeciwko 52 członkom grupy zajmującej się podobnym procederem
- wyjawił prokurator.
Według ustaleń śledczych podejrzani działali od połowy 2016 roku do chwili zatrzymań w niniejszym śledztwie.
- Grupa była aktywna na terenie całego kraju, zaś jej główne ośrodki znajdowały na w woj. łódzkim, a także w jednej z podwarszawskich miejscowości. Ponadto podejrzani działali oraz współpracowali z przestępcami na terytorium Włoch, Czech, Litwy, Belgii, Holandii, Niemiec, Austrii oraz Wielkiej Brytanii. W listopadzie 2020 rok na terenie Wielkiej Brytanii rozbito jedną z takich grup, która wyłudziła z brytyjskiego fiskusa ok. 8 milionów funtów - przekazał.
- Grupa utworzyła skład podatkowy w jednej z miejscowości na terenie województwa łódzkiego, w którym produkowano olej smarowy objęty zerową stawką VAT oraz w procedurze zawieszonego poboru akcyzy, który następnie w ramach fikcyjnego obrotu miał trafiać do zagranicznych spółek kontrolowanych przez członków grupy. Aby uprawdopodobnić, że paliwa opuszczają terytorium Polski posługiwano się tzw. geolokalizatorami związanymi z systemem SENT, które aktywowano w samochodach osobowych znajdujących się w pobliżu granicy kraju, symulując rzekome przekroczenie granicy. Faktycznie jednak olej był dostarczany i sprzedawany na terytorium Polski, bez opłacania należnego podatku akcyzowego oraz podatku VAT - wskazał.
Jak ustalili śledczy, część paliw faktycznie została sprzedana w państwach Unii Europejskiej, jednak nigdy w sposób wskazany w prowadzonej dokumentacji.
- Nieopodatkowane paliwo trafiało głównie do firm transportowych, gospodarstw rolnych itp. Rozliczenia odbywały się głównie w gotówce - podkreślił.
Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Regionalnej w Warszawie, gdzie usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstw skarbowych polegających na nieujawnieniu transakcji i przychodów podlegających opodatkowaniu, zaniżanie należnego podatku.
- W przypadku trzech mężczyzn także działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Dwoje podejrzanych, którzy posługiwali się podrobionymi fakturami usłyszało zarzut popełnienia tzw. zbrodni vatowskiej - podał.
Podczas przesłuchania podejrzani w większości przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów, złożyli wyjaśnienia zgodne z pozostałym zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym. Część z nich chciała dobrowolnie poddać się karze.
Wobec podejrzanych prokurator zdecydował zastosować dozór policji, poręczenia majątkowe oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportów.
- W wyniku przeprowadzonych czynności dokonano zabezpieczenia majątkowego na mieniu podejrzanych o faktycznej wartości blisko 10 milionów złotych, na które składają się głównie nieruchomości należące do podejrzanych
- dodał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie.
Za zarzucane czyny może grozić od roku do 10 lat więzienia.
- Zaś podejrzanym, którym zarzucono popełnienie tzw. zbrodni vatowskiej grozi kara od 3 do 15 lat pozbawienia wolności - tłumaczył prokurator.