- Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w wyniku dotychczas przeprowadzonych czynności, nie zebrała materiału dowodowego wskazującego na to, by katastrofa była efektem czyichkolwiek nacisków na załogę samolotu TU 154M nr 101 - poinformował tvn24.pl pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnego Prokuratora Wojskowego.
Jak informuje telewizja TVN, w wątku "nacisków" prokuratorzy przesłuchali kilkudziesięciu świadków: m.in. żołnierzy, pilotów pilotów z 36. Specpułku, oficerów Biura Ochrony Rządu. Wiedzy nie opierali jednak jedynie na protokołach przesłuchań, ale także na innych materiałach, w tym analizach biegłych – nie tylko zapisów z kamer wojskowego Okęcia przed wylotem Tupolewa w kontekście kłótni gen. Błasika z kapitanem Protasiukiem. Prokuratorzy nie zgromadzili ani jednego dowodu, który uprawdopodabniałby tezę, że na załogę prezydenckiej maszyny próbowano przed, albo w trakcie lotu, wywierać naciski.