Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Co zrobił Tusk w Sejmie? Analiza prokuratora nie budzi wątpliwości – to podpada „pod paragraf”

Donald Tusk ujawnił w Sejmie fragment wyjaśnień Przemysława Krala, szefa ZondaCrypto. Premier sam potwierdził, że to część materiału dowodowego z toczącego się śledztwa. Nie wiadomo jednak, czy miał na to zgodę. „Prawo do otrzymania informacji nie oznacza prawa do jej dowolnego rozpowszechniania” – stwierdził w obszernej analizie prok. Andrzej Golec. Alarmując: „powstaje wrażenie ścisłego sprzężenia postępowania prokuratorskiego z bieżącą strategią polityczną władzy”.

W trakcie piątkowego (4 września) posiedzenia Sejmu, podczas swojego wystąpienia premier Donald Tusk odczytał fragmenty protokołu przesłuchania Przemysława Krala, szefa Zondacrypto. Czyli - co należy podkreślić! – ujawnił część materiału dowodowego z toczącego się śledztwa. Tusk przyznał, że otrzymał go od prokuratora generalnego Waldemara Żurka.

Sytuacja zszokowała prawników, bo nie miała precedensu.

To co się wydarzyło przeanalizował prokurator Andrzej Golec, do niedawna szef Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów „Ad Vocem”. 

Czy Tusk miał zgodę?

„Jeżeli istnieją dowody popełnienia przestępstw, powinny zostać wszechstronnie zweryfikowane przez prokuratora, a następnie - w razie skierowania aktu oskarżenia - ocenione przez niezależny sąd. To oczywiste. Mównica sejmowa nie jest jednak ani gabinetem prokuratora, ani salą rozpraw, a Premier nie jest organem procesowym uprawnionym do dokonywania publicznej oceny dowodów”

– zaznaczył prokurator Golec. Podkreślając, że „problem prawny (…) nie zależy od tego, czy twierdzenia zawarte w przytoczonym materiale okażą się prawdziwe”. 

Podczas sejmowego wystąpienia Tusk powołał się na art. 12 Prawa o prokuraturze, ale…

„Prawo do otrzymania informacji nie oznacza prawa do jej dowolnego rozpowszechniania” – stwierdził prok. Golec.

Bo wspomniany art. 12 pozwala jedynie Prokuratorowi Generalnemu, Prokuratorowi Krajowemu oraz upoważnionym przez nich prokuratorom przedstawiać organom władzy publicznej informacje dotyczące konkretnych spraw, jeżeli mogą być istotne dla bezpieczeństwa państwa lub jego prawidłowego funkcjonowania.

„Nie ulega zatem wątpliwości, że sam fakt przekazania informacji Prezesowi Rady Ministrów mógł być lege artis. Nie oznacza to jednak automatycznie, że ten sam przepis stanowi blankietowe upoważnienie premiera do publicznego odczytywania materiałów śledztwa” – zaznaczył prawnik.

„Premier nie staje się prokuratorem tylko dlatego, że informację od prokuratora otrzymał” – dodał.

Skończy się zarzutami?

„Najpoważniejsza wątpliwość dotyczy art. 241 § 1 Kodeksu karnego. Przepis penalizuje publiczne rozpowszechnianie - bez zezwolenia - wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym. Sankcja obejmuje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch” – czytamy w analizie prok. Golca, który zwraca uwagę:

„W wydarzeniu z 4 września trzy elementy znamion tego czynu wydają się co najmniej prima facie bezsporne: informacje pochodziły z postępowania przygotowawczego, zostały publicznie rozpowszechnione i nastąpiło to na transmitowanym posiedzeniu Sejmu. Sam premier wskazywał, że dysponuje informacją przekazaną przez Prokuratora Generalnego”.

Czy Tusk miał zezwolenie właściwego organu na publiczne rozpowszechnienie wiadomości ze śledztwa, a także - czy zezwolenie obejmowało odczytanie fragmentów protokołu na jawnym posiedzeniu Sejmu? 

„To pytanie wymaga odpowiedzi” – podkreślił prawnik.

Mocno akcentując: „Nie można utożsamiać dwóch odmiennych czynności prawnych: przekazania premierowi informacji na podstawie art. 12 § 1 Prawa o prokuraturze oraz udzielenia zezwolenia wyłączającego bezprawność jej publicznego rozpowszechniania w rozumieniu art. 241 § 1 k.k.”.

Selekcja na polityczne potrzeby

„Jeszcze poważniejszy jest sposób wykorzystania informacji. Nie przedstawiono pełnego protokołu, kontekstu wypowiedzi, pytań zadawanych przesłuchiwanemu ani materiału, który potwierdzałby lub podważał relację Przemysława Krala. Opinii publicznej zaprezentowano wybrane, wyjątkowo obciążające fragmenty materiału procesowego (zeznań, wyjaśnień?)”

– podkreślił prok. Golec.

I tłumaczy: „Przedwczesne ujawnienie treści zeznań lub wyjaśnień może poinformować innych uczestników postępowania o kierunku śledztwa, umożliwić dostosowanie przyszłych relacji do ujawnionych faktów, wpływać na świadków, utrudnić weryfikowanie autentyczności ich późniejszych wypowiedzi oraz stworzyć w opinii publicznej obraz winy, zanim materiał dowodowy zostanie skonfrontowany i oceniony”.

Wskazując, że w państwie prawa: najpierw gromadzi się materiał, następnie poddaje go krytycznej weryfikacji, później formułuje zarzut, akt oskarżenia i dopiero sąd rozstrzyga o odpowiedzialności.

Równocześnie prok. Golec wskazuje, co należy ustalić:
– kto przekazał Donaldowi Tuskowi protokół lub informację zawierającą jego treść;
– na jakiej dokładnie podstawie prawnej to nastąpiło;
– czy wydano odrębne zezwolenie na publiczne rozpowszechnienie wiadomości;
– kto je wydał, w jakiej formie i jaki był jego zakres;
– czy obejmowało odczytanie fragmentów protokołu na jawnym posiedzeniu Sejmu; ; – czy publiczne ujawnienie mogło wpłynąć na dalszy tok śledztwa.

Prokuratura zapleczem rządu?

„Całe wydarzenie ma jeszcze jeden wymiar, wykraczający poza odpowiedzialność jednego polityka. Jeżeli Prokurator Generalny przekazuje Prezesowi Rady Ministrów wybrane fragmenty materiału dowodowego, a następnie premier wykorzystuje je w bezpośrednim sporze parlamentarnym przeciwko politycznym przeciwnikom, powstaje wrażenie ścisłego sprzężenia postępowania prokuratorskiego z bieżącą strategią polityczną władzy”

– ostrzega prok. Golec.

„To sytuacja szczególnie niebezpieczna dla instytucji prokuratury” - alarmuje. – „Jutro role polityczne mogą się odwrócić. Norma, którą dziś uznajemy za zbędną dlatego, że ujawniony materiał obciąża naszego przeciwnika, jutro może chronić nas samych. Zasada legalizmu ma sens właśnie wtedy, gdy obowiązuje również w sprawach politycznie niewygodnych”.

Całość analizy prok. Andrzeja Golca można przeczytać TUTAJ 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska