Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Europarlament głosował nad odwołaniem Komisji Europejskiej. "Ten wniosek padł, ale wisi w powietrzu jak bicz"

Parlament Europejski odrzucił wniosek o odwołanie Komisji Europejskiej. - On padł, ale to nie znaczy, że nie wróci. Jak bicz wisi w powietrzu - powiedział w "Politycznej kawie" europoseł Jacek Saryusz-Wolski. - Czyli jest większość 2/3 głosów, żeby dokuczać Polsce, ale nie ma większości, by karać, że KE dogadał się z Polską. Do prężenia muskułów większość jest, ale do konkretnego działania - nie - konstatował Tomasz Sakiewicz.

Autor:

Tomasz Sakiewicz wraz ze swoim gościem dyskutowali o debacie w Parlamencie Europejskim wymierzonej w Polskę i przyznanie naszemu krajowi funduszy w ramach KPO.

- To, co robi opozycja, jest sprzeczne wewnętrznie. Co innego deklaruje, co innego robi w głosowaniach, nie po raz pierwszy. Po drugie, chce za wszelką cenę, by w relacjach między Warszawą a Brukselą było źle, jak gdyby wyznawała zasadę, że "im gorzej, tym lepiej" i niech konflikt się toczy. Zachowanie totalnej opozycji i jej kolegów w europarlamencie tego dowodzą. PE wyraźnie mówi, że warunki [dot. KPO] to nie wszystko i ich spełnienie nie powinno uruchamiać funduszy dla Polski. Nikt nie wie, jak to się skończy - powiedział Jacek Saryusz-Wolski.

Gość Tomasza Sakiewicza ocenił, że jeśli "KE działa w dobrej wierze, to powinno się to skończyć wypłatą środków dla Polski", jednak zaznaczył jednocześnie, że pięciu spośród 27 komisarzy było przeciwnych zielonemu światłu dla Polski.

- To byli kluczowi komisarze: Timmermans, Jourova, Vestager, Reynders, związani z tą "działką", o której mówimy, to też komisarze liberalni lub socjalistyczni, czyli ci, którzy są siłą napędową tej skandalicznej rezoulcji w PE, która mówi, żeby nie dawać pieniędzy Polsce i że KRS i Trybunał Konstytucyjny są nielegalne. Trudno być optymistą w tej sytuacji

- wskazał europoseł.

Stwierdził, że w kwestii środków dla Polski "wszystko może się wydarzyć".

- Presja ze strony Parlamentu Europejskiego, którą odczuwamy na własnej skórze, wręcz fizycznie, jest przepotężna i za tym kryje się to, że PE jednak może coś zrobić. Gdyby była większość, może odwołać Komisję Europejską, wprawdzie na dzisiaj ten wniosek został odrzucony, ale ten 'bicz wisi w powietrzu"

- powiedział Saryusz-Wolski, precyzując, że odwołanie głosowano jako poprawkę do rezolucji dot. Polski. - Ona padła, ale to nie znaczy, że nie wróci - dodał.

- Czyli jest większość 2/3 głosów, żeby dokuczać Polsce, ale nie ma większości, by karać, że KE dogadał się z Polską. Do prężenia muskułów większość jest, ale do konkretnego działania - nie

- dociekał Tomasz Sakiewicz.

- Ta większość, która krytykuje Polskę domaga się nadrygorystycznego egzekwowania od Polski tych zmian. KE jest na to wrażliwa. To jej psuje opinie, te same siły polityczne mają swoich komisarzy. Gdyby nie pragmatyzm, to KE byłaby sercem po stronie Parlamentu Europejskiego, a nie po stronie Polski. KE zadaje sobie pytanie: "co może mi zrobić PE?". Odpowiedź brzmi: dużo przykrych rzeczy. Potem zadaje pytanie: "co może zrobić mi Polska" i odpowiada sobie: "Polska niewiele może mi zrobić" - stwierdził polski eurodeputowany.

Autor:

Źródło: Telewizja Republika

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska