Podczas sobotnich obchodów Dnia Strażaka głos zabrał szef MSWiA Marcin Kierwiński, który brzmiał, jakby był pijany. Kierwiński twierdził, że doszło do problemów z nagłośnieniem, ale takich problemów nie mieli ani przemawiający wcześniej, ani po nim. Kierwiński opublikował nawet wynik badania alkomatem, ale wokół całej sprawy wciąż jest gorąco. W obronie szefa MSWiA stawali już w mediach społecznościowych czołowi politycy obozu rządzącego z Donaldem Tuskiem i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
Dwie godziny na wpis
Dziś sprawa ta była dyskutowana w programie "Wysokie napięcie" Miłosza Kłeczka na antenie TV Republika.
Jolanta Milas z Trzeciej Drogi stwierdziła, że "politycy powinni walczyć z tym problemem alkoholizmu, ale nie poprzez własne spożycie, w tylko w inny sposób".
- Jeżeli kierowca pije alkohol, czy policjant jest pijany na służbie - traci pracę. Tu mój apel do premiera Tuska, aby tę sprawę na przyszłość uregulować, żeby było jasne - że gdy ktoś jest podejrzany o taką sytuację, to była procedura badania tego i żeby były tego konsekwencje. Pamiętamy prezydenta Kwaśniewskiego, czy Sienkiewicza w Sejmie. Nie powinniśmy się pastwić nad tą sytuacją, tylko zastanowić się, jak to rozwiązać systemowo na przyszłość
– zaproponowała Milas..
W toku dyskusji zaproponowano, by w ciągu najbliższych godzin posłanka skierowała w mediach społecznościowych taki apel do Tuska. Milas zgodziła się na takie rozwiązanie.
W programie rozmawiano także o przedstawionym przez Marcina Kierwińskiego wydruku z alkomatu, mającym świadczyć o jego zupełnej trzeźwości.
Beata Kempa, europoseł Suwerennej Polski, zwróciła uwagę, że "pomiaru dokonywali de facto podwładni ministra".
- Skoro ten człowiek nie miał żadnych hamulców, wiedząc, w jakim jest stanie, wejść i mówić publicznie na państwowej uroczystości, to znaczy, że jego wewnętrzne hamulce, jego buta i sposób zachowania mógł wpływać na inne osoby, w szczególności podwładnych. Ja się pytam, ja rozumiem, że Tusk jest na zwolnieniu czy miał majówkę, ale powinien natychmiast podjąć decyzję i kroki, bo to rozzuchwalenie pójdzie dalej. Każdy minister ma grono osób, które są wynagradzane również za to, żeby doradzać, pilnować. (...) To jest sygnał, który pokazuje, jakim jest szefem, a to są bardzo poważne służby. Pan Marcin Kierwiński sobie po prostu emocjonalnie, mówiąc delikatnie, z tym nie radzi - dodała Kempa.
Zdaniem Anny Zalewskiej, która były ministrem edukacji w rządach Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, stwierdziła, że "byłby wykonany telefon do takiej osoby, że za 15 minut w KPRM ma leżeć dymisja".
- To są procedury i to są standardy - powiedziała.
Seksistowski wpis posła
Ewa Zajączkowska-Hernik, rzecznik Konfederacji, zapytała - w świetle postulatu posłanki Trzeciej Drogi - czy partia wyciągnie konsekwencje wobec posła Sławomira Ćwika.
- Czy Trzecia Droga usunie ze swoich struktur za wybitnie seksistowski wpis posła Sławomira Ćwika, którego dokonał wczoraj w internecie i po którym wylała się fala hejtu, bo jeżeli mówimy o procedurach, które mają karać polityków za niegodne zachowanie, to porozmawiajmy o pośle Ćwiku, który zachował się wobec mnie w sposób seksistowski - spytała.
Zdaniem Beaty Kempy, takie zachowanie powinno skłaniać szefów partii do refleksji. Zwróciła uwagę na hipokryzję części środowisk, mających na ustach prawa kobiet.
- Jest odwrotnie. Im bardziej przyłoży, tym wyżej awansuje. Przeciwko temu, jako kobiety, musimy protestować - dodała.