Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Absurdalne zarzuty wobec zatrzymanej byłej naczelniczki CBA. „Podstęp, którego nie było”

Była naczelniczka Wydziału Operacyjno-Śledczego Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Katarzyna S., została zatrzymana na polecenie prokuratury kierowanej przez Adama Bodnara. Prokurator zarzuca jej przekroczenie uprawnień i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy podstępem w związku z rzekomymi nieprawidłowościami przy stosowaniu kontroli operacyjnej. Obrona podejrzanej, reprezentowana przez adwokata Michała Zuchmantowicza, w wydanym oświadczeniu stanowczo odpiera te zarzuty, wskazując na ich absurdalność.

Kuriozalne zarzuty o podstęp

Prokurator ogłosił Katarzynie S. zarzuty przekroczenia uprawnień i wyłudzenia podstępem poświadczenia nieprawdy w sprawie dotyczącej użycia oprogramowania Pegasus.

Reklama
Obrona "zachodzi w głowę", na czym ów podstęp miałby polegać i kto byłby na niego tak podatnym. Na pewno nie byliby to przełożeni Pani Podejrzanej i sędziowie akceptujący wniosek

– czytamy w oświadczeniu Katarzyny S., do którego dotarła Niezalezna.pl. 

W oświadczeniu podkreślono, że w procedurze kontroli operacyjnej obowiązuje zasada „wielu oczu”, która wyklucza możliwość błędu lub fałszu, a decyzje podejmowane były pod ścisłym nadzorem przełożonych i sądu. Innymi słowy: wnioski o kontrolę operacyjną podlegały wieloetapowej weryfikacji, w tym sądowej.

"Funkcjonariusz może jedynie odpowiadać za wywołanie podstępu u sędziego. Próżno go szukać. Nikogo w rzędzie decyzyjnym nie wiąże stanowisko pracownika 2 stopnia i analiza służb w dalszym dociekaniu szczegółów. Nie sposób dać wiarę blankietowości działań decydentów”

– podkreśla obrona, wskazując, że odpowiedzialność karna funkcjonariusza może dotyczyć jedynie indywidualnych działań, a w tym przypadku nie ma dowodów na jakikolwiek podstęp wobec sędziów czy przełożonych.

Niezależne stowarzyszenie prokuratorów AdVocem w komentarzu na platformie X również krytykuje postępowanie, sugerując, że może ono mieć charakter polityczny i służyć „rozliczeniom” zamiast rzetelnemu wyjaśnieniu sprawy.

Kwestia przedawnienia: Czy postępowanie ma sens?

Obrona Katarzyny S. złożyła wniosek o natychmiastowe umorzenie postępowania, argumentując, że zarzucane czyny nie zostały popełnione, a dodatkowo mogą być przedawnione. Jak wskazano w oświadczeniu, „Komunikat Prokuratury wskazuje na czynności z roku 2019, a te, które były realizowane w roku 2020 nie mogą być objęte zarzutem”. Zarzuty dotyczą czynów zagrożonych karą do 3 lat pozbawienia wolności, co zgodnie z polskim prawem (art. 101 § 1 pkt 4 Kodeksu karnego) oznacza, że okres przedawnienia wynosi 5 lat. Jeśli nawet jakieś czyny miały miejsce w 2019 roku, ich karalność mogła już wygasnąć w 2024 roku, co stawia pod znakiem zapytania zasadność dalszego prowadzenia sprawy.

Stowarzyszenie AdVocem w swoim komentarzu podkreśla, że działania prokuratury mogą być postrzegane jako próba szukania „sukcesu na polu rozliczeń”, zamiast opierać się na solidnych podstawach prawnych. Obrona zapowiada złożenie zażalenia na zatrzymanie, wskazując na jego nieproporcjonalność i brak przesłanek, takich jak obawa utrudniania postępowania przez podejrzaną.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama