Nie milkną echa skandalu w Szpitalu Południowym w Warszawie, rozpoczętego doniesieniami o bajońskich zarobkach 28-letniego lekarza bez specjalizacji, a zarazem byłego już działacza KO, Dawida Kacprzyka, który został koordynatorem na tamtejszym SOR-ze.
Trzaskowski kręcił
Ponadto, portal zero.pl ujawnił istnienie w szpitalnym SOR-ze "szybkiej ścieżki" dla polityków KO i ich rodzin, a także udostępnienie im tzw. "saloniku VIP".
Partia rządząca na wszelkie sposoby próbuje odciąć się od tej sprawy. Donald Tusk na konferencji prasowej zapowiedział kontrolę NIK, a także próbował sugerować, że to problem systemowy i "szybka ścieżka" dotyczy wielu osób.
W czwartek prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski podał, że cały zarząd Warszawskiego Szpitala Południowego został odwołany, a dziś dowiedzieliśmy się, że w szpitalu będzie także nowa rada nadzorcza. Trzaskowski ponownie próbował tłumaczyć aferę, podkreślając, że nie miał żadnej wiedzy na temat nieprawidłowości w placówce. Ustalenia mediów pokazują coś innego. Prezydent stolicy miał być informowany o nieprawidłowościach latem 2025 r. Sprawa nie zyskała dalszego biegu, a po dwóch miesiącach ordynator szpitala stracił pracę.
"Dawidek"
Dzisiaj TV Republika przedstawiła na antenie relację byłego lekarza ze Szpitala Południowego w Warszawie.
W rozmowie z Piotrem Nisztorem lekarz mówił o tym, jak próbował zainteresować patologiami w szpitalu jednego z czołowych polityków Koalicji Obywatelskiej.
Rok temu lekarz informował ministra Kierwińskiego, który wtedy odpowiadał za kwestie związane z odbudową po powodzi, o działalności Dawida Kasprzyka między majem a lipcem 2025 r. Były lekarz Szpitala Południowego poprosił o anonimowość.
Rozmówca Piotra Nisztora podkreślił, że wielokrotnie próbował spotkać się z ministrem Kierwińskim.
Obiecywał mi przyjście osobiście do szpitala i zainteresowanie się tymi złymi sprawami, które się tam działy, głównie dotyczące tego Dawidka tak zwanego, który zarządza szpitalem i jak z nim konsultowało się kierownictwo szpitala, co mają począć. Wielokrotnie mi obiecywał i SMS-ami wykręcał się od tego.
– powiedział.
"Prawie błagałem"
Jak mówił lekarz, później informował o "beznadziejnej decyzji o przeniesieniu dobrze prosperującego oddziału na nowe miejsce piętro wyżej".
Jak na wojnie w ciągu jednego dnia pracy, w nieposprzątane miejsca, z bałaganem. Prosiłem, żeby przyjechał do szpitala i obejrzał. Dostałem odpowiedź, że on się na porządkach nie zna, tylko na polityce. Żadnej, jak to się mówi, pomocy, o którą prawie błagałem i prosiłem, bo nigdy w życiu się z takim czymś nie spotkałem, nie uzyskałem.
– mówił były lekarz Szpitala Południowego.
Lekarz podkreślił, że Kierwiński przyznawał rację, że "z tym Kacprzykiem trzeba coś zrobić i przenieść go z tego szpitala". Ale do tego nie doszło.
Piotr Nisztor w programie Agora Klarenbacha dodał, że lekarze, którzy próbowali zwalczać te patologie, byli wyrzucani z pracy.
O sprawie będziemy informować.
SZOKUJĄCA rozmowa z byłym lekarzem szpitala Południowego w Warszawie!
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) June 19, 2026
Korespondencja maj-lipiec 2025#włączprawdę #TVRepublika pic.twitter.com/fj6rOxWvcY