Nieco ponad tydzień temu (17-19 czerwca) w Zbąszyniu (Wielkopolska) odbyło się XX Ogólnopolskie Seminarium Kryminalistyczne.
„Jego organizatorem była Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze, a honorowego patronatu przedsięwzięciu pt. „Nauki sądowe - minione ćwierćwiecze i perspektywy przyszłości” udzielili Minister Sprawiedliwości i Prokurator Krajowy” – czytamy w relacji.
W wydarzeniu udział wziął prok. Dariusz Korneluk, a wykład inauguracyjny wygłosił prof. Piotr Girdwoyń, dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Autorem notatki o seminarium, zamieszczonej na oficjalnej stronie Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, jest Jan W. Pojawia się on również w programie – jako „moderator” oraz „wykładowca KSSiP”.
Dlaczego to ważne? Gdy trwało seminarium, w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w Poznaniu leżał już akt oskarżenia przeciwko Janowi W., który usłyszał zarzuty popełnienia zbrodni komunistycznej i zbrodni przeciwko ludzkości.
Nie wiedział o tym Korneluk? Trudno uwierzyć. Na pewno jednak wiedział Girdwoyń, bo dziennikarz Niezalezna.pl pytał go o sprawę jeszcze przed spotkaniem w Zbąszyniu.
Miotła Bodnara
Po przejęciu władzy przez koalicję 13 grudnia i mianowaniu Adama Bodnara na ministra sprawiedliwości, ruszyły czystki nie tylko w sądach i prokuraturach, ale i we wszelkich instytucjach powiązanych z wymiarem sprawiedliwości. Oczywiście, również w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, która siedzibę ma w Krakowie.
Sporo emocji wzbudził chociażby sposób wyboru nowego dyrektora – finalnie został nim adwokat prof. Piotr Girdwoyń, choć w konkursie zajął drugie miejsce. Pełni tę funkcję do dziś. W czerwcu 2024 r. zastępcą dyrektora ds. organizacyjnych KSSiP został ówczesny jeszcze sędzia Waldemar Żurek, obecny minister sprawiedliwości.
Zmiany w kierownictwie KSSiP miały również wpływ na kadrę, która prowadziła zajęcia z aplikantami. W krótkim czasie odsunięto kilkudziesięciu prawników, m.in. sędziów i prokuratorów. Bez różnicy na kwalifikacje - wystarczyło iluzoryczne podejrzenie, że mieli cokolwiek wspólnego z poprzednią władzą.
Skoro „miotła Bodnara” jednych odsunęła, ktoś musiał wypełnić lukę. Wśród czynnych wykładowców pojawił się prokurator w stanie spoczynku Jan W. Postać znana w środowisku prawniczym, choć nieco zapomniana.
W prokuraturze pojawił się w latach 70-tych. W przeszłości był szefem „rejonu” w Nowej Soli i „okręgu” w Zielonej Górze, pracował też w Prokuraturze Apelacyjnej w Poznaniu. Należał do grona egzaminatorów KSSiP. Uważany za specjalistę z zakresu kryminalistyki. Przed ponad dekadą uhonorowany odznaką „Zasłużony dla Województwa Lubuskiego” przez Elżbietę Polak, wtedy marszałek, dzisiaj poseł Koalicji Obywatelskiej.
Nikt dotychczas jednak nie wspominał o wydarzeniach z jego udziałem, które miały miejsce w stanie wojennym.
Więzienie za szyderstwo z WRON-y
Jak ustalił portal Niezalezna.pl, śledztwo przeciwko Janowi W. prowadziła Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, a dotyczyło podejrzenia popełnienia zbrodni komunistycznej.
„Polegającej na pozbawieniu wolności Stanisława K. w czasie obowiązywania stanu wojennego” – potwierdził prokurator Łukasz Gramza.
W styczniu 1982 roku Jan W. pracował w Wojskowej Prokuraturze Garnizonowej w Zielonej Górze i postawił Stanisławowi K. zarzut „publicznego wyszydzania Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego", a także postanowił o jego tymczasowym aresztowaniu.
Co zrobił mężczyzna, że trafił za kraty? Umieścił na zderzaku samochodu osobowego wykonaną przez siebie czapkę z bristolu z namalowanym na niej emblematem orła faszystowskiego, trzymającego w szponach, umieszczoną w obwódce wieńcowej, pięcioramienną czerwoną gwiazdę z gotyckim napisem „WRONA".
„Prokurator Jan W. uznał, iż Stanisław K. w ten sposób lżył i wyszydzał naczelny organ PRL jakim — jego zdaniem — była Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego”
– dodał prok. Gramza.
Podkreślając: „Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego nie była naczelnym organem państwa, jak też innym legalnym organem władzy państwowej, co w świetle ówczesnego ustawodawstwa nie budziło wątpliwości, stąd też nie podlegała ochronie prawnej z art. 270 § 1 kodeksu karnego. Potwierdził to Sąd Najwyższy, który po przemianach ustrojowych w Polsce uniewinnił pokrzywdzonego od popełnienia przypisanego mu czynu stwierdzając, że jego działanie nie stanowiło przestępstwa”.
Na procesie przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Zielonej Górze, prok. Jan W. wnosił o wymierzenie kary dwóch lat pozbawienia wolności. BEZWZGLĘDNEGO! Stanisław W. został skazany na półtora roku więzienia.
Akt oskarżenia ws. komunistycznej zbrodni
Podczas śledztwa Komisji uznano, że działanie Jana W. „stanowiło akt represji wobec osoby, która (…) protestowała przeciwko bezprawnemu wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego i pozbawieniu obywateli przez niekonstytucyjny organ jakim była Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego podstawowych praw i wolności”.
Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego pozytywnie rozpatrzyła wniosek o zgodę na pociągnięcie Jana W. do odpowiedzialności karnej. W konsekwencji przedstawiono mu zarzuty i przesłuchano w charakterze podejrzanego.
W połowie marca 2026 r. akt oskarżenia przeciwko Janowi W. trafił do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Poznaniu.
„Zarzucono oskarżonemu popełnienie dwóch czynów stanowiących zbrodnie komunistyczne i zbrodnie przeciwko ludzkości, z których pierwszy polegał na bezprawnym pozbawieniu wolności Stanisława K. poprzez jego tymczasowe aresztowanie za czyn niestanowiący przestępstwa (…), a drugi na podżeganiu członków składu orzekającego Wojskowego Sądu Garnizonowego w Zielonej Górze do uznania Stanisława K. za winnego i wymierzenia mu kary 2 lat pozbawienia wolności, w następstwie czego Stanisław K. został skazany na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności”
– poinformował prok. Gramza.
Na liście wykładowców KSSiP
Czy Jan W. nadal uczy w krakowskiej szkole prokuratorskiego fachu młodych prawników? Na odpowiedź trzeba było długo poczekać, ale w końcu nadeszła.
„Ma status wykładowcy Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, podobnie jak przynajmniej kilkaset innych osób. Status ten nie oznacza automatycznego prowadzenia zajęć, ani roszczenia o to. Zarazem zaznaczam, że dyrektor KSSiP nie ma prawnej kompetencji do podejmowania z urzędu decyzji w przedmiocie skreślenia z listy wykładowców” – odpowiedział prof. dr hab. Piotr Girdwoyń, dyrektor KSSiP.
Uzyskaliśmy również informację, że ostatnie zajęcia, jakie Jan W. przeprowadził z aplikantami, odbyły się 25-27 lutego 2025 r. na 13. zjeździe XV rocznika aplikacji prokuratorskiej. Były to zajęcia typu B (praca z aktami) i G (rozwiązywanie kazusów), w temacie: Medycyna sądowa. Kryminalistyka.
„W dniu 3 kwietnia 2025 roku Pan Jan W. poinformował mnie o swoim statusie w postępowaniu, o którym Pan wspomina. W tym samym dniu postanowiłem o niepowierzaniu Mu dalej zajęć do prowadzenia, podobnie jak ma to miejsce w analogicznych przypadkach” – stwierdził prof. Girdwoyń.
Wiedział o akcie oskarżenia
Dla jasności - pytania do dyrektora KSSiP o sytuację Jana W. wysłaliśmy 3 czerwca. Jedno z nich brzmiało: „Czy miał Pan wiedzę o śledztwie Komisji i skierowaniu aktu oskarżenia, a jeśli tak od kiedy?”. Odpowiedź, którą zacytowaliśmy powyżej otrzymaliśmy 18 czerwca.
Czyli w czasie trwania seminarium w Zbąszyniu, w którym udział wzięli prok. Korneluk, prof. Girdwoyń i oskarżony Jan W.