W środę o godz. 14 ma odbyć się Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak na antenie TVN24 stwierdził, że "jeśli się pojawi pan Cenckiewicz, nie można żadnej niejawnej informacji przekazać".
Dziś rano prof. Sławomir Cenckiewicz opublikował w sieci zaświadczenie o odbyciu szkolenia w zakresie ochrony informacji niejawnych, które przeprowadziła Agencja Bezpieczeństwa Narodowego, odpowiadając w ten sposób Siemoniakowi.
Szef BBN przypomniał, że nadal posiada dostęp do krajowych i międzynarodowych tajemnic. Decyzja jest związana wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który podważył decyzje premiera Donalda Tuska i Służba Kontrwywiadu Wojskowego o cofnięciu prof. Cenckiewiczowi poświadczenia bezpieczeństwa.
Niezależnie od tego, szef BBN na mocy ustawy o Ochronie Informacji Niejawnych (art. 21 ust. 4 pkt 1) posiada dostęp do informacji niejawnych o klauzuli "zastrzeżone.
Szczegóły w tekście: Politycy rządzący mówią jedno, a służby robią drugie. Cenckiewicz świeżo po szkoleniu ABW
Dobrzyński wciąż swoje. O Czarzastym... milczał
Przed rozpoczęciem posiedzenia Sejmu - i przed jutrzejszą Radą Bezpieczeństwa Narodowego, odbyła się konferencja prasowa rzecznika prasowego ministra koordynatora służb specjalnych, Jacka Dobrzyńskiego.
Wcześniej, na portalu X, odnosząc się do opublikowanych przez Cenckiewicza informacji, nazwał je manipulacją.
Pan Cenckiewicz powołując się na pismo ABW z 1 sierpnia 2025 r. do Pełnomocnika ds. OIN BBN świadomie manipuluje publikując jedynie jego fragment. Dla jasności stanowiska #ABW przedstawiam cały dokument. Przypomnę - Pan Sławomir Cenckiewicz nie posiada dostępu do informacji niejawnych i nie może brać udziału w spotkaniach objętych klauzulą niejawności.
– napisał.
Na konferencji mówił tak:
"Z informacji wypuszczonej, o zgrozo, przez pana Sławomira Cenckiewicza, nad czym ubolewam, szefa BBN, podbijanej przez pana Leśkiewicza - rzecznika prezydenta i pokazywanych tam dokumentach wydawanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Okazuje się, że pan Sławomir Cenckiewicz, który faktycznie przeszedł szkolenie z zakresu dostępu do informacji niejawnej, przeprowadzone przez funkcjonariusza ABW. Pokazuje on ten dokument jako uprawnienie czy nadanie certyfikatu dostępu do informacji niejawnych. Wytłumaczę to w sposób jak najbardziej prosty, żeby telewidzowie i słuchacze zrozumieli".
Dalej stwierdził, że "jeśli ktoś przechodzi kurs na prawo jazdy, to samo jest zaświadczenie, że przeszedł kurs na prawo jazdy, nie uprawnia nikogo do kierowania pojazdami. Jest to jasne, powszechne i czytelne. Tak samo - przejście kursu z ochrony informacji niejawnych przez p. Cenckiewicza, które notabene przechodzą wszyscy kierownicy jednostek centralnych, żeby wiedzieli m.in. kto, kiedy i w jaki sposób, może zapoznawać się z informacjami niejawnymi".
Samo przejście tego szkolenia nie upoważnia do tego, żeby ktoś miał wgląd do informacji niejawnych. Po raz kolejny ogłaszam i informuję: Sławomir Cenckiewicz nie ma dostępu do informacji niejawnych - i nie może brać udziału w spotkaniach objętych klauzulą niejawności.
– kontynuował Dobrzyński.
I oczywiście, stwierdził: "Pan Cenckiewicz nie ma dostępu do informacji niejawnych. Jest to określone w tym piśmie, które przesłała ABW do BBN".
Nie wiem, jaką klauzulę będzie miało spotkanie u prezydenta. Jasne jest jednak to, że w spotkaniach, gdzie jest klauzula niejawności, Sławomir Cenckiewicz nie ma możliwości brania udziału. Wtedy nie mogłyby być poruszane tematy tajne czy ściśle tajne.
– powiedział.
"Nie jestem kompetentny"
Nieco mniej chętnie wypowiedział się jednak na temat marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego.
W artykule omówiono również relacje Włodzimierza Czarzastego oraz jego żony z rosyjską obywatelką handlującą dziełami sztuki, zatrudnioną w domu aukcyjnym związanym z największym bankiem Rosji, kontrolowanym przez Kreml.
Co więcej - jak ustalił portal Niezależna.pl, Czarzasty od lat zasiada w radzie fundacji kierowanej przez Mariana Kubalicę, który publicznie chwali Władimira Putina i powiela prorosyjską propagandę. Kubalica, dawny współpracownik Czarzastego z „Ordynackiej”, udostępnia materiały rosyjskiego MSZ i ambasady oraz obraża Andrzeja Poczobuta, więzionego przez reżim Łukaszenki.
Zapytany o to, czy Czarzasty powinien poddać się weryfikacji, odparł wymijająco:
"Cztery osoby w państwie, najważniejsze: prezydent, marszałek Sejmu, marszałek Senatu i oczywiście premier. Są to osoby, które mają z racji piastowanego urzędu, mocą ustawy, dostęp do informacji niejawnych. Posłowie tutaj zasiadający, z mowy ustawy, mają dostęp do informacji tajnych. Te osoby nie muszą przechodzić dodatkowych weryfikacji czy dodatkowych sprawdzeń. Tak stanowi polskie prawo. Więc - pan marszałek, pan prezydent, pan premier i marszałek Senatu, nie muszą przechodzić tego sprawdzenia. Mają dostęp do informacji niejawnych".
Gdy pytanie padło ponownie, Dobrzyński stwierdził: "nie jestem kompetentny do tego, żeby oceniać, kto powinien się czemu poddać".
"Nie jestem kompetentny, żeby to w ten sposób oceniać. Proszę pytać pana marszałka. Przekazuję panu, że nie ma tutaj kolizji interesów. Nie ma tutaj złamania prawa" - mówił dalej.