Ludzie w Polsce będą mieli więcej w kieszeni, będzie taniej w polskich sklepach i będzie lepiej w każdym polskim domu – przekonywał Donald Tusk w trakcie kampanii wyborczej w 2023 r. Tymczasem bilans po blisko dwóch i pół roku rządów jego ekipy jest katastrofalny. Masowe zwolnienia w wielu branżach, likwidacja zakładów pracy, zahamowanie inwestycji strategicznych, gigantyczny deficyt budżetowy trzeci rok z rzędu, rosnące rachunki za energię i paliwa, zapaść w służbie zdrowia czy widmo kolejnych absurdalnych podatków, które mają finansować pomysły zielonej ideologii – to tylko część z długiej listy tego typu dokonań władzy. W reakcji na szybko pogarszającą się sytuację Polek i Polaków największy związek zawodowy w Polsce NSZZ „Solidarność” postanowił zmobilizować społeczeństwo i zwołać na dzisiaj wielotysięczną manifestację, aby zaprotestować przeciwko polityce rządu Donalda Tuska. Data została wybrana nieprzypadkowo, gdyż dziś też rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Senatu, na którym parlamentarzyści, głównie Koalicji Obywatelskiej, zdecydują, czy wyrazić zgodę na przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum ws. polityki klimatycznej narzucanej przez Unię Europejską. Wniosek o zorganizowanie tego typu plebiscytu złożył prezydent Karol Nawrocki.
Tłum przejdzie z Placu Zamkowego pod Sejm i Senat
„Razem dla Polski i Polaków” – pod takim hasłem o godz. 12 wystartuje na Placu Zamkowym demonstracja. Stamtąd uczestnicy przejdą ulicami: Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, Alejami Ujazdowskimi i Matejki, przed siedzibę polskiego parlamentu przy ulicy Wiejskiej. Po drodze zaplanowany jest przystanek przed Pałacem Prezydenckim. Do Sejmu i Senatu manifestanci powinni dotrzeć ok. godz. 15.00. Tam też następnie rozpocznie się demonstracja stacjonarna, która niewykluczone, że zostanie przedłużona do czwartku do godzin wieczornych.
– Po pierwsze chcemy dać wyraz poparcia wniosku pana prezydenta Karola Nawrockiego o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie polityki klimatycznej Unii Europejskiej
– mówi „GPC” Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. – Dlatego też wybrana została data 20 maja, gdyż Senat będzie wtedy obradował nad wyrażeniem zgody na to. Dla wszystkich obywateli to powinno być bardzo ważne, bo przecież nikt ich dotąd nie zapytał, czy w takim kształcie, w takim tempie i tak ogromnym kosztem życzą sobie wprowadzenia w Polsce i Europie polityki klimatycznej. Społeczeństwo ma prawo się w tej sprawie wypowiedzieć i zachęcamy, aby dołączyć do przekonywania senatorów, żeby nie blokowali inicjatywy prezydenta w sprawie referendum – zaznaczył Mickiewicz.
Dodaje również, że zainteresowanie udziałem w manifestacji jest bardzo duże.
– Już w tej chwili mamy wypełnionych kilkaset autokarów, a mówimy jedynie o członkach NSZZ „Solidarność”. Przypominam, że zaprosiliśmy wszystkie centrale związkowe i ruchy społeczne. Jest bardzo duży odzew z tej strony. Te środowiska chcą opowiedzieć także o swoich problemach i będzie taka możliwość. Zapraszamy wszystkich – podkreślił wiceszef „S”. Naszego rozmówcę zapytaliśmy również, jakie działania zamierza podjąć największy związek zawodowy w Polsce w przypadku, gdyby Senat, ignorując głos społeczny, postanowił nie zgodzić się na ogólnokrajowe referendum. – Spodziewamy się, że senatorowie mogą się tak zachować. Gwarantuję, że mamy już przygotowane scenariusze na taką ewentualność. To nie będzie ostatnia manifestacja. Będziemy się mobilizować do skutku – powiedział „GPC” Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
„My chcemy żyć w normalnej Polsce”
Zaproszenie do udziału w manifestacji wystosował w rozmowie z „GPC” także Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych.
– Rolnicy ze wszystkich związków zawodowych dołączają do pracowników wszystkich branż i razem zaprotestujemy w środę przeciwko całej polityce rządu Donalda Tuska. Nie zgadzamy się na umowę z Mercosurem. Nie zgadzamy się na Zielony Ład. Nie zgadzamy się na ciągłe dokręcanie śruby przez UE, które ma katastrofalny skutek dla całych sektorów. Nie tylko rolnicy, ale i sektor przetwórczy czy wydobywczy są dzisiaj na skraju upadku. Zwolnienia grupowe, ETS-y, absurdalne regulacje – na to wszystko nie ma naszej zgody. My chcemy żyć w normalnej Polsce, w normalnym kraju bez absurdalnych nakazów, zakazów i regulacji, które niszczą naszą gospodarkę i masowo likwidują miejsca pracy – mówi przewodniczący Obszański. – Jeśli chodzi o rolnictwo, to premier w ogóle się tym nie interesuje. Nie ma żadnego kontaktu między rządem a rolnikami. My nie możemy sprzedawać swoich produktów. Ceny są tak niskie, że produkcja jest nieopłacalna, a rolnicy wpadają w coraz większe kłopoty finansowe. Władza tymczasem nie robi nic. Kompletnie nic. Ten rząd nie myśli o Polakach. On jedynie posłusznie wykonuje instrukcje płynące z Berlina i Brukseli, które co chwilę wymyślają nowe sposoby, jak jeszcze bardziej dokręcić nam śrubę – podkreśla Tomasz Obszański.
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!