Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kleszcze w ogrodzie. Posadź to, zanim wyjdziesz na trawnik

Boisz się plagi kleszczy na Twoim ogrodzie? Nie musisz od razu sięgać po chemię, która truje wszystko wokół. Okazuje się, że jest rozwiązanie, którego kleszcze boją się jak ognia.

Przez dekady wypadł z łask. Wyparły go preparaty chemiczne w aerozolach. A jednak coraz więcej entomologów i epidemiologów wraca do tej rośliny. I nie chodzi o jej walory kulinarne.

Korzeń chrzanu (Armoracia rusticana) zawiera glukozynolaty, czyli naturalne związki siarkowe. Gdy roślina zostaje uszkodzona, rozdrobniona lub po prostu intensywnie rośnie, glukozynolaty przekształcają się w izotiocyjaniany. To właśnie te substancje odpowiadają za charakterystyczny, ostry zapach, który sprawia, że łzy same lecą przy tarciu korzenia. Dla kleszczy ten zapach jest nie do zniesienia.

Zapach dezorientuje kleszcze

Izotiocyjaniany zawarte w korzeniu chrzanu od kilku lat przyciągają uwagę naukowców zajmujących się ochroną przed pasożytami. Już pięć lat temu koreańscy badacze z zespołu finansowanego przez rządowy program zwalczania chorób zakaźnych opublikowali w piśmie "Molecules" wyniki badań, w których izotiocyjaniany pozyskane z oleju z korzenia chrzanu skutecznie odstraszały nimfy kleszcza Haemaphysalis longicornis. Substancje działały głównie przez fazę lotną, czyli zapach, a nie bezpośredni kontakt. Autorzy ocenili benzylowy izotiocyjanian jako obiecujący środek repelentny. Badanie jednak dotyczyło gatunku azjatyckiego, a nie kleszczy pospolitych występujących w Polsce, dlatego wyniki należy traktować jako punkt wyjścia, nie ostateczne potwierdzenie.

Na gruncie polskim temat chrzanu jako środka ochrony przed kleszczami poruszają oficjalne służby sanitarne. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinku na swojej stronie internetowej wprost informuje, że wyciąg z korzeni chrzanu pospolitego nie tylko odstrasza kleszcze, ale może je również zabijać. Jednocześnie PSSE zaznacza, że żadna naturalna metoda nie daje stuprocentowej gwarancji i powinna być stosowana jako uzupełnienie innych środków ostrożności.

Nawet leśnicy nie mają pewności

A jak bardzo kleszcze są dziś realnym zagrożeniem, najlepiej wiedzą leśnicy. Dawid Bartczak, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Przedborów w Wielkopolsce, nie ma złudzeń. - Jak tylko zrobi się cieplej, to w najbliższych dniach na pewno kleszczy pojawi się więcej - mówi. Jego nadleśnictwo wyposaża pracowników w preparaty ochronne ze zwiększoną dawką substancji odstraszającej. A jednak nawet profesjonalne środki nie dają gwarancji.

- Są wśród nas leśnicy, którzy nigdy nie mieli kleszcza, a są i tacy, którzy tylko wejdą do lasu, a od razu mają ich kilka na sobie - przyznaje Bartczak. To obserwacja, która pokazuje, że w walce z kleszczami nie ma jednej niezawodnej metody, a każde dodatkowe zabezpieczenie ma sens.

Jeden korzeń wystarczy na cały ogród

Chrzan doskonale odnajduje się w polskim klimacie. Rośnie na glebach próchniczych i piaszczystych, znosi półcień, nie wymaga nawożenia ani regularnego podlewania. Rozrasta się przez podziemne kłącza, co oznacza, że jeden posadzony korzeń z czasem tworzy całą barierę wokół ogrodu. Należy jednak pamiętać, że ta cecha to miecz obosieczny: bez kontroli chrzan potrafi zdominować grządkę w ciągu dwóch sezonów. Ogrodnicy zalecają sadzenie w głębokich pojemnikach wkopanych w ziemię lub wyznaczenie mu wyraźnie ograniczonej strefy.

Najlepszy moment na sadzenie to właśnie wczesna wiosna lub wrzesień. Wystarczy kawałek korzenia długości 15-20 cm, posadzony poziomo na głębokość około 5 cm. Zbiór następuje jesienią, gdy korzeń jest najbardziej aromatyczny i zawiera najwyższe stężenie substancji aktywnych.

Domowy spray w kwadrans

Na bazie świeżego korzenia można też przygotować naturalny spray do użytku bezpośredniego. Przepis jest prosty: trzy do czterech łyżek świeżo startego chrzanu zalewamy litrem wody, dodajemy garść liści mięty pieprzowej, całość gotujemy przez pięć minut, odstawiamy do wystygnięcia i przecedzamy przez gazę. Gotowy płyn przelewamy do butelki z atomizerem. Takim roztworem spryskujemy obrzeża ogrodu, trawnik przy płocie, a w razie potrzeby również spodnie i buty przed wyjściem do lasu.

Preparat działa przez kilka godzin. Po deszczu należy go odświeżyć. Nie barwi ubrań, nie zawiera toksyn i jest całkowicie bezpieczny dla dzieci i zwierząt domowych, co przy domowych środkach ochrony nie jest oczywistością. Warto też pamiętać, że chrzan to nie jedyny sprzymierzeniec w walce z kleszczami. Podobne właściwości wykazuje lawenda, tymianek i wrotycz pospolity. Jednak żadna z tych roślin nie łączy w sobie tak silnego działania odstraszającego, tak łatwej uprawy i tak szerokiej dostępności jak chrzan. 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej