Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Bąkiewicz wyrzucony z własnego procesu. Sędzia stoi po jednej ze stron? [WIDEO]

Robert Bakiewicz oraz Adam Borowski i część widowni zostali wyproszeni z sali rozpraw warszawskiego sądu. Sprawa dotyczy barbarzyńskich ataków na kościoły w 2020 roku, które były bronione przez tzw. Straż Narodową przed środowiskami związanymi m.in. ze Strajkiem Kobiet.

Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia toczy się postępowanie ws. Roberta Bąkiewicza w związku z sytuacjami, do których doszło w 2020 roku podczas obrony kościołów atakowanych przez środowiska lewicowe.

Zostałem wyrzucony z sali rozpraw

- przekazał Robert Bąkiewicz, którego dotyczyła sprawa.

Sąd stanął po jednej ze stron?

Dodał, że sędzia Marta Pilśnik nakazała opuszczenie sali także Adamowi Borowskiemu i kilkunastu osobom zasiadającym na miejscach dla obserwujących proces. Powodem miały być pytania o to, dlaczego wykluczonych zostało z rozprawy kilkunastu świadków zgłoszonych przez stronę, którzy jego zdaniem są "istotni i ważni w tym postępowaniu". 

- To próba odebrania mi prawa do obrony - podkreślił Bąkiewicz na nagraniu umieszczonym w mediach społecznościowych. Ocenił, że w wielu momentach sąd wyraźnie staje po stronie oskarżycielki.

W rozmowie w mediami dodał, że z kilkunastu świadków pozostawiono jedynie dwie osoby. Dodatkowo zmieniona została kwalifikacja czynu, co w tej sytuacji daje możliwość wydania wyższej kary. Zdaniem Bąkiewicza sąd działa w kierunku przedłużenia sprawy tak, by się nie przedawniła.

"Sprawa jest ewidentnie polityczna"

- To jest skandal. Sprawa jest ewidentnie polityczna. W mojej ocenie prowadzona jest po to, by mnie skazać - powiedział Bąkiewicz. W odpowiedzi na pytania Telewizji Republika opowiedział, jak wyglądała sytuacja na sali sądowej.

- Pani sędzia w sposób, w mojej ocenie, nieuprawniony cały czas zwracała uwagę uczestnikom - publiczności i mnie także, wtedy, gdy miałem podstawy do tego, by zadawać pytania. Z przebiegu sprawy było widać ewidentnie, że sąd wyklucza świadków i pozbawia mnie prawa do obrony - podkreślił i dodał, że po stronie skarżącej Angeliki Domańskiej wypowiadała się m.in. minister Urszula Zielińska, która nie brała udziału w tamtych wydarzeniach.

- Moi świadkowie, którzy byli bezpośrednio na miejscu są odrzucani przez sąd - zaznaczył i dodał, że to wywołało ogromne oburzenie obecnych na sali.

Zapowiedział, że kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie ma się odbyć 14 kwietnia.
Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej