Kolejna odsłona skandalu wokół warszawskiego Szpitala Południowego wywołała ogromne kontrowersje. Najnowsze ustalenia Portalu Zero dotyczą działalności Artura Habowskiego, koordynatora szpitalnego prosektorium, który w mediach społecznościowych miał publikować drastyczne fotografie ludzkich zwłok - w tym ciał rozczłonkowanych, spalonych, po dekapitacji czy z ranami postrzałowymi. Omówiono w nim również relacje rodzin o promowaniu konkretnego zakładu pogrzebowego oraz zarzuty dotyczące prywatnej działalności prowadzonej na terenie publicznego prosektorium.
Autorzy publikacji zaznaczyli, że nie udało się ustalić, kogo przedstawiają zdjęcia zamieszczane na profilu Habowskiego ani czy mogły zostać wykonane w prosektorium Szpitala Południowego. Taki trop wskazał jeden z rozmówców redakcji związany z placówką, lecz informacja ta nie została dotąd potwierdzona.
Nowy zarząd Szpitala Południowego poinformował, że w związku z nieprawidłowościami w tym obiekcie, jeszcze poprzedni zarząd złożył do prokuratury dwa zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa: polegającego na założeniu w prosektorium podsłuchu oraz naruszenia tajemnicy lekarskiej poprzez publikowanie zdjęć z sekcji zwłok na portalu społecznościowym.
Postępowanie w sprawie podsłuchu zostało umorzone. Rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba wyjaśnił, że urządzenie zostało przebadane.
- Ustalono, że nie znajdowało się na nim jakiekolwiek nagranie. Nie doszło do nagrania jakichkolwiek osób. Nie zostało stwierdzone, iż mamy do czynienia z działaniem w celu nagrania i powzięcia informacji, która jest zastrzeżona dla kogokolwiek, i to postępowanie zostało umorzone - dodał.
Szokujące zdjęcia i reakcja prokuratury
W przypadku zawiadomienia dotyczącego publikacji zdjęć z sekcji zwłok prokuratura odmówiła jego wszczęcia. Według śledczych nie doszło do znieważenia zwłok, ponieważ publikacje miały na celu popularyzację wiedzy o tanatologii, przyczynach śmierci, skutkach urazów i ich manifestacjach, jakie ujawniają się podczas prowadzenia badań sekcyjnych.
- Żaden z postów nie zawiera w swoim opisie treści, które wskazywałyby na intencję znieważenia zwłok będących przedmiotem badań. Wprost przeciwnie - część postów (...) podkreśla kwestię konieczności rozwijania wiedzy w tym zakresie, aby zapewnić zmarłym godny pochówek, a ich rodzinom umożliwić pożegnanie osoby najbliższej w sposób możliwie najbardziej ograniczający traumę z tym związaną. Brak realizacji znamion tego przestępstwa nie budzi zatem wątpliwości
- przekazał dziś rzecznik warszawskiej prokuratury.
Śledczy uznali także, że nie została złamana tajemnica lekarska, gdyż publikowane zdjęcia nie pozwalają na identyfikację osoby, która na nich jest.
Prok. Skiba odniósł się również do kwestii związanych z narzucaniem wyboru firmy pogrzebowej.
- Analizowany był materiał dowodowy w tym zakresie. Przesłuchiwani byli świadkowie i takie praktyki nie zostały stwierdzone. Nie zostały również zarejestrowane - wyjaśnił.
W sprawie prosektorium prowadzone jest śledztwo w sprawie podrobienia kart zgonu 20 osób. Chodzi o naniesienie na nich pieczęci koordynatora prosektorium i ich podpisanie przez osobę do tego nieuprawnioną.
W sumie prowadzonych jest 32 spraw dotyczących Szpitala Południowego. Prok. Skiba przekazał, że publikacja zdjęć nie była brana pod uwagę w tym ogólnym zestawieniu spraw, które były przedmiotem wstępnej kontroli prowadzonej w prokuraturze, co było spowodowane pominięciem danych adresowych placówki w opisie rejestracyjnym sprawy i do czasu zakończenia wtorkowej konferencji prasowej nie była mu znana.