Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Pięć dni ciszy po skażeniu Bobru. Państwo zawiodło na każdym etapie

Skandaliczne opóźnienie Alertu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa to dopiero początek instytucjonalnej kompromitacji przy skażeniu rzeki Bóbr. Mieszkańcy przez pięć dni nie wiedzieli o zagrożeniu, lokalna straż jest bez wsparcia. Za użycie urządzeń napowietrzających wodę odpowiadają obecnie wyłącznie pracownicy Tauronu, czyli firmy odpowiedzialnej za doprowadzenie do katastrofy. Ich działania kończą się na zaporze w Pilchowicach – poniżej skażona woda spływa swobodnie.

Alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa dotyczący skażenia rzeki Bóbr i niebezpieczeństwa jakie stwarza dla ludzi pojawił się z gigantycznym opóźnieniem. Katastrofa ekologiczna rozpoczęła się w niedzielę i poniedziałek 28 i 29 czerwca. Z 30 czerwca pochodzą próbki, które wskazują na fatalny stan wody (łącznie z przekroczonymi wartościami rtęci). 

Bez pośpiechu

Tymczasem rządowa instytucja odpowiedzialna za bezpieczeństwo obywateli wysłała do komunikat do mieszkańców powiatu lwóweckiego (woj. dolnośląskie) w sobotę (04.07) w godzinach porannych/przedpołudniowych. Potwierdziliśmy to oficjalnie w biurze prasowym RCB.

To był alert o treści: Alert RCB o treści: „Uwaga! Możliwe skażenie rzeki Bóbr, wzdłuż gminy Wleń i Lwówek Śl. Woda nie może być wykorzystywana do celów rekreacyjnych, gospodarczych i pojenia zwierząt”. 

Także dopiero 4 lipca pierwsze ostrzeżenia zaczęły wydawać instytucje podległe wojewodzie. Czyli wcześniej, przez pięć dni o fatalnym, groźnym dla zdrowia i życia stanie rzeki nie był informowany nikt.  

Brak wsparcia i działań

Ale to nie wszystko. Żadnego wsparcia nie dostała lokalna Straż Pożarna z Lwówka Śląskiego. Ani ludzkiego, ani sprzętowego. 

Obecnie urządzenia (około 10 sztuk) napowietrzające obsługują pracownicy Tauronu, który prowadzi feralną inwestycję, która doprowadziła do skażenia rzeki. Działania prowadzone są tylko w okolicach zapory Pilchowice. A co zatrutą wodą, która spłynęła niżej? Nie dzieje się nic! Robione są jedynie pomiary radiometryczne. 

W piątek na stronie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska opublikowano wyniki badań wody w rzece Bóbr wykonanych przez Centralne Laboratorium Badawcze. Próbki pochodziły z 30 czerwca. Wynikało z nich m.in., że stężenie rtęci w rzece przekroczyło dopuszczalną wartość, aż o 50 proc., a stężenie fosforu nawet 80-krotnie.  

Bardzo źle wyglądały także wyniki dotyczące zawartości tlenu rozpuszczonego w wodzie. W jednej z badanych próbek było go zaledwie 8 proc., co wskazuje na stan skrajnego niedotlenienia, wyjątkowo groźny dla ryb oraz innych organizmów wodnych. 

Zanieczyszczenie rzeki Bóbr występuje na odcinku od Zapory Pilchowickiej do Jeziora Rakowickiego.  W stosunku do próbek pobranych 30 czerwca oraz 1 lipca 2026 r., w próbkach pobranych w punktach pomiarowych usytuowanych bliżej Zapory Pilchowickiej w dniach 02 i 03 lipca 2026 r. zauważyć można poprawę parametrów tlenowych oraz wskaźników biogennych. Stężenie rtęci rozpuszczonej w wodzie  w  punkcie przy zaporze w Pilchowicach zmniejszyło się do wartość poniżej progu oznaczalności.

W sobotę Prokuratura Rejonowa w Lwówku Śląskim poinformowała o wszczęciu śledztwa w sprawie śnięcia kilkunastu ton ryb po spuszczeniu wody ze zbiornika Pilchowice. Jest ono prowadzone w kierunku dokonania przestępstwa przeciw środowisku, z artykuły 182 Kodeksu karnego. 

Źródło: Niezależna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska