Wyrok Sądu Rejonowego w Gdańsku dotyczy zdarzenia, do którego doszło 15 października 2020 r. przed domem Ryszarda Krauzego na Kamiennej Górze w Gdyni. Tego dnia na zlecenie poznańskiej prokuratury agenci CBA weszli do willi biznesmena i robili przeszukanie.
Od godz. 15 przed domem zbierali się dziennikarze lokalnych i ogólnopolskich mediów. Po kilku godzinach agenci CBA zabrali Krauzego do samochodu i zawieźli do poznańskiej prokuratury na przesłuchanie. Dziennikarze powoli odjeżdżali sprzed willi, a na miejscu pracowała jeszcze ekipa TVP, która kończyła realizację nagrania po zatrzymaniu. Wieczorem do domu rodziców przyjechał też syn – Aleksander K.
Jak poinformował dziś dziennikarz TVP 3 Gdańsk Jakub Klebba, Sąd Rejonowy w Gdyni, mimo sprzeciwu pobitego operatora, zawiesił warunkowo na okres 3 lat postępowanie przeciwko Aleksandrowi K. - synowi gdyńskiego biznesmena. Oznacza to, że jeśli przez 3 lata Aleksander K. nie złamie prawa, sprawa zostanie uznana za umorzoną. Sąd obciążył Aleksandra K. kosztami procesu i nakazał wypłatę zadośćuczynień trzem poszkodowanym.
Wyrok nie jest prawomocny, stronom przysługuje odwołanie do sadu wyższej instancji.
Sąd Rejonowy w Gdyni, mimo sprzeciwu pobitego operatora, zawiesił warunkowo na okres 3 lat postępowanie przeciwko Aleksandrowi K. synowi gdyńskiego biznesmena. Obciążył go kosztami procesu i nakazał wypłatę zadośćuczynień trzem poszkodowanym.
— Jakub Klebba (@klebba_jakub) June 10, 2021
Sprzeciw pokrzywdzonego przeciwko umorzeniu sprawy, złożony na piśmie i dołączony do akt sprawy, nie był dla sądu wiążący - stąd takie rozstrzygnięcie - mówi Rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku. Wyrok nie jest prawomocny, stronom przysługuje odwołanie do sadu wyższej instancji.
— Jakub Klebba (@klebba_jakub) June 10, 2021
Aleksander K. usłyszał niedługo po zdarzeniu trzy zarzuty: kierowania gróźb karalnych wobec pracownika TVP, stosowania przemocy w celu zmuszania członków ekipy TVP do opuszczenia terenu przed posesją Ryszarda K. poprzez spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu jednego z pokrzywdzonych i naruszenie nietykalności cielesnej drugiego pokrzywdzonego.
Aleksander K. przyznał się do zadania ciosu ręką i kopnięcia pokrzywdzonego w głowę, wskazując, że był zdenerwowany sytuacją związaną z zatrzymaniem swojego ojca Ryszarda.