Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia toczy się postępowanie ws. Roberta Bąkiewicza w związku z sytuacjami, do których doszło w 2020 roku podczas obrony kościołów atakowanych przez środowiska lewicowe.
Zostałem wyrzucony z sali rozpraw
- przekazał Robert Bąkiewicz, którego dotyczyła sprawa.
Sąd stanął po jednej ze stron?
Dodał, że sędzia Marta Pilśnik nakazała opuszczenie sali także Adamowi Borowskiemu i kilkunastu osobom zasiadającym na miejscach dla obserwujących proces. Powodem miały być pytania o to, dlaczego wykluczonych zostało z rozprawy kilkunastu świadków zgłoszonych przez stronę, którzy jego zdaniem są "istotni i ważni w tym postępowaniu".
- To próba odebrania mi prawa do obrony - podkreślił Bąkiewicz na nagraniu umieszczonym w mediach społecznościowych. Ocenił, że w wielu momentach sąd wyraźnie staje po stronie oskarżycielki.
W rozmowie w mediami dodał, że z kilkunastu świadków pozostawiono jedynie dwie osoby. Dodatkowo zmieniona została kwalifikacja czynu, co w tej sytuacji daje możliwość wydania wyższej kary. Zdaniem Bąkiewicza sąd działa w kierunku przedłużenia sprawy tak, by się nie przedawniła.
Niebywałe. Właśnie wyrzucono mnie z mojej własnej rozprawy. pic.twitter.com/hgXfckyH2f
— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) April 1, 2026
"Sprawa jest ewidentnie polityczna"
- To jest skandal. Sprawa jest ewidentnie polityczna. W mojej ocenie prowadzona jest po to, by mnie skazać - powiedział Bąkiewicz. W odpowiedzi na pytania Telewizji Republika opowiedział, jak wyglądała sytuacja na sali sądowej.
- Pani sędzia w sposób, w mojej ocenie, nieuprawniony cały czas zwracała uwagę uczestnikom - publiczności i mnie także, wtedy, gdy miałem podstawy do tego, by zadawać pytania. Z przebiegu sprawy było widać ewidentnie, że sąd wyklucza świadków i pozbawia mnie prawa do obrony - podkreślił i dodał, że po stronie skarżącej Angeliki Domańskiej wypowiadała się m.in. minister Urszula Zielińska, która nie brała udziału w tamtych wydarzeniach.
- Moi świadkowie, którzy byli bezpośrednio na miejscu są odrzucani przez sąd - zaznaczył i dodał, że to wywołało ogromne oburzenie obecnych na sali.