Sąd Rejonowy w Piasecznie aresztował na trzy miesiące jednego z przełożonych oddziałów prewencji stołecznej policji. Funkcjonariuszowi postawiono zarzuty zgwałcenia młodej policjantki i zmuszenia jej do poddania się innej czynności seksualnej - ujawniła w środę Republika. Informację potwierdził dziennikarzom stacji rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator Antoni Skiba. Do skandalu miało dojść podczas libacji alkoholowej na kompanii.
Poza formalnym wpisem w mediach społecznościowych na profilu Komendy Stołecznej Policji, milczy zarówno kierownictwo policji, jak i przełożeni z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Głos w sprawie zabrał lider opozycji.
„Libacja alkoholowa na komendzie w Piasecznie? Gwałt na policjantce? Ze strony rządzących - zmowa milczenia. Mieliśmy się o tym nie dowiedzieć?”
- stawiał kolejne pytania prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Libacja alkoholowa na komendzie w Piasecznie? Gwałt na policjantce? Ze strony rządzących - zmowa milczenia. Mieliśmy się o tym nie dowiedzieć?
Fikcją określił „nadzór przełożonych, procedury i bezpieczeństwo kobiet”.
Libacja alkoholowa na komendzie w Piasecznie?
— Jarosław Kaczyński (@OficjalnyJK) January 7, 2026
Gwałt na policjantce?
Ze strony rządzących - zmowa milczenia. Mieliśmy się o tym nie dowiedzieć?
Nadzór przełożonych? Procedury? Bezpieczeństwo kobiet? Fikcja.
"Wielkie milczenie komendanta Boronia"
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości Agnieszka Wojciechowska van Heukelom oraz Łukasz Kmita wszczęli kontrolę ws. doniesień dotyczących aresztowania na 3 miesiące wysokiego stopniem policjanta, który jest podejrzany o zgwałcenie młodej funkcjonariuszki.
- Komunikat KSP mówi o "zdarzeniu". Dla pana Kierwińskiego i pana Boronia dramat tej policjantki to "zdarzenie". Ta sytuacja musi zostać wyjaśniona. Jak mają się czuć kobiety, które idą zgłosić przestępstwa na komisariaty? Czy one są bezpieczne? - pytał podczas briefingu.
"Widzimy wielkie milczenie komendanta Boronia" - kontynuował Kmita, wskazując, że chce dowiedzieć się, kiedy komendant główny otrzymał informację, jaki był jej przepływ i czy policjantka natychmiast otrzymała wsparcie.
Posłowie wzywali ministra Marcina Kierwińskiego do reakcji. - Niech nie chowa się, niech wyjdzie z ukrycia - mówili, twierdząc, że "ryba psuje się od głowy".