Rozprawa miała odbyć się dziś o godzinie 10.15, jednak na wniosek marszałka Senatu została odwołana.
Miała to być kolejna rozprawa w procesie o zniesławienie, jaki wytoczył Grodzki Tomaszowi Sakiewiczowi. Dotyczy on sprawy tzw. afery kopertowej w szczecińskim szpitalu, której kulisy opisywała jako pierwsza "Gazeta Polska" i "Gazeta Polska Codziennie".
- Domaganie się karania dziennikarzy, kierowanie przeciwko nim prywatnych aktów oskarżenia z powołaniem na art. 212 Kk, który przewiduje bardzo poważne kary m.in. pieniężne ma zastraszyć całe środowisko dziennikarskie
– oceniła w rozmowie z Niezalezna.pl dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (CMWP SDP) Jolanta Hajdasz.
Sprawą procederu w szpitalu w Szczecinie-Zdunowie, gdzie Grodzki był dyrektorem, zainteresowała się prokuratura. Przesłuchano setki śwadków i zdołano ustalić zdarzenia korupcyjne, z których część nie uległa przedawnieniu. Prokuratura wciąż chce wezwać Tomasza Grodzkiego, jednak ten chowa się za immunitetem, a zgody na jego uchylenie nie wyraził niedawno Senat.
Sprawa wokół korupcji w szpitalu Grodzkiego nabiera jednak tempa. Na początku czerwca Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało prezesa i b. prezesa Fundacji Pomocy Transplantologii w Szczecinie. Natomiast w połowie maja zarzuty m.in. przyjmowania łapówek, prania brudnych pieniędzy i oszustw - popełnienia łącznie 166 przestępstw - przedstawiono byłemu ordynatorowi Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej szczecińskiego szpitala w Zdunowie Krzysztofowi K. Obaj byli bliskimi współpracownikami Tomasza Grodzkiego.