Pogotowie w Białymstoku nie prowadzi statystyk, jak długo trzeba czekać na karetkę tzw. covidową. W stacji w Suwałkach ten czas waha się od 15-45 minut, w Łomży jest to 20-30 minut - podał urząd marszałkowski, powołując się na dane z tych stacji. Zaznaczono, że te czasy mogą się wydłużać do kilku godzin i jest to zależne od liczby pacjentów z COVID-19, których trzeba przewieźć, od dystansu, jaki karetka ma pokonać i czasu potrzebnego na każdorazową dezynfekcję karetki.
Na terenie sześciu podlaskich powiatów, które obsługuje Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku, zgłoszenia alarmowe są realizowane na bieżąco - poinformował zastępca dyrektora WSPR ds. medycznych dr Mirosław Rybałtowski. Dodał, że jeżeli brakuje np. karetki w Białymstoku, przyjeżdża najbliższa stacjonująca w sąsiedniej miejscowości, gminie. "Nie ma czegoś takiego jak zaleganie wezwań alarmowych na biurku" - podkreślił Rybałtowski. Dodał, że nie było ostatnio zgłoszeń, by brakowało karetek, nie było też skarg na długie czasy dojazdu.
Wicedyrektor białostockiej WSPR ocenia, że "wydolność systemu jest zachowana". Stacja dysponuje dwiema karetkami do przewozu pacjentów z COVID-19 i "są one obciążone pracą". "Natomiast, no jakby dajemy radę. Pomaga nam jeszcze szpital w Łapach, którego karetką dysponujemy, do 15 października mamy jeszcze trzy karetki wymazowe, które realizują wymazy - od kilku dziennie - w zależności od tego, jaki to jest dzień" - mówi Rybałtowski.
Tylko od 1-10 października karetki covidowe WSPR w Białymstoku wykonały 47 transportów pacjentów, a karetki wymazowe wyjeżdżały 443 razy. Jeden wyjazd oznacza czasem jeden wymaz, a czasem kilkadziesiąt, w zależności do tego gdzie jedzie karetka, inaczej do osób indywidualnych, inaczej np. do domu pomocy społecznej. Po każdym wyjeździe do przewozu pacjenta karetka jest dezynfekowana, ozonowana, czyszczona. Wymaga to czasu.
W WSPR w Białymstoku są 34 zespoły ratownicze, w tym 10 specjalistycznych i 24 podstawowe.
Jest coraz więcej przypadków (koronawirusa), to jest fakt. Wozimy coraz więcej pacjentów "dodatnich" (z potwierdzonym koronawirusem), albo z takimi objawami, które w 100 proc. niemalże gwarantują, że pacjent jest "dodatni". Są kłopoty z przekazaniem tych pacjentów w szpitalach
- powiedział Rybałtowski. Dodał, że jest koordynowana w regionie informacja, gdzie są miejsca dla chorych, ale nie zawsze jest ona najbardziej aktualna. - Więc się zdarza, że wozimy od szpitala do szpitala i próbujemy tego pacjenta gdzieś przekazać - dodał Rybałtowski. Przyznaje, że zdarzają się braki personelu, ale grafiki pracy są zmieniane na bieżąco. Brakuje lekarzy. - Ale to problem ogólnopolski - dodał.
"Na pewno jesteśmy na tym etapie, na innym poziomie przygotowania, niż na początku epidemii. Wspierają nas urząd marszałkowski i województwo podlaskie w organizowaniu sprzętu, potencjału i wszystkiego co jest niezbędne do walki z COVID-em, w taki sposób, żeby przeciwdziałać tej epidemii”
- powiedziała dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Suwałkach Krystyna Szczypiń.
Dyrektor dodała, że od marca zmieniły się w międzyczasie rozporządzenia dotyczące przewozu pacjentów z COVID-19 czy wykonywania wymazów. "Te zadania nie są już przypisane stacji pogotowia. Pacjenci sami zgłaszają się do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej i na własną rękę muszą dotrzeć do szpitala" - powiedziała Szczypiń.
W województwie podlaskim łącznie jest 8 karetek covidowych, część z nich transportuje chorych z koronawirusem, pozostałe jeżdżą do wymazów. Ponadto w regionie jest 57 zespołów ratownictwa medycznego, 20 specjalistycznych i 37 podstawowych - podał Podlaski Urząd Wojewódzki w Białymstoku.