Jak pisaliśmy w 2024 roku Ministerstwo Obrony Narodowej zaproponowało w ramach ugody po 150 tys. zł funkcjonariuszkom Żandarmerii Wojskowej Karolinie Marchlewskiej i Joannie Jałosze, które informowały o rzekomym mobbingu, którego miały paść ofiarą. Nie został on jednak do tej pory udowodniony; jak wynika z prawomocnych postanowień prokuratury oraz orzeczeń sądowych - mobbingu i molestowania w Żandarmerii Wojskowej nie potwierdzono.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Jak się okazuje, to nie przeszkodziło MON wypłacić olbrzymie środki kobietom, które oskarżały poprzednie kierownictwo resortu i Żandarmerii Woskowej, także na wspólnych konferencjach z politykami Platformy Obywatelskiej. Według naszej wiedzy, ostatecznie MON zgodził się i wypłacił każdej więcej niż pierwotnie zamierzał – 200 tys zł.
Warto wspomnieć, że np. małżonkowie, dzieci i rodzice ofiar katastrofy smoleńskiej - w sumie prawie 300 osób - dostało od państwa po ok. 250 tys. zł zadośćuczynienia. To, jak na polskie warunki, ogromna suma – grzmiały wówczas media. Co wymyślą teraz?
Widzimisię MON
Jak poinformował nas MON, w maju 2026 r. przed sądem powszechnym doszło do zawarcia porozumień w sprawach zainicjowanych przez Marchlewską i Jałochę wnioskami o zawezwanie do próby ugodowej (w ramach postępowania pojednawczego).
Jak tłumaczy ministerstwo Kosiniaka-Kamysza taki krok? W resorcie został powołany zespół, który ma doprowadzić do zawarcia ugody z Karoliną Marchlewską i Joanną Jałochą. W pracach brali udział m.in. przedstawiciele Departamentu Prawnego MON i ŻW.
Zespół zarekomendował polubowne zakończenie sporu,” uznając po analizie całokształtu okoliczności faktycznych i prawnych oraz ocenie potencjalnych ryzyk procesowych, że takie rozwiązanie jest korzystniejsze dla Skarbu Państwa niż prowadzenie postępowania sądowego”.
MON przyznało – co skandaliczne - że „zawarcie ugód nie było uzależnione od uprzedniego wydania prawomocnego orzeczenia sądu ani zakończenia postępowania karnego lub prokuratorskiego”.
O fakcie prowadzenia postępowania mediacyjnego oraz propozycji ugody nie została poinformowana Prokuratoria Generalna. Wartość kwoty wypłacanej przez Skarb Państwa tego nie wymagał – tłumaczy MON.
Sądy i prokuratura nie znajdują winy
Funkcjonariuszki ŻW wielokrotnie wypowiadały się publicznie o tym, że miały być mobbingowane i molestowane przez przełożonych. Oskarżały kierownictwo Żandarmerii Wojskowej o tolerowanie tych nieprawidłowości. Zarzucały także tuszowanie sprawy.
Przed wyborami parlamentarnymi Karolina Marchlewska i Joanna Jałocha były bohaterkami licznych publikacji medialnych, głównie portalu Onet. Wystąpiły również na konferencji prasowej posłów Koalicji Obywatelskiej. Tomasz Siemoniak zorganizował nawet posiedzenie sejmowej komisji obrony narodowej w ich sprawie. Do tej pory jednak żaden wyrok nie potwierdził, że zostały pokrzywdzone jakimikolwiek działaniami Żandarmerii Wojskowej.
W sprawie Joanny Jałochy w czerwcu 2018 r. Dział do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej w Lublinie wydał postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa, m.in. w sprawie uporczywego nękania przez przełożonego, doprowadzenia do poddania się innej czynności seksualnej i umyślnego przekroczenia uprawnień służbowych.
Jednocześnie Prokuratura stwierdziła, że w „zachowaniu osób funkcyjnych Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej (czyli jej Komendantów) nie można dopatrzeć się nieprawidłowości”.
Postanowienie prokuratury zostało zaskarżone przez Joannę Jałochę do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. 18 października 2018 r. sąd ten nie uwzględnił zażalenia.
W listopadzie 2019 r. w Krakowie, w trakcie postępowania mediacyjnego przed Sądem Rejonowym, Joanna Jałocha zawarła z płk Sebastianem Kaliszem (byłym Komendantem Oddziału w Krakowie – red.) ugodę mediacyjną. Wycofała pretensje wobec Sebastiana Kalisza dotyczące mobbingu i molestowania.
W sprawie Karoliny Marchlewskiej Komenda Główna Żandarmerii Wojskowej prowadziła postępowanie wewnętrzne dotyczące molestowania seksualnego, mobbingu i naruszania zasad poszanowania godności osobistej przez jej przełożonego. Nie potwierdziła tych faktów.
Także Wydział do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie przeprowadził śledztwo, które nie potwierdziło oskarżeń Karoliny Marchlewskiej i wydał postanowienie o umorzeniu śledztwa.
Marchlewska w zawiadomieniu do Prokuratora Generalnego poinformowała o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Komendanta Mazowieckiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej. Miał przekroczyć swoje uprawnienia. Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie zostało zakończone postanowieniem o umorzeniu postępowania.
W grudniu 2019 r. Karolina Marchlewska skierowała do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o popełnieniu przestępstw przez żołnierzy Mazowieckiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Warszawie, którzy – jej zdaniem – mieli przekroczyć swoje uprawnienia oraz poświadczyć nieprawdę w dokumencie. Prokuratura podjęła decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa.
Wydział do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie prowadził również inną sprawę Karoliny Marchlewskiej. Zarzucała swoim przełożonym – dowódcy sekcji i dowódcy plutonu – przekroczenie uprawnień, poprzez zaopiniowanie jej służby na ocenę dostateczną. Miało to umożliwiać zwolnienie jej ze służby wojskowej. I w tym wypadku prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa.
Marchlewska nie ustępowała. Wystąpiła przeciwko opiniującym ją żołnierzom z pozwem cywilnym. Od każdego żądała po 70 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 19 maja 2021 r. uznał roszczenie za bezzasadne i oddalił powództwo.
Marchlewska uznawała także za bezpodstawną decyzję Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej w sprawie obniżenia jej dodatku służbowego. Zaskarżyła ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Ten oddalił ją jako niezasadną.
Karolina Marchlewska i Joanna Jałocha były bohaterkami licznych publikacji jakie ukazywały się w portalu Onet.pl. Nasza redakcja dotarła do wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie dotyczącego sprawy z powództwa Komendantów Żandarmerii Wojskowej gen.dyw. Tomasza Połucha i gen.bryg. Roberta Jędrychowskiego przeciwko redaktorom Onetu Edycie Żemle i Marcinowi Wyrwałowi, którzy opisywali te sprawy. We wskazanym wyroku (sygn. IVC 2250/20) Sąd zobowiązał pozwanych E. Żemłę oraz M. Wyrwała do przeproszenia na portalu Onet generałów Tomasza Połucha i Roberta Jędrychowskiego.
Zgodnie z tym wyrokiem twierdzenia autorów o rzekomym mobbingu i molestowaniu oraz tuszowaniu tych spraw były nieprawdziwe. Autorzy, według sądu, naruszyli godność osobistą, dobre imię oraz nieposzlakowaną opinię Komendantów Żandarmerii Wojskowej, poprzez używanie nieprawdziwych stwierdzeń, przemilczanie faktów oraz manipulowanie wypowiedziami osób trzecich.
Zarzuty ws. Pegasusa
Ci sami autorzy pisali, że wobec funkcjonariuszek ŻW zastosowano system Pegasus. Jak informował Onet, oznacza to, że Żandarmeria podsłuchiwała ich prywatne rozmowy, przeglądała dokumenty zgromadzone w komputerach i telefonach. Poszło w eter, kto to sprawdzi…? A jak było naprawdę?
Zapytaliśmy MON czy Żandarmeria posiada, posiadała lub kiedykolwiek używała systemu „Pegasus”? „Żandarmeria Wojskowa nie posiada i nie używa systemu Pegasus” – brzmi lakoniczna odpowiedź.