Według naszych informacji kilkadziesiąt przedszkoli i szkół w całej Polsce otrzymało e-maile z pogróżkami o podłożonych ładunkach. Oprócz Warszawy meile wysłano do placówek w Szczecinie, Lublinie, Wrocławiu. W części z nich zarządzono ewakuację dzieci. Rodzice otrzymali informację o konieczności ich odbioru. Obiekty sprawdzają służby.
Rosyjski ślad
Wszystko wskazuje, że akcja to kolejna prowokacja ze strony Rosji. Celem jest skłócenie polskiego społeczeństwa z mniejszością białoruską oraz podważenie zaufania do służb mundurowych. Według informacji Niezależna.pl wątek ataku hybrydowego zza wschodniej granicy jest szczegółowo badany przez służby. Pod mailami podpisany jest „Misha”, który deklaruje, że jest Białorusinem. Zostały rozesłane do stołecznych placówek przed 4.00 rano.
W mailu, do którego dotarliśmy – napisanym po angielsku i białorusku – oprócz pogróżek o ładunku wybuchowym, pojawia się wątek polityczny. Są w nim zarzuty o brutalność Straży Granicznej, "wypychaniu" przez las za granicę. Jest też żądanie skierowane do rządu o „zaprzestanie deportacji Białorusinów”.
Według mediów, to nie pierwszy raz, gdy w tym tygodniu warszawskie placówki edukacyjne otrzymują "bombowe" pogróżki.
Policja nie udziela szczegółowych informacji o atakach.
Nie udzielamy i informacji do ilu placówek wpłynęły takie zgłoszenia. Zazwyczaj są to zgłoszenia kaskadowe i nie potwierdzają się. Staramy się nie eskalować. Gdy wpływają do nas zgłoszenia, niezwłocznie podejmujemy działania weryfikacyjne. Każda informacja jest sprawdzana
– podkreśla biuro prasowe Komendy Stołecznej Policji w odpowiedzi na pytania Niezależna.pl.
Według służb, realne zagrożenie spełnienia gróźb jest bardzo niskie.