Sprawa dotyczy wpisu dziennikarza z grudnia 2020 roku. Kilka dni wcześniej sąd w Poznaniu uchylił środki zapobiegawcze wobec Romana Giertycha, podejrzanego m.in. o „pranie pieniędzy”.
„Pewien mecenas, który miał mieć końskie zdrowie, a jednak zemdlał na zawołanie, próbuje teraz przekonać, że kupno willi we Włoszech, defraudacja 92 mln zł i przyjęcie wielomilionowych korzyści finansowych nie mają żadnego znaczenia, bo teraz trzeba zrobić ukraiński Majdan...”
- to treść wpisu Adamczyka, za który dziennikarz otrzymał pozew od mec. Giertycha o ochronę dóbr osobistych.
Pewien mecenas, który miał mieć końskie zdrowie, a jednak zemdlał na zawołanie, próbuje teraz przekonać, że kupno willi we Włoszech, defraudacja 92 mln zł i przyjęcie wielomilionowych korzyści finansowych nie mają żadnego znaczenia, bo teraz trzeba zrobić ukraiński Majdan... ?
— Michał Adamczyk (@MiAdamczyk) December 6, 2020
Mec. Roman Giertych pokazał w środę postanowienie z niejawnego posiedzenia Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, które wydał sędzia Konrad Gradek. Wynika z niego, że Adamczyk ma natychmiast usunąć wpis „ma czas trwania postępowania”.
Dziennikarz TVP ma także zakaz publikacji przez okres jednego roku informacji o „jakiejkolwiek defraudacji środków pieniężnych i przyjęcia wielomilionowych korzyści finansowych” przez mec. Giertycha.
Radziłbym panu Adamczykowi zrealizować to orzeczenie (które już otrzymał). Wiem, że manierą przedstawicieli PiS jest ignorowanie orzeczeń kolejnych sądów w mojej sprawie, ale czas pokaże że jest to kosztowna strategia. I jeszcze jedna rada: proszę już zbierać na wpłatę. pic.twitter.com/uYBDJs3LOY
— Roman Giertych (@GiertychRoman) May 26, 2021
Adamczyk w rozmowie z portalem tvp.info przekazał, że „decyzja zostanie zaskarżona”.
- W odróżnieniu od mecenasa Giertycha nie mam zamiaru szerzej komentować sprawy do czasu jej ostatecznego rozstrzygnięcia i zakończenia.
- konkluduje dziennikarz.