Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Coś się dzieje nad północną Polską. Drony wpadają do Bałtyku

Operatorzy dronów w Trójmieście nie mają wątpliwości. Ich zdaniem tak źle jeszcze nie było. W ciągu ostatniej doby znów zgłoszono kilka kolejnych przypadków utraty maszyn, które wylądowały w polskim morzu. Zjawisko znane jest od ponad roku, ale ostatnio przybrało na sile.

Portal Trojmiasto.pl zebrał relacje operatorów, którzy w ostatnich dniach stracili drony nad Bałtykiem. Ich relacje są jednoznaczne. - Niestety jest coraz gorzej. Tak źle jeszcze chyba nigdy nie było. Lepiej na razie odpuścić latanie dronem, ryzyko jest bardzo wysokie - napisał jeden z nich. Inne media, m.in. branżowy Spider's Web, potwierdziły skalę problemu.

Za utratą maszyn stoi zagłuszanie i fałszowanie sygnału GPS. Tzw. jamming blokuje sygnał z satelitów silniejszym sygnałem naziemnym. A jeszcze groźniejszy jest spoofing. Mamy z nim do czynienia, gdy odbiornik dostaje fałszywe współrzędne i myśli, że jest w innym miejscu niż faktycznie. Dron próbuje wówczas wrócić do domu według fałszywych danych. Nie wraca.

Statki "teleportowane" o 150 kilometrów

Badacze z Uniwersytetu Morskiego w Gdyni i firmy GPSPatron przez kilka miesięcy pływali po Bałtyku specjalną łodzią, dokumentując zakłócenia. W systemie AIS, który śledzi pozycje jednostek, znajdowali statki przesunięte o 150 kilometrów od rzeczywistej pozycji. Jednostki z gdyńskiego portu "pojawiały się" na rosyjskich wodach terytorialnych.

Zdaniem ekspertów takiej skali jeszcze nad Polską nie było. Stosowane technologie nie są dostępne dla pierwszego lepszego radioamatora. Badacze m.in. wskazali cztery urządzenia działające synchronicznie, zlokalizowane w Bałtyjsku i Okuniewie w obwodzie królewieckim.

Co mówią dane z ostatnich lat

W Nowy Rok zakłóceniami GPS objęta była niemal połowa Polski oraz Litwa i Łotwa. Dane z serwisu gpsjam.org, który monitoruje zakłócenia sygnału satelitarnego na bieżąco, pokazują wysoki poziom utrzymujący się do 11 stycznia i powracający od 20 stycznia. 17 lutego zakłócenia przekraczające wysoki poziom odnotowano niemal na całym Bałtyku, w północno-wschodniej Polsce, a także w Rumunii, Bułgarii i wzdłuż wschodniej granicy Turcji.

[polecam: https://niezalezna.pl/polska/cos-sie-dzieje-nad-polnocna-polska/541911]

A skala problemu rośnie z roku na rok. Urząd Lotnictwa Cywilnego odnotował w polskiej przestrzeni powietrznej 1848 zgłoszeń zakłóceń sygnału GPS w 2024 roku, wobec 692 w roku 2023. To wzrost o prawie 170 procent w ciągu jednego roku. Na morzu sytuacja wygląda podobnie. Według danych firmy Windward AI, cytowanych przez brytyjski Telegraph, liczba statków dotkniętych zakłóceniami GPS wzrosła między lipcem a wrześniem 2025 roku o 510 procent, do 11,6 tysiąca jednostek. Z kolei fińskie służby transportu morskiego odnotowały trzykrotny wzrost zakłóceń GPS na wodach Zatoki Fińskiej w 2025 roku w porównaniu z rokiem poprzednim.

Cywile bez ochrony

O ile wojsko ma systemy odporne na zagrożenia i wrogie technologie, o tyle cywilna infrastruktura już nie. W przeszłości zdarzały się sytuacje, w której użytkownicy aplikacji do wynajmu aut i rowerów w okolicach Helu i Trójmiasta odkrywali, że część ich floty... "spoczywa" na dnie Bałtyku na zachód od Królewca. Zakłócenia GPS utrudniały też śledzenie pozycji statków na Zatoce Gdańskiej.

Estonia, Litwa, Łotwa, Szwecja i Niemcy oficjalnie wskazały Rosję jako odpowiedzialną za zakłócenia łamiące prawo międzynarodowe. Unijny dokument roboczy przygotowany w 2025 roku wprost wskazał Rosję i Białoruś jako sprawców skoordynowanych zakłóceń w pasie od Finlandii po Polskę.

Czy cywile mogą w jakikolwiek sposób temu zapobiec? Niektórzy fachowcy polecają lepsze anteny, odporne na fałszywe sygnały i budowanie alternatywnych systemów nawigacji. Na razie jednak operatorzy dronów mają dla siebie nawzajem jedną radę: nie latać.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska