Dzisiaj podczas spotkania z mieszkańcami powiatu wodzisławskiego w Grabówce, prezydent Karol Nawrocki podkreślił, że "szczególnie, gdy obecny rząd, niestety, rozmija się ze społecznymi oczekiwaniami, potrzebami, z głosem narodu, to prezydent musi być głosem narodu polskiego i tym głosem mówić mocno i zdecydowanie o rzeczach, które są nasza codziennością i naszą troską"
Gdy patrzę na to, że w szpitalu powiatowym w Wodzisławiu Śląskim, chce się zamknąć oddział ginekologiczno-położniczy, (...) ze względu na to, że rodzi się tylko 600-650 dzieci rocznie w powiecie wodzisławskim - z jednej strony staram się zrozumieć, że są pewne społeczne niepokojące trendy, ale z drugiej strony, uznaję, że kobiety, które mieszkają w powiecie wodzisławskim, nawet, jeśli ich jest 600 czy 650 rocznie, mają prawo urodzić dziecko w Wodzisławiu. Tak wygląda poważna Polska - wskazał prezydent.
Dodał, że są "tacy, którzy chcieliby przejść obok tego problemu obojętnie"
- Przypominam, że w Wodzisławiu, Polsko, posłuchaj mnie, proszę, organizuje się publiczną zbiórkę środków finansowych, chce się uzbierać 4,7 mln zł żeby uratować oddział ginekologiczno-położniczy, podczas gdy w tym samym czasie człowiek z legitymacją partyjną w Szpitalu Południowym w Warszawie bierze 1,5 mln zł nie wiadomo za co, a tu kobiety nie mają gdzie rodzić - powiedział Karol Nawrocki.
Słowom tym towarzyszyły okrzyki zgromadzonych.
Podkreślił, że "nie po to prezydent słucha Polaków, by przechodzić obojętnie obok próby budowania salonu VIP dla elit".
- Tak Polska nie będzie wyglądać, a legitymacja partyjna w Polsce nie może decydować o tym, czy ktoś dostanie się do lekarza czy nie. (...) To były te wybory prezydenckie. One były o tym. One złamały klasyczną pragmatykę polityczną i partyjną, one ją wyłamały. To było zderzenie ludzi, ludzkich potrzeb, prezydenta ludu, a z drugiej strony czekała ta alternatywa, którą możecie sobie państwo wyobrazić. Dziś tak naprawdę nie wiemy, w ilu jeszcze szpitalach działają salony VIP, gabinety dla najważniejszych osób, które mogą tam wejść na legitymacje partyjną, a Polacy czekają w długich kolejkach
- wskazał prezydent Nawrocki.
Kontrowersje wokół Szpitala Południowego w Warszawie wciąż nie ustają. Wszystko zaczęło się od informacji o wysokich zarobkach 28-letniego lekarza bez specjalizacji, Dawida Kacprzyka, byłego działacza KO, który pełnił funkcję koordynatora tamtejszego SOR-u.
Ponadto, portal zero.pl ujawnił istnienie w szpitalnym SOR-ze "szybkiej ścieżki" dla polityków KO i ich rodzin, a także udostępnienie im tzw. "saloniku VIP".