Zbigniew Ziobro, ścigany przez prokuraturę Waldemara Żurka, przebywa od kilku dni w Stanach Zjednoczonych, dokąd przyjechał z Węgier, gdzie uzyskał azyl polityczny. Ziobro, były minister sprawiedliwości, będzie obecnie stałym komentatorem TV Republika z USA. Sprawa ta mocno uderzyła w obóz rządzący, szczególnie, że - jak stwierdził rzecznik Prokuratury Krajowej - Ziobro "nie jest osobą poszukiwaną międzynarodowo", wbrew temu, co można wyczytać z forsowanych przez koalicję rządzącą narracji.
W środę o sprawie wyjazdu Ziobry do USA pisał w "Gazecie Wyborczej" Wojciech Czuchnowski. W jego tekście pojawił się ciekawy wątek o zaangażowaniu w sprawę byłego ministra sprawiedliwości Agencji Wywiadu.
- napisał Czuchnowski.
Na ten fragment zwrócił uwagę wczoraj podczas porannego programu w TV Republika dyrektor programowy stacji, Michał Rachoń.
Jeśli jest tak, że Agencja Wywiadu została formalnie lub nieformalnie zadaniowana do inwigilowania polskich polityków opozycji zagranicą, to chciałem poinformować wszystkich, którzy przyłożyli do tego choćby pół palca, że popełnili bardzo poważne przestępstwo, bo takie działania są niezgodne z prawem, AW nie została powołana do tego, by inwigilować polskich obywateli, polskich polityków zagranicą, nie po to w Polsce jest wywiad
– wskazał Rachoń.
Jeśli Wojciech Czuchnowski ma rację i Agencja Wywiadu rzeczywiście prowadziła za granicą działania operacyjne przeciwko polskim politykom objętym azylem politycznym, to mamy do czynienia z niebywałym skandalem. Po publikacji Czuchnowskiego najwyraźniej w żużlowni się zagotowało i… pic.twitter.com/fZ3v0JGAKV
— michal.rachon (@michalrachon) May 13, 2026
Szczegóły w artykule: Zatrważające ustalenia ws. Agencji Wywiadu. "Jeśli to się potwierdzi, to agencję trzeba zlikwidować"
Cenckiewicz: dlaczego ta wrzutka w mediach się pojawiła?
Dziś o kwestii zaangażowania Agencji Wywiadu, o którym pisała "GW", red. Michał Rachoń rozmawiał z prof. Sławomirem Cenckiewiczem.
Pochylanie się nad ich ustaleniami jest dla mnie bardzo niekomfortowe. Musimy dyskutować o tym, czy Czuchnowski napisał prawdę, nie napisał prawdy, czy może o tym, że Stankiewicz ma rację, mówiąc, że Agencja Wywiadu nie zajmowała się ministrem Ziobro w Budapeszcie. Nie wiem. Szczerze powiem: nie wiem. Jeżeli byłoby tak, że oficer łącznikowy Agencji Wywiadu otrzymał polecenie "baczenia" na sprawę pobytu Ziobry i Romanowskiego, to jak miałby to zrobić? To jest rodzaj jawnej, nawet nie rezydentury, tylko stacji przedstawicielskiej, która polega na wymianie informacji międzysojuszniczej, między Węgrami a Polską. I ona nie prowadzi w ścisłym sensie, jakiejkolwiek pracy operacyjnej. Musiałby ściągać swoich kumpli do pomocy albo korzystać z informacji przekazanych czy to przez policję, kontrwywiad czy służby wewnętrzne Węgier. Tutaj historia głucho o tym milczy, my nic o tym nie wiemy
– ocenił prof. Cenckiewicz.
Jak przyznał - "trudno mi w ogóle dyskutować o tym, dlaczego ta wrzutka wczoraj pojawiła się w mediach".
Nie chcę naszych widzów zanudzać, ale wiem, że część z tych komentatorów, którzy wczoraj zaangażowali się w tę kwestię - ma swoje różne, a są zwolennikami rządu Donalda Tuska, krytyczne uwagi również do tego, jak funkcjonują służby specjalne. Zwłaszcza jeszcze chodzi o faktycznego koordynatora, czyli gen. Kujawę. To są zaszłości wieloletnie i bardzo często, kiedy pojawiają się takie kryzysowe sytuacje - część z tych publicystów korzysta z okazji do tego, żeby zaatakować. Stąd oburzenie też Jacka Dobrzyńskiego, dlaczego pewien dziennikarz z TVN24, ich atakuje. On ich atakuje rytualnie. Jeszcze na to nałożyła się dymisja gen. Krzysztofa Bondaryka. Tym bardziej spiętrzyło się ileś tam sytuacji, aby ten konflikt rozgorzał i stał się znów publiczny
– powiedział na antenie TV Republika.
Zapytany o to, "czy istnieje legalna droga, którą państwo polskie, bez międzynarodowego nakazu aresztowania, bez prawniczych decyzji w tej sprawie, mogłoby prowadzić działania obserwujące, śledzące, sprawdzające, gdzie znajduje się Ziobro i w jaki sposób porusza się o świecie?".
Jeśli istnieje jakaś legalna droga do rozpoznania takiej sytuacji, czy takich okoliczności pobytu np. ministra ściganego, bo to jest fakt, przez reżim Donalda Tuska u nas w kraju, to jest to jedynie droga oficjalna. Czyli: wysyłania zapytań albo uruchomienia oficera łącznikowego policji i ewentualnie służb specjalnych. W ten sposób, tą drogą, pozyskiwanie informacji na temat tego, gdzie jest, gdzie przebywa Zbigniew Ziobro i minister Romanowski. Tylko że z drugiej strony jest przecież tak, że te stacje, które są akolitami politycznymi rządu Donalda Tuska, wysłały tam swoich przedstawicieli - w momencie, kiedy obaj ministrowie na terenie Budapesztu czy Węgier się pojawili. Nieustannie obstawiano lokalizacje związane z ich pobytem. I to nie było, w tym sensie, wielką tajemnicą
– odpowiedział Cenckiewicz.
Dodał: "ja jako widz, bardzo często widziałem wywiady przeprowadzane czy to na ulicy czy w pomieszczeniach, mieszkaniach, w takich samych okolicznościach - dlatego dla chcącego, nic trudnego, aby tą lokalizację zweryfikować".
Co do zasady, o czym musimy pamiętać - wszystko, co robi wywiad za granicą, a co jest wyprowadzone poza oficjalne relacje, np. na poziomie oficerów łącznikowych, wymiany sojuszniczej czy międzyrządowej, dzieje się sposób nielegalny. To jest istota każdego wywiadu. On działa za granicą, z definicji, w niesprzyjających warunkach, bo nikt nie awizuje działalności własnego wywiadu w poszczególnych krajach, nawet sojuszniczych, dlatego że żadne państwo nie zezwoliłoby na tego typu działalność. Więc automatycznie - to się przyjmuje. To jest część zasady, którą każdy kraj przyjmuje, że na naszym terenie działają obecne wywiady. I teraz cała sztuka i teatr polega na tym, czy my o tym wiemy, nie wiemy, czy możemy to neutralizować, dogadywać się. Istnieje jednak sfera, o której kontrwywiad danego kraju, gdzie wywiad obcego kraju działa, nie wie. Bo jest to działalność o charakterze nielegalnym
– zaznaczył.