Afera w warszawskim Szpitalu Południowym wybuchła po medialnych doniesieniach o preferencyjnym traktowaniu polityków i działaczy związanych z Koalicją Obywatelską. Politycy mieli być przyjmowani na SOR poza standardową kolejnością, znacznie szybciej niż pozostali pacjenci. W szpitalu miało funkcjonować także specjalne pomieszczenie określane jako „salonik VIP”, w którym wybrane osoby mogły oczekiwać na badania poza ogólną poczekalnią.
W centrum sprawy znalazł się lekarz i samorządowiec Dawid Kacprzyk, pełniący funkcję koordynatora SOR. Dodatkowe kontrowersje wywołały informacje o jego bardzo wysokich zarobkach, sięgających około 1,6 mln zł rocznie. Po ujawnieniu sprawy władze Warszawa zarządziły pilny audyt dotyczący funkcjonowania szpitala. Kontrole rozpoczęły także inne instytucje, w tym Narodowy Fundusz Zdrowia, a sprawą zainteresowała się również prokuratura.
Podczas konferencji prasowej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba poinformował, że w sprawie nieprawidłowości w Szpitalu Południowym wpłynęły cztery zawiadomienia.
Do prokuratury Okręgowej w Warszawie w ciągu ostatnich dni wpłynęły cztery zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jedno z nich to zawiadomienie Szpitala Południowego, trzy pozostałe to zawiadomienia posłów na Sejm RP. Zawiadomienia te opierały się w głównej mierze na informacjach medialnych, które pojawiły się w zeszłym tygodniu dotyczących nieprawidłowości w funkcjonowaniu szpitala. Zawiadomienie Szpitala Południowego dotyczyło szczegółowych zastrzeżeń co do pracy jednego z lekarzy i poparte było dokumentacją dotyczącą jego zatrudnienia i rozliczeń dokonywanych przez tego lekarza na przełomie od stycznia 2025 do czerwca 2026.
– podał prok. Skiba.
Prokurator poinformował także, że zdecydowano, że w tej sprawie prowadzone będą dwa odrębne postępowania, które zostały już wszczęte.
Pierwsze śledztwo dotyczy doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania mieniem w kwocie nie mniejszej niż 558 tys. 558 złotych na szkodę Szpitala Południowego w Warszawie w związku z przedłożeniem nierzetelnych faktów, z których wynikał nieprawdziwy czas pracy lekarza, który składał faktury
– podkreślił rzecznik prokuratury.
Jak dodał, czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat.
Drugie śledztwo ma mieć znacznie większy zakres i dotyczy niegospodarności, której mieliby się dopuścić odpowiedzialni za funkcjonowanie szpitala.
- W związku z nieprawidłowościami i brakiem nadzoru nad pracą między innymi SOR tego szpitala w zakresie naruszenia zasad TRIAGE przy klasyfikacji pacjentów, w drugiej kolejności zawierania umów, weryfikacji składanych faktur i doprowadzenia do wypłacania pieniędzy w zawyżonej wartości wynikającej z faktur, które były przedkładane
- mówił prok. Skiba.
W zakresie drugim mówimy o niedopełnieniu obowiązków funkcjonariuszy publicznych z warszawskiego ratusza, którzy będąc odpowiedzialni za nadzór nad tym szpitalem niedopełnili warunków w zakresie cyklicznej kontroli i weryfikacji funkcjonowania tego szpitala
- dodał.