Kamień węgielny pod budowę położono 17 maja 1844 roku. Pracowało przy nim ponad 3 tysiące robotników podzielonych na trzy oddziały, które równolegle wznosiły trzy fragmenty konstrukcji. Dwa lata później, a dokładnie 5 lipca 1846 roku, odbył się pierwszy próbny przejazd pociągu.
Projektantem był Fryderyk Engelhardt Gansel, architekt miejski z Bolesławca, który wcześniej studiował w Wielkiej Brytanii i podróżował po Europie. Wzorował się świadomie na rzymskich akweduktach. Do budowy użył jasnożółtego piaskowca kredowego z pobliskiej kopalni w Dobrej. Łącznie zużyto ponad 33 tysiące metrów sześciennych materiału budowlanego.
Pół kilometra kamiennych łuków
Wiadukt kolejowy w Bolesławcu ma 490 metrów długości, 26 metrów wysokości i 8 metrów szerokości. Składa się z 35 półkolistych przęseł opartych na potężnych filarach. Siedem najszerszych łuków - każdy o rozpiętości 15 metrów - rozpościera się bezpośrednio nad rzeką Bóbr. Dalsze dwadzieścia łuków środkowych mierzy po 11 metrów, a najmniejsze, łączące - niecałe 6 metrów.
Budowniczowie nie rozmieścili filarów w regularnych odstępach. Oddalili je od siebie o 15, 11,5 lub 5,65 metra. Niektóre filary wybudowali w kształcie wieży, a na trzech z nich rozlokowali wartownie.
W momencie ukończenia w 1846 roku wiadukt był najdłuższym kamiennym mostem kolejowym w Europie. Wkrótce potem powstało kilka dłuższych, ale dziś nadal jest najdłuższym tego typu obiektem w Polsce.
Niemcy go wysadzili, Polacy odbudowali
Pod koniec II wojny światowej, w lutym 1945 roku, wycofujące się wojska niemieckie wysadziły jedno z przęseł i trzy sklepienia. Przez ponad dwa lata pasażerowie przejeżdżający przez Bolesławiec musieli przerywać podróż, przechodzić piechotą przez prowizoryczną kładkę nad rzeką, a potem wsiadać do pociągu po drugiej stronie.
W 1947 roku Oddział Wrocławski Państwowego Przedsiębiorstwa Robót Komunikacyjnych odbudował zniszczone przęsła. Wiadukt wrócił do użytku i działa nieprzerwanie do dziś. Po generalnym remoncie w 2009 roku obiekt oświetlono iluminacją, która nocą podkreśla jego monumentalną sylwetkę.
Czynna linia, żywy zabytek
Do dziś przez wiadukt w Bolesławcu jeżdżą prawdziwe pociągi - na czynnej linii kolejowej łączącej Wrocław z Dreznem. Tej samej, dla której go zbudowano w 1846 roku.
Z daleka, a zwłaszcza od strony rzeki Bóbr, wygląda jak fragment starożytnego Rzymu przeniesiony w środek dolnośląskiego krajobrazu. Z bliska robi jeszcze większe wrażenie. Kamienne łuki, masywne filary, wartownie na wieżach. I pociąg, który przejeżdża po nich co kilka godzin, jakby nic się przez te 180 lat nie zmieniło.