To kolejny wątek w sprawie kontrowersyjnego medyka i byłego działacza KO, który pozostaje bezkarny. Prokuratura wciąż zwleka z postawieniem mu zarzutów.
Rozmowy o pracę w szpitalu. Prawie się udało
Do redakcji portalu Niezależna.pl już pod koniec lipca dotarła informacja o tym, że Kacprzyk stara się o bezpieczną przystań na Podhalu. Konkretnie w Szpitalu Powiatowym im. dr Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. Kolejne tygodnie przyniosły potwierdzenie tej informacji w następnych niezależnych źródłach. To już pewne, że dyrekcja Szpitala Powiatowego w Zakopanem prowadziła rozmowy o zatrudnieniu „złotego dziecka” Szpitala Południowego w Warszawie, już po wybuchu afery.
Był widziany w tej placówce kilkukrotnie
– twierdzą pracownicy placówki, z którymi rozmawialiśmy.
Z kolei przedstawiciele dyrekcji twierdzą, że rozmowa o pracę była jedna i skończyła się niepowodzeniem dla warszawskiego medyka.
O co starał się były działacz KO? Chciał realizować szkolenie specjalizacyjne w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.
Dyrekcja szpitala w Zakopanem uległa presji środowiska lekarskiego. Wiemy, że lekarze „połapali się”, że są prowadzone rozmowy i ostrzegali przełożonych, że zatrudnienie Kacprzyka jest niedopuszczalne i doprowadzi do katastrofy dla szpitala.
Placówka podlega starostwu. Choć Prawo i Sprawiedliwość zdobyło najwięcej mandatów w radzie powiatu tatrzańskiego, to nim nie rządzi. Nową większość stworzyły Dla Podhala i Jedność Tatrzańska. Starostą został Andrzej Skupień (Jedność Tatrzańska).
Kontrowersyjne zatrudnienie i problemy szpitala
W lipcu media podawały, że Szpital Powiatowy w Zakopanem zatrudnił na stanowisku ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego jednego z najlepiej zarabiających lekarzy w Polsce. Chodzi o prof. Dariusza Samulaka, który w marcu odszedł z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu po tym, jak wyszło na jaw, że tonąca w długach placówka wypłaciła mu w ciągu roku 2,5 mln zł. — Mnie to nie interesuje. Ten lekarz to wybitny specjalista. U mnie tyle zarabiać nie będzie — mówiła w rozmowie z Onetem Regina Tokarz, dyrektor zakopiańskiej placówki.
Co się okazało? Samulak już nie pracuje w podhalańskiej placówce. Szpital po krótkim czasie zawiesił oddział. Ze względu na brak lekarzy i brak pieniędzy. Teraz kobiety z Zakopanego muszą jechać do Nowego Targu. Zapaść polskiej służby zdrowia w pigułce.
Jak pisały media, śledczy postawili zarzuty Reginie Tokarz, zarzucając jej niezgodną z prawem dystrybucję środków publicznych w kwocie niemal 5 mln zł. Przedmiotowe fundusze, stanowiące środki z NFZ z tytułu nadwykonań za lata 2014-2018, wypłacane były personelowi (w tym osobom na umowach B2B) w formie premii w latach 2015-2019. Osią oskarżenia był proceder obligowania pracowników do wystawiania dodatkowych faktur opiewających na te kwoty, co zdaniem organów ścigania wyczerpuje znamiona czynu zabronionego.
21 stycznia 2026 roku przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu zapadł wyrok uniewinniający dyrektor Reginę Tokarz. Już się uprawomocnił. Co ciekawe, prokuratura nie zdecydowała się na apelację.
Próbował też w innych szpitalach
Mamy sygnały, że Dawid Kacprzyk, już po wybuchu afery w Szpitalu Południowym próbował zatrudnić się nie tylko w Zakopanem. Sprawa dotyczy również szpitali w południowej i zachodniej Polsce.
Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie wciąż czeka na rozstrzygnięcie. Choć śledczy mają już zgromadzony materiał dowodowy dotyczący nieprawidłowości w placówce, prokuratura nadal nie zdecydowała o postawieniu zarzutów Dawidowi Kacprzykowi, młodemu lekarzowi i radnemu KO. O sprawę zapytano Dariusza Korneluka. Zamiast konkretnej odpowiedzi, padła deklaracja, że śledczy są dopiero na „końcowym etapie” analizy materiału.
Dawid Kacprzyk zarobił przez rok bajońskie sumy, łącząc etaty w kilku placówkach w Polsce i koordynując - mimo braku specjalizacji - prace Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.