Magdalena M. tłumaczyła jedynie w sądzie, że zaatakowała swoją koleżankę, bo uważała, że jest winna jej rozstania z partnerem. Podkreśliła, że nie chciała zabić kobiety ani skrzywdzić jej dzieci. W rozprawie wziął udział ojciec zabitych dzieci, Jednak wyszedł z sali, gdy odtworzono film z wizji lokalnej.
Przypomnijmy, że do tragedii doszło rok temu, w listopadzie. Magdalena M. zadała 26-letniej kobiecie rany cięte, które spowodowały, że kobieta wykrwawiła się. Następnie M. podpaliła mieszkanie. Przez to dzieci: ośmioletnia dziewczynka i roczny chłopiec zatruli się tlenkiem węgla.
Z mieszkania przy ulicy Stalowej zginęły telefony komórkowe, gotówka i złote pierścionki. Magdalena M jest poczytalna. Grozi jej nawet dożywocie.
Reklama