Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, dziś prezydent Nawrocki w trybie ustawy o współpracy prezydenta z Radą Ministrów oraz Sejmem i Senatem przekazał Tuskowi stanowisko przed nadchodzącą Radą Europejską, które zawiera konkretne propozycje zmian ETS.
Obecnie trwający proces rewizji systemu EU ETS, który ma zakończyć się jeszcze w tym roku przedstawieniem propozycji zmian do dyrektywy ETS, stanowi moment o znaczeniu fundamentalnym dla przyszłości europejskiej gospodarki. Po dwudziestu latach funkcjonowania tego mechanizmu należy uczciwie przyznać, że jego bilans dla konkurencyjności europejskiego przemysłu jest dramatycznie zły.
– podkreślił prezydent RP.
"W praktyce system ten doprowadził do sytuacji, w której Europa nakłada na własną gospodarkę koszty nieporównywalne z tymi, które ponoszą jej globalni konkurenci, przy jednoczesnym braku realnego wpływu na globalny poziom emisji. Produkcja przemysłowa nie znika – przenosi się jedynie poza granice Unii, często do państw o wyższej emisyjności niepoddających się restrykcjom stosowanym w UE" – ostrzega prezydent RP.
W tej sytuacji najbardziej racjonalnym rozwiązaniem z punktu widzenia interesu gospodarczego i strategicznego Europy byłoby odejście od systemu EU ETS.
– postuluje prezydent Nawrocki.
"System ETS to prosta droga do nowego uzależnienia Europy. Jeśli go nie porzucimy, za dekadę Polska i cała UE przestaną wytwarzać, a zaczną jedynie importować. Zamiast budować własny przemysł, fundujemy sobie gospodarczą niewolę" – przekazał na konferencji prasowej prezydencki minister Karol Rabenda.
System #ETS to prosta droga do nowego uzależnienia Europy. Jeśli go nie porzucimy, za dekadę Polska i cała UE przestaną wytwarzać, a zaczną jedynie importować. Zamiast budować własny przemysł, fundujemy sobie gospodarczą niewolę
— Karol Rabenda (@KarolRabenda) March 17, 2026
↘️Udział UE w globalnej produkcji przemysłowej… pic.twitter.com/Z9HLHlk0Rv
"ETS to droga donikąd"
Jestem skrajnie przeciwny ETS-owi w tej formie, w której został ukształtowany przez te dwie dekady. Trwanie przy takiej formule doprowadzi do skrajnego zubożenia Europy, załamania gospodarczego i społecznego. To pójście pod prąd zdrowemu rozsądkowi – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Andrzej Kosztowniak, poseł PiS, były minister finansów.
Polska nie jest w stanie funkcjonować bez węgla. Nie ma co zaklinać rzeczywistości, że w ciągu najbliższych lat to się zmieni. Nawet gdybyśmy zbudowali nową elektrownię atomową, czy nawet kilka, one w 100 proc. nie pokryją zapotrzebowania na energię państwa, które ma ambicje rozwoju, a takim krajem jest właśnie Polska.
– podkreśla nasz rozmówca.
Bez względu na to, czy będziemy mieć gaz czy atom, węgiel również będzie musiał być wykorzystywany – z jednej strony jako nasze dobro naturalne, z drugiej jako niezbędny komponent polityki energetycznej państwa. Wprowadzając ETS, zamykamy możliwość produkowania czegokolwiek w Europie.
– dodaje.
ETS to forma wyprowadzenia całej produkcji poza struktury Europy. Korzystają na tym m.in. Hindusi czy Chińczycy. Pod tym względem Europa weszła do ciemnego korytarza, z którego nie jest w stanie sama wyjść.
– uzupełnia polityk. "To najwyższy czas, by wycofać się czegoś, co robi nam krzywdę w każdym aspekcie" – postuluje.
Elektrownie węglowe, które funkcjonują dziś w Europie, bardzo często mają technologie, które są dużo nowszymi i lepszymi niż te wykorzystywane w Chinach czy Indiach. A tam codziennie na pniu jest budowanych kilka nowych elektrowni. W Europie stosowane są technologie, które są bardziej przyjazne niż we wspomnianych krajach.
– przypomina Kosztowniak.
Naszego rozmówcę zapytaliśmy o to, jak jego zdaniem na inicjatywę prezydenta Nawrockiego zareaguje premier Donald Tusk.
Patrząc na to, jak zareagował dziś rzecznik rządu, który w jednej ze stacji próbował wykpić całą ideę, to po premierze Tusku nie spodziewałbym się niczego dobrego. Albo będzie szedł w głównym nurcie polityków uważających, że ETS jest czymś dobrym, albo będzie próbował przemilczeć pewne rzeczy.
– mówi poseł PiS.
Cieszę, się, że prezydent Karol Nawrocki zajął tak ostre i jasne stanowisko. Prezydent stanął po stronie racjonalności. Europa w momencie, w którym nie będzie w stanie sama produkować i nie będzie konkurencyjna w stosunku do innych części świata, będzie wymierała w biedzie.
– ostrzega.
Liczę, że polscy eurodeputowani będą prezydenckie stanowisko przedstawiać i będzie ono rezonować na wspólnotę europejską.
– kończy.