15 sierpnia, poranek. Już jest upalnie. Pielgrzymi 314. Pielgrzymki Warszawskiej – rozmodleni - słuchają mszy św. pod jasnogórskim szczytem, która odbywa się specjalnie dla nich. Osoby starsze, rodziny z dziećmi, młodzież. Wielu z bukietami ziół i kwiatów.
Dziś Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, czyli święto Matki Boskiej Zielnej. Bukiety zostaną poświęcone po nabożeństwie. Pątnicy z Warszawy są w Częstochowie od wczoraj. Wokół Jasnej Góry powstało kilka miasteczek namiotowych. Część osób nocowała w domach u znajomych. Na pielgrzymkach, od lat zawiązuje się wiele przyjaźni.
Nie jesteśmy sobie obcy. Jesteśmy rodziną
- Wszyscy, pielgrzymi jednoczą się, są rodziną. Jeśli mamy jedną Matkę, Bóg jest naszym Ojcem, nie możemy powiedzieć, że jesteśmy sobie obcy. W minioną niedzielę ucierpiała Pielgrzymka Radomska, doszło do wypadku, w którym rannych zostało 10 osób, gdy pijany kierowca wjechał w pielgrzymów - ale nie słyszałem, by ktokolwiek się skarżył czy miał pretensje; w ogóle do kierowców. Oczywiście zawsze modlimy się za pielgrzymów zmierzających na Jasną Górę, przez całe wakacje, ale modlimy się też za kierowców. Bezpieczeństwo jest bardzo ważne, szczególnie dla tych, którzy służą nam każdego dnia. Chcemy dostać paczkę z dnia na dzień, dotrzeć szybko na miejsce taksówką. Musimy się wzajemnie rozumieć
– tłumaczy w rozmowie z „Niezależną”, o. Michał Bortnik, rzecznik sanktuarium jasnogórskiego w Częstochowie.
Pielgrzymka „Matka”
Warszawska Pielgrzymka Piesza (WPP), jest jedną z najstarszych w Polsce. Pątnicy szli nawet w czasach zaborów, podczas I i II wojny światowej, Powstania Warszawskiego. Pierwszy raz wyruszyła w 1717 r., kiedy grupa mężczyzn pod kierunkiem Antoniego Gromadzkiego poszła w pielgrzymce pokutnej, aby prosić o zatrzymanie epidemii dżumy.
O. Michał Bortnik:
- To jedna z najstarszych pielgrzymek w Polsce, nazywamy ją „Matką”, wszystkich innych, z niej zrodziło się wiele innych, diecezjalnych, kiedy już można było pielgrzymować, po 1989 r. Patrzymy na nią z sentymentem, nie dlatego, że prowadzą ją paulini, ale dlatego, że jest pierwowzorem innych. Oczywiście są starsze, ale ta jednoczyła serca Polaków, była symbolem. I wolności, i jedności. Tego, że nigdy nie damy się złamać.
Bo tak chciała Matka Boska
W 314. Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej. Uczestniczyło w tym roku ok. 4,5 tys. osób.
- „Z miłości do Maryi, do Ojczyzny, modląc się o jedność w narodzie, miłość i zgodę w rodzinach”. -Przyszłam na Jasną Górę - pieszo - po raz 26.
– mówi nam z dumą 80-letnia Zofia Maliszewska, pątniczka z Warszawy, uczestniczka jednej z najstarszych w Polsce, 314. Pielgrzymki Warszawskiej.
- Z przerwami biorę udział w niej od 1984 r. Robię, to bo tak chciała Matka Boska. Usłyszałam, takie zdanie jeszcze w latach 80. XX wieku, i głęboko wierzę, że tak jest. Nigdy się nie bałam konsekwencji pokazywania wiary w czasach komunizmu, nawet gdyby mnie zamknęli i tak dalej - brałabym udział w pielgrzymkach. W tym roku modlę się o zdrowie dla mojej rodziny, syna, synowej, wnuków.
Iwona, która woli zachować anonimowość, właściwie nie planowała udziału w pielgrzymce. Zachęciła ją córka, Julia. A teraz są, tu całą rodziną. Pani Iwona z dwiema córkami Wiolą i Julką. I modlą się wspólnie o zdrowie dla całej rodziny. Tak trzeba. I za rok znowu tu będą. Czy było trudno?
- Pewnie, zawsze są kryzysy, wątpliwości, pytania - czy iść dalej, czy nie. Zwłaszcza w połowie drogi, ale warto było wytrwać – mówi Wiola.
Trasa WPP liczyła ok. 250 kilometrów. Pątnicy pokonali ją w 9 dni. Po drodze odwiedzili m.in. sanktuarium na Górze św. Anny, sanktuarium Matki Bożej Mstowskiej Miłosierdzia i sanktuarium św. Ojca Pio na Przeprośnej Górce. Pielgrzymka wychodzi spod paulińskiego kościoła św. Ducha w Warszawie, który od 2019 r. jest diecezjalnym Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia. To miejsce szczególnej modlitwy w intencji życia poczętego i przebłagania za grzechy przeciwko życiu. I na zakończenie nabożeństwa na Jasnej Górze odbyła się modlitwa o duchową adopcję dziecka poczętego.
- To walka o życie, jego ochronę. Musimy zadać sobie pytanie, czy chcemy uratować życie przed śmiercią. Każdy z nas, odpowie twierdząco, na tak postawione zapytanie. Dlatego podejmijmy wyzwania modlitwy codziennej w tej intencji
– mówił w trakcie nabożeństwa Przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego - o. Samuel Karwacki, paulin z Warszawy, główny moderator dzieła duchowej adopcji.
Mszę św. dla pielgrzymów z Warszawy celebrowali m.in. o. Krzysztof Wendlik, główny przewodnik 314. Pielgrzymki Warszawskiej i o. Piotr Łoza, jeden z przewodników pielgrzymki i członek zarządu zakonu paulinów w Polsce. Jeszcze dziś pątnicy wezmą udział w modlitewnym czuwaniu w intencji uczestników.
Nadzieja w duchowej stolicy Polski
- Na Jasnej Górze mamy szczyt pielgrzymkowy. Ten rok jest szczególny, liczba pielgrzymów się zwiększa. Tylko 13. i 14. sierpnia weszło na Jasną Górę, ponad 35 tys. osób, w pielgrzymkach pieszych. Jeżeli doliczymy osoby, które przychodziły witać wiernych, odbierać - tę liczbę możemy nawet potroić. Możemy sobie wyobrazić, jaki to jest wybuch radości. Aleje Najświętszej Marii Panny, blisko 3 km, i jedna za drugą stoją grupy pielgrzymkowe, śpiewają. To wybuch radości, wiary, i dzielenia się wiarą. W tym roku zauważyliśmy wzrost liczby młodych małżeństw z dziećmi, jest wiele młodzieży. Osoby, które wróciły z Rzymu z obchodów jubileuszu, od razu udały się na pielgrzymki. To pielgrzymi nadziei. Nadziei wybuchającej z naszej duchowej stolicy Polski – Częstochowie
– mówi o. Bortnik.
O Michał Bortnik dodaje, że „Pielgrzymi nadziei” to hasło całego roku jubileuszowego, które przyjęły wszystkie pielgrzymki, czasem trochę je modyfikując. Wszyscy pątnicy podkreślają, że są świadkami nadziei, ambasadorami nadziei, wynikającej także z wiary, że Maryja tylko wskazała nam drogę i czeka na nas, tam gdzie jest ze swoim Synem. W niebie.