Straszenie byłego ministra Zbigniewa Ziobry wnioskiem o postawienie go przed Trybunałem Stanu, wybrzmiewało ze strony koalicji 13 grudnia od dłuższego czasu. Teraz, gdy wybory na Węgrzech, gdzie Ziobro otrzymał azyl polityczny, wygrał rywal Viktora Orbana, obóz rządzący uważa, że "rozliczenia przyspieszą".
O przedwczesnej radości ekipy rządzącej pisaliśmy jednak nieco szerzej: Magyar obiecał, że "wyda" Ziobrę i Romanowskiego. Ekipa Tuska zapomniała o jednym fakcie...
Koalicja 13 grudnia składa wniosek
- Dziś składamy wniosek o Trybunał Stanu dla Zbigniewa Ziobro, podpisany przez posłanki i posłów klubów tworzących koalicję 15. października
– poinformował dziś na konferencji prasowej szef klubu KO Zbigniewa Konwiński.
Dodał, że wniosek zawiera łącznie 51 zarzutów, w tym „25 dotyczących popełnienia deliktów konstytucyjnych oraz 26 związanych z podejrzeniem popełnienia przestępstw pospolitych”. - Dokument liczy ponad 250 stron, zawiera 117 dowodów i przewiduje przesłuchanie 68 osób przed Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej - kontynuował Konwiński.
O tym, że wniosek nie przejdzie, mówił wczoraj sam Donald Tusk.
My jesteśmy w stanie postawić, sformułować ten wniosek do Trybunał Stanu dla Ziobry, rozpocząć to postępowanie. Ale dobrze wiecie, jak dzisiaj wygląda Trybunał Stanu i jak dzisiaj wygląda ta potrzebna większość w parlamencie, więc też nie chcę robić nikomu złudzeń
– stwierdził w Tokio podczas konferencji prasowej.
Woś: Tusk sam nie ma złudzeń
Portal Niezalezna.pl zwrócił się o komentarz do sprawy do Marcina Wosia (PiS), byłego wiceministra sprawiedliwości.
Sprawę tego wniosku chyba najlepiej skomentował Donald Tusk, który na konferencji prasowej w Japonii zaczął opowiadać wszystkim swoim wyznawcom, zwolennikom, że postawić to sobie mogą, ale większości w parlamencie nie mają. Co dowodzi jednego - dalej chodzi wyłącznie o igrzyska, rozgrzewanie najbardziej rozgrzanego elektoratu i o karmienie nienawiścią, tych którzy są zapleczem Donalda Tuska. Mamienie ich, że być może z tego wniosku coś będzie.
– usłyszeliśmy.
Jak zauważył nas rozmówca: "skoro jednak Donald Tusk nie ma złudzeń, co do większości w parlamencie, to cóż z tego można zrobić?".